31 maja 2016

GOŁĄB...


....Gołąb jako taki jest symbolem głównie pokoju. W starożytności gołąb był uznawany za stworzenie wolne od "żółci" - czyli jednego z "humorów" - rzekomo z żółci brała się złość i agresja. Gołąb był też "przypisany" do bogiń - Afrodyty i Isztar. W chrześcijaństwie gołąb to atrybut św. Adalgundy i św. Scholastyki - oraz - przede wszystkim - symbol Ducha św. ...
z netu




Wczoraj wydarzył się w  naszym domu dziwny przypadek, na który nie potrafię znaleźć  sensownej  odpowiedzi.
 Ale po kolei....
muszę najpierw  wyjaśnić trochę topografii domowej... mianowicie na części parteru,  gdzie najwięcej przebywamy  znajduje się kuchnia z częścią tzw. "wypoczynkową, czyli wersalką , którą okupuje non stop  pies, ma stamtąd widok na drzwi wejściowe ...
pomiędzy kuchnia i sypialnią jest garderoba z szafą i regałem, drzwi nie ma, jest tylko kotara, a za sypialnia znajduje  łazienka i  w łazience drzwi prowadzące na korytarz, ale te prawie zawsze są zamknięte na klucz...
do kuchni wchodzi się tylko z korytarza ,dalej są już drzwi wejściowe na ogród i chodnik do bramki
 idę więc z ogrodu, gdzie wieszałam pranie,  do łazienki po kolejną porcję prania, pies wstaje z kanapy i idzie za mną.. niestety cały czas !!!!!! wszędzie chodzi za mną, jak  cień, 
wchodzę do sypialni i widzę na podłodze dużego, siwego gołębia, zdębiałam, bo siedzi on  sobie na  ludwikowym dywaniku przy łóżku...i wcale się nie boi. Musiałam wyprowadzić Mośkę i wołam Ludwika aby przyszedł do mnie...
po co ? pyta
ano po gołębia - odpowiadam.
trzeba było widzieć jego minę , spojrzał na mnie takim wzrokiem jakbym  była hmmm  co najmniej chora i miała zwidy , majaki...
no ale przyszedł.... spojrzał na gołębia i  -  jego zamurowało....
okno mamy zamknięte  ? pyta
oczywiście, we wszystkich oknach na parterze są kraty, a na dodatek są założone siatki przeciw owadom, bo wiadomo L. uczulony jest na osy, pszczoły, a tego lata już mnóstwo..
 Ale nie dowierza, ha ha , sprawdza okno,  jakby te kraty widział po raz pierwszy.
No trzeba go złapać i wypuścić - mówię
i ptaszyna bez problemu dał się wziąć w ręce, przekrzywiał tylko łepek i tak dziwnie patrzał tymi swoimi ślepkami...
gołąbek był duży, nie jakiś młokos co jeszcze nie umie latać,
wypuszczony w ogrodzie wzbił się pieknie w górę, zatoczył krąg nad naszymi głowami i odleciał...
i wtedy padło to pytanie
JAK ON TAM WSZEDŁ ?????
no bo nie fruwał po kuchni, ani po sypialni, siedział  sobie  na dywaniku ,
pytam więc  - jak on się  tam dostał, przecież pies nie przepuści nawet muchy.... wszystko ma na oku, nie widział jak ptak wleciał ?

ON NIE WLECIAŁ - odpowiada Ludwik

WIĘC JAK TAM WSZEDŁ?  -  pytam

ON NIE WSZEDŁ -  odpowiada Ludwik

więc jak to wytłumaczysz ?

nie wiem.... TO CHYBA BYŁ DUCH !!!!!

no tak, mało tych duchów i nieokreślonych bytów w tym naszym domu...
jedynie co mi przychodzi na myśl - mówi Ludwik to to, że gołąb jest znakiem pokoju...i chyba przyszedł pokojowo  ...ha ha
no tak, ale  po co  ?   może przyniósł nam nowinę a my nie potrafiliśmy jej rozeznać ?
no i do dziś sprawa nie została wyjaśniona
Dopowiem, że na piętrze też są siatki w oknach , a strych uszczelniony, że nawet osa się nie wślizgnie, nie mówiąc o ptaku....
więc jak ON tam  się dostał ??????

I CO SYMBOLIZUJE ????


Gołębica - symbol Ducha Świętego
Gołębica to od pierwszych wieków chrześcijaństwa główny ikonograficzny symbol Ducha Świętego. A nakazem papieża Benedykta XIV – jedyny.
 
Dlaczego gołębica?
W narodach wschodnich gołąb zawsze kojarzony był z duchem i duszą. Mieszkańcy Syrii umieszczali nad grobowcami domki dla gołębi, albowiem gołąb był dla nich obrazem ulatującej duszy ludzkiej. W antycznej Grecji gołąb był między innymi symbolem dominacji ducha nad ciałem. W wielu cywilizacjach gołębie pełniły rolę przewodników dusz po śmierci....
W Biblii gołębica jest najczęściej wymienianym ptakiem spośród wszystkich gatunków. Uważano tego ptaka za wyróżniającego się łagodnością, delikatnością, niewinnością. Mówiono o nim, że jest „owcą pomiędzy ptakami”. W komentarzach do ksiąg biblijnych podkreślano metaliczny blask jego upierzenia, szybkość lotu i okazywanie sobie czułości przez pocałunki. „ 
ŹRÓDŁO

26 maja 2016

BOŻE CIAŁO 2016





BOŻE CIAŁO
Chleba naszego dawaj nam codziennie
Tak przykazałeś modlić się nam Chryste
Do Ojca Twego w Trójcy Jedynego
O pokarm dla nas na życie wieczyste

Idąc w procesji do czterech ołtarzy
Jak w cztery strony świata podróżując
Nie dbamy o to co się nam przydarzy
Hosanna Tobie Boże wyśpiewując

Chleba naszego powszedniego Panie
Niech nie zabraknie nam i wszystkim wrogom
Bo skoro jesteś naszym zmartwychwstaniem
Cóż nam wrogowie złego zrobić 

Bądź pozdrowione przeto Boże Ciało
W dymie kadzideł i pszenicznym kłosie
W złotej monstrancji w którejś zamieszkało
I w naszym ludzkim niezbadanym losie.

ATLANTYDA 07/06/2012



Święto Bożego Ciała to jedno z najstarszych naszych świąt,
Polsce po raz pierwszy wprowadził tę uroczystość biskup Nankier w 1320 r. w diecezji krakowskiej. W 1420 na synodzie gnieźnieńskim uznano uroczystość za powszechną, obchodzoną we wszystkich kościołach w państwie[3]. W późnym średniowieczu i w renesansie największym sanktuarium kultu Bożego Ciała w Polsce był poznański kościół Bożego Ciała.
W Polsce obchody uroczystości wiążą się z procesją z Najświętszym Sakramentem po ulicach parafii. Procesja zatrzymuje się kolejno przy czterech ołtarzach, przy których czytane są związane tematycznie z Eucharystią fragmenty czterech Ewangelii.
W Polsce uroczystość Ciała i Krwi Pańskiej jest dniem ustawowo wolnym od pracy.
ŹRÓDŁO

W Pławnej nie budujemy ołtarzy, mamy piękne kapliczki, przy których zatrzymuje się procesja na modlitwę ...
oto kilka migawek










zachwycił mnie ten rozmodlony,  uśmiechnięty chłopiec... rozświetlony od wewnątrz radością ..















aby tradycji stało się zadość, ułamaliśmy i my kilka brzozowych gałązek z wystroju ołtarzy...
Zaraz po odejściu procesji od kolejnego ołtarza wierni obrywają gałązki brzozowe i przechowują je przez cały rok nad drzwiami domu jako ochronę przed klęskami żywiołowymi, a zwłaszcza przed uderzeniem pioruna. Dawniej wkładało się je też do kapusty, aby robaków nie było. Wierzymy, że zielone gałązki brzozowe z ołtarzy mają niezwykłą moc.
ŹRÓDŁO

a to nasze  :), stojące na parapecie...


22 maja 2016

CIĄG DALSZY .......





W dalszym ciągu szukam "przyczyny" takiego stanu rzeczy, kiedy w życie wkrada się nieokreślone zło..... Gotowa jestem uwierzyć w złą karmę z poprzedniego życia, kiedy trzeba odpracować swoje błędy, o których po prostu się nie wie.
Bo jak wytłumaczyć taką sinusoidę życia, kiedy dobro idzie w górę, osiąga jakiś tam pułap i ...spada z siłą wodospadu w dół, aby po jakimś czasie znów piąć się w górę. Myślę, że chyba każdy z nas ma takie wzloty i upadki, ale ja chyba niepotrzebnie to wszystko tak mocno przeżywam.  Lecz  ja swojej natury przecież nie zmienię, zawsze wszystko przeżywałam na maksa i chyba już tak pozostanie. Śmierć moja  również...


ciekawy artykuł na ten temat znalazłam    TUTAJ

W jaki sposób rozwój intuicji wiąże się z karmą? i ciąg dalszy wywodu..na stronie

a może jednak jest w człowieku zakodowane przesłanie z życia przodków ?
tutaj też bardzo ciekawy wykład księdza egzorcysty

https://www.youtube.com/watch?v=6ZTBu5X2xE0

Szukam, szukam, może w końcu sama dojdę z czym pozostało mi się zmierzyć, bo to,  że ZŁO co jakiś czas atakuje to nie mam najmniejszych wątpliwości.
Skoro jest DOBRO to musi istnieć i ZŁO.

W pewnym sensie każdy człowiek skazany jest
na samotność, przynajmniej do jakiegoś stopnia.
Mogę być otoczony tłumem przyjaciół,
a jednak są we mnie sprawy, których nie zrozumie
absolutnie nikt. Nikt nie potrafi dotrzeć do rdzenia
duszy drugiego człowieka. I każdy człowiek
posiada w swej duszy pewne zakątki,
pewne rezerwaty, których nie przekroczy
nawet najbliższy przyjaciel. Po prostu nie zrozumie
wszystkich moich spraw,
a i ja nie umiem 
wszystkich spraw 
wypowiedzieć i wyjaśnić.
ks. Tadeusz Olszański

Trzeba wobec tego zajrzeć głęboko do swojej duszy i tam szukać rozwiązania...

21 maja 2016

LENISTWO DUCHOWE , ZNIECHĘCENIE DEPRESJA





......Są choroby, które przebiegają niezauważone i rozwijają się bezobjawowo, a kiedy się ujawnią, często jest już za późno, aby je wyleczyć. Podobny przebieg może mieć choroba duszy.

Lenistwo duchowe jest dolegliwością ukrytą i paraliżującą duszę, co sprawia, że jej postępu nie sposób zahamować. Na wstępie atakuje rozum zaciemniając go; potem dotyka wolną wolę, którą osłabia i wyniszcza. Człowiek leniwy duchowo puszcza cugle wyobraźni i ukrywa się w fantazji z zamiarem odnalezienia w niej pozornych sukcesów lub fikcyjnego szczęścia, którego nie potrafi znaleźć w powszednim życiu przeżywanym według planu Bożego. ....
FRANCISCO FERNANDEZ-CARVAJAL


Przełamanie zniechęcenia — postawić wszystko na jedną kartę
Pozbawia dobrego samopoczucia. Zabiera życiu smak i niweczy cały zapał. Pod jego wpływem wszystko co robisz, traci dynamiczność. O czym mówię? O zniechęceniu, rzecz jasna. Może ono pozbawiać cię również czułości i serdeczności. To nie żarty, ale wielka bieda. Z jego powodu możesz nawet skończyć jako nieustępliwy maruda.
Czy wiesz, o czym mówię? Jeśli jesteś człowiekiem, z pewnością wiesz. To jakby jedna z części życia, mimo że optujemy oczywiście za czymś zupełnie przeciwnym. Może, jak wielu innych ludzi, stwierdziłeś kiedyś: "Jestem taki zniechęcony". Stan zniechęcenia opisuje się w zasadzie na wiele sposobów:
W moich żaglach nie ma wiatru
Wszędzie rzucają kłody pod moje nogi
Nie mam siły ani energii
Jestem jak sparaliżowany. Fizycznie to mogę jeszcze się ruszyć, ale nic poza tym
Nawet światło dzienne i słońce wydają się za ciemne
Czym więc jest ta niemoc zwana zniechęceniem? Angielskim słowem określającym ten stan jest discouragement. Gdy spojrzysz na nie bliżej (etymologicznie) znajdziesz tu rdzeń: courage (odwaga), którego źródłosłów sięga łacińskiego słowa cor (serce). Zniechęcenie dotyczy więc serca. W języku angielskim discouragement znaczy nic innego jak: "utrata serca". Kiedy jednak zniechęcenie wkracza w nasze życie, wciąż jeszcze jest nadzieja. Gdy natomiast pozwalamy zniechęceniu zapuścić w nas korzenie, zaczynamy składać broń. Psalmista wyraził to doskonale: "Wejrzyj na mnie i zmiłuj się nade mną, bo jestem samotny i nieszczęśliwy. Oddal udręki mojego serca, wyzwól mnie z moich ucisków!" (Ps 25, 16-17)
LINK

