Mamy więc nowy rok...2010, wszyscy podsumowują dokonania roku poprzedniego, plany na rok bieżący. Ja nie planuję nic, nie mam na swoje życie wpływu, tkwię w maraźmie....
Chyba, że miałabym pieniądze, nieduże, nie chcę samochodu....ani innych materialnych rzeczy. Chciałabym po prostu spokojnie żyć, nie martwiąc się czy mam na prąd czy gaz....Móc od czasu do czasu sprawić sobie mała przyjemność.
Ubiegły rok był dla mnie ciężki, zwłaszcza w sferze psychicznej. Na nic się zdały chwilowe radości , kiedy trzeba było powracać do szarej rzeczywistości. Jedyne za co dziękuję Bogu to zdrowie.... dla mnie dla rodziny..... jakoś łatwiej sobie poradzić z duszą kiedy ciało jest w miarę zdrowe.
A może ja mam za duże wymagania ? powinnam żyć w taki sposób, jak określa to mój Stwórca ? Szaro i cicho ?
.....
Drogi człowieku, życzę ci szczęśliwego roku.
Będziesz szczęśliwy, jeśli zadowolisz się
małym, jeśli nie dążysz do bogactwa i
potrafisz zasnąć w fotelu.
Będziesz szczęśliwy, jeśli masz czas na to,
co nie daje pieniędzy, jeśli słyszysz
jeszcze śpiew ptaków, dostrzegasz
jeszcze kwiaty, drzewa i gwiazdy na
niebie i potrafisz jeszcze jak dziecko
wszystkiemu się dziwić.
Tak wiele szczęścia ci życzę.
Phil Bosmans...ja słyszę śpiew ptaków, zachwycam się przyrodą, śniegiem, słońcem...
czy to znaczy że jednak jestem szczęśliwa ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz