7 kwietnia 2016

ŻYCIE....




Przed chwilą Ludwik wrócił ze szpitala, całe szczęście, że badania wyszły dość pozytywnie, a już podejrzewaliśmy najgorsze.
Na poprawienie nastroju kupił sobie na targowisku "wiaderko kabelków" i jest w swoim żywiole ha ha.... kabelków nigdy nie za dużo....
A na dworze wiosna, mamy posianą już rzodkiewkę, wsadziłam flance sałaty, reszta nasion  czeka .....
No a co u mnie ? nie wiem,  czy mam się cieszyć czy smucić,  ale od kilku dni jestem " niepełnosprawna w stopniu lekkim " jakkolwiek by to nie znaczyło.  Jestem   umówiona na kolejną wizytę  do lekarza.... i zobaczymy co dalej ,,,
I tak mijają nam dni,   przeplatające się szpitalami i wizytami u lekarzy, niestety to chyba będzie coraz częstszy scenariusz. Nawet nasza psica coś ostatnio niedomaga, dużo śpi, nie biega tylko spaceruje, widać i u niej  już  początek starości.
I to by było na tyle :)
może wkrótce coś skrobnę

3 kwietnia 2016

JUGOWA ...HAUSDORF ...I DZIADKI








Wczoraj odwoziliśmy moją córkę do domu, po świątecznym wypoczynku u nas. Pogoda zrobiła się ładna , więc spokojnie  wraz z promieniami słońca jechaliśmy, co jakiś czas zatrzymując się,  aby zrobić zdjęcia.
Córka miała dojechać do swoich dziadków ze strony taty,  aby się nimi trochę zaopiekować, ponieważ oboje mają ponad 80 lat, dziadek jest po dwóch zawałach i wylewie, babcia po zawale, ma wszczepiony rozrusznik serca. Do tej pory córka dojeżdżała do nich  aby umyć im okna, pomóc w sprzątaniu....ale oboje twierdzili,  że są sprawni :) i dają radę.
Niestety , kiedy Młoda przyjechała do nas przed świętami, jej babcia poszła na zakupy!!! i zemdlała. Oczywiście pogotowie i szpital.  Tata córki zadzwonił do niej po dwóch dniach z informacją , że babcia w szpitalu, ale wydawało się, że to  tylko chwilowe. Niestety okazało się, że babcia ma silną anemię i jest bardzo słaba, tak,  że została wypisana do domu w Wielką Sobotę.
Tata córki jeździł od szpitala, do domu,  do dziadka, który nawet sam nie  ma siły  zrobić sobie zakupy. Koniec końcem po powrocie  babci ze szpitala do domu nakłonił dziadków, że jednak córka powinna z nimi pomieszkać / a mieszka w innej dzielnicy, ma swoje mieszkanie/, bo tak będzie dla nich  bezpieczniej.
Wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze, warunki mieszkaniowe dziadków są dobre, mają część domku z duzym ogrodem, 3 pokoje, kuchnię, łazienkę itd.....
 W przeddzień wyjazdu od nas dziadki dzwonili do wnusi , że się cieszą, i że czekają na nią...
 Po przyjeździe  do W. musieliśmy zaparkować pod kościołem, bo w pobliżu nie ma na to miejsca miejsca, a pod kościołem karawan, żałobnicy.... odbywa się pogrzeb.
Młoda poszła do dziadków pokazać się, że jest, no i wrócić po bagaże.
Wraca po chwili ale z miną marsową i mówi:
dziadki stwierdzili, że NIE POTRZEBUJĄ ŻADNEJ POMOCY.... SAMI SOBIE DAJĄ RADĘ !!!!
Babcia leży, bo nie ma siły wstać, a dziadek taki "żywotny" że potrafi tylko   dojść od telewizora do kuchni po herbatę i już nie ma siły.
Dzwoni więc Młoda do ojca , jak sprawy wyglądają, ale słyszy, jak dziadki się namawiają.... jak przyjedzie J. to go o.....my, że robi z nas kaleki itd...
J. przyjechał, awantura na całego, no bo jak to - uzgodnili razem,  że tak będzie dla nich najlepiej a teraz odwracają kota ogonem..
Córa pojechała do siebie..... no a jej ojciec dał im jeden dzień do namysłu, bo albo zajmie się nimi wnuczka , albo obca opiekunka.
Nie ma mowy stwierdzili, -  zamkną się i nikogo nie wpuszczą...
Zobaczymy jak sprawa się rozegra, bo przecież ktoś musi zadbać aby brali leki, zrobić im zakupy, ugotować,
Może jednak dojdą do wniosku, że chociaż te zakupy zrobi im wnuczka.....
Zobaczymy, ale mnie się jakoś tak dziwnie skojarzył ten pogrzeb po przyjeździe...oby nie spełnił sie czarny scenariusz.

Wracaliśmy do domu przez Jugową...
historię wsi opisuje ciekawie  pan Kasprzyk na swoim  blogu :
   http://www.jugowa.cba.pl/index.htm

Zatrzymaliśmy się tylko pod kościołem , aby zrobić  parę zdjęć,

http://dolny-slask.org.pl/




















Wracaliśmy przez Twardocice, a tam niespodzianka..... przyleciał pan Bocian, kiedy jechaliśmy rano, gniazdo było puste... a teraz ...proszę





podobnie w Sobocie - jest Pan Bocian :)
teraz,  kiedy uszykowali swoje mieszkanka , czekają na małżonki Bocianice....