Mam wrażenie że coś "podobnego " mnie dopadło, czasami idę na górę, otwieram komputer,  bo chcę coś napisać...... i kiedy siadam nad klawiaturą myśli odbiegają w nieznanym kierunku...mówię sobie, jutro....jutro, jutro...
a dni mijają...
Nie wiem dlaczego tak się dzieje, może  jednak powróciła moja "dawna znajoma" depresja  ?  chora fizycznie  nie jestem, wbrew przeciwnie , od kiedy biorę leki czuję się sprawniejsza ...lepiej wyglądam...
ale gorzej z duszą , i chyba tutaj tkwi problem...
©Arkadiusz Ławrywianiec
 Co to jest depresja? Depresja jest to stan cechujący się głównie pogorszeniem nastroju, zmniejszeniem energii i aktywności oraz zainteresowań. Ze względu na to, że nieleczona często prowadzi do myśli samobójczych, według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) jest czwartym najpoważniejszym problemem zdrowotnym na świecie! 
LINK

Kiedy wczytuję się w objawy tej choroby, to w większości mnie nie dotyczą, gdzie więc szukać pomocy ?
wiem ...u psychologa czy psychiatry, ale mnie leczenie lekami nie odpowiada, chciałabym mieć takiego Przewodnika Duchowego jak miałam w Ojcu Józefie Jaskółowskim  -  Paulinie. To było dawno , prawie 50 lat temu, był moim Guru.
Czy w obecnym świecie istnieją jeszcze tacy kapłani czy zakonnicy ? pewnie tak, tylko jak znaleźć taka osobę w gąszczu innych ?
Wrócę jeszcze do tego tematu...
 
 

3 maja 2016

1 MAJA 2016





Pięć lat temu -  1 maja 2011 nastąpiła beatyfikacja Jana Pawła II podczas uroczystej Mszy Świętej na placu św. Piotra w Rzymie[3]. Nabożeństwo prowadził papież Benedykt XVI, uroczystą mszę koncelebrowało kilka tysięcy kardynałów, arcybiskupów i biskupów z całego świata.
Na tę okoliczność na Kopaczu k.Złotoryi posadzono drzewka i położono kamienie upamiętniające to wydarzenie....
wtedy pisałam tak:

....Dzień 1 maja od lat szkolnych był kojarzony jako święto komunistyczne, pamiętne pochody ze szturmówkami, sprawdzane listy obecności przed i po.....wczorajszy dzień natomiast , choć z datą 1-majową był świętem o zupełnie innym wymiarze. W tym bowiem dniu w Watykanie został beatyfikowany nasz rodak, Papież Jan Paweł II . To wielkie przeżycie dla wielu Polaków choć nie wszyscy pewnie odbierają to wyniesienie na ołtarze w odpowiedni, godny sposób.Jest w R. aleja gdzie posadzono drzewa i umieszczono kamienie z nazwami Wielkich Polaków, tam też wczoraj wybraliśmy się z Ludwikiem aby uczestniczyć w spotkaniu o godzinie 21.37 przy kamieniu Jana Pawła II .Było nas 7 osób, zapaliliśmy znicze, został odczytany krótki tekst na tę okoliczność....później wywiązała się rozmowa.... mnie zabrakło jednak modlitwy....ale ponieważ jestem tutaj obcą osobą więc nie zabierałam głosu , nie znając tutejszego zwyczaju.....

Również w tym roku pojechaliśmy do Rokitnicy, a wracając wstąpiliśmy na Kopacz....
i co ? .... niestety po pięciu latach tylko drzewa powoli rosną, reszta chyba poszła w zapomnienie, kamienie pobazgrane, wokół niewykoszona trawa, bałagan....
gdzie ten entuzjazm i radość z faktu wyniesienia na ołtarze naszego Wielkiego Rodaka ?
To chyba przypadłość Polaków, że maja taki słomiany zapał do wszystkiego,
wydawało mi się, że chociaż młodzież będzie o tym fakcie pamiętać, zapali znicze, odmówi modlitwę, zaśpiewa Barkę...
znicz zapaliłam sama....





„Pamięć o przeszłości oznacza zaangażowanie w przyszłość. ”
Jan Paweł II