
Właśnie dotarła do mnie smutna wiadomość... moja koleżanka z którą pracowałam przed 40 laty, zginęła wczoraj pod kołami samochodu , wracając ze szkolnych zajęć do domu. Jakże kruche to nasze życie, nigdy nie wiadomo, kiedy nasza świeczka zostanie na zawsze zdmuchnięta..... To już druga śmierć bliskiej mi osoby od lipca tego roku.
Nie mamy dużo czasu.... wiem o tym, temat ten powraca do mnie bardzo często..... czas jest nieubłagany, pędzi naprzód...
We wtorek na próbie spojrzałam w okno ...i ...deja vu... rok temu, w tym samym pomieszczeniu, z tymi samymi ludźmi też spoglądałam w okno... Rok temu !!!!
kiedy to minęło ? zdaje się , że było to wczoraj.....
Pogoda nas nie rozpieszcza, czasami mam wrażenie, że i ona zmierza w niewłaściwym kierunku. Patrzę w okno na smagane wiatrem i śniegiem drzewa, jeszcze okryte liśćmi, i myślę.... czyżby i w przyrodzie zapanowała eutanazja ?
Dlaczego drzewa nie mogą się jeszcze cieszyć jesiennymi promieniami słońca ? tylko są uśmiercane mroźnym podmuchem ?
Drgają w tym śmiertelnym tańcu wiotkie gałęzie, jęczą konary.... dlaczego ??
Z perspektywy wieku patrzę na te zjawiska inaczej niż kiedyś, wiem ,że i ja zostanę kiedyś pocałowana przez zimną śmierć. Oby to było tylko niebolesne... to przechodzenie na drugą stronę....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz