29 sierpnia 2015

WAŁBRZYCH - ZŁOTY POCIĄG...II




Chyba nadeszła pora , aby stanąć w kolejce po znaleźne.....przecież ja  też wiedziała, gdzie skład "wjechał w górę " ze zrabowanymi skarbami ...ha ha

zaczynamy dzielić skórę na niedźwiedziu:

przedwcześnie cieszyć się z planowanych, choć niepewnych korzyści, robić przedwcześnie plany nie mające pokrycia w rzeczywistości : Ten interes wcale nie musi się udać, a ty już dzielisz skórę na niedźwiedziu.


kto jeszcze zgłasza roszczenia ? a może tak na wymiankę: my oddajemy Rosjanom złoty pociąg a oni nam wrak rozbitego pod Smoleńskiem  Tupolewa ? fifty - fifty....każdy ma z tej transakcji korzyści...

Opowiem jeszcze zasłyszany dowcip, który akurat pasuje do tematu"

Wraca cygan z klaczką od ogiera i mówi do żony, będziemy mieli źrebaka, 
słyszy to mały cyganek i woła... to ja będę na nim jeździł !
 żebyś go połamał ? odzywa się ojciec   ,  i młody  dostał wp...l



27 sierpnia 2015

WAŁBRZYCH - ''ZŁOTY POCIĄG''







Mieszkałam w Wałbrzychu ponad 60 lat i pamiętam dobrze lata pięćdziesiąte, kiedy jako dziecko 5-6 letnie jeździłam na niedzielny spacer z rodzicami  do  Książa, / wtedy jeszcze mówiło się  -  do Księżna.../
spacer do zamku przez leśny trakt był ciekawy, po drodze mijaliśmy Mauzoleum, wtedy jeszcze nie było zdewastowane, teraz jest ponoć już odnowione.


Natomiast na dziedzińcu zamkowym przed głównym wejściem,  po lewej stronie  / od tarasów/ pamiętam olbrzymią "dziurę ",  czyli wlot do sztolni z ciekawym urządzeniem pozwalającym "umieścić " tam wagon kolejowy i zjechać  nim jakby windą do podziemi. Tyle pamiętam jako dziecko, może niezbyt dokładnie, ale ten widok utkwił mi w pamięci.
Natomiast za każdym razem kiedy jechaliśmy pociągiem do Wrocławia ,  i mijaliśmy dworzec Szczawienko ,  starsi komentowali,  że " w tym właśnie...... o tu... miejscu" , wjechał w skałę pociąg wiozący skarby zrabowane przez Niemców w czasie drugiej wojny światowej.
teraz ten temat odżył , a to za sprawą artykułu...

O TEGO

ciekawa jestem jak sprawa tego  znaleziska  rozwinie się dalej, czy faktycznie będzie to ewenement  na skalę światową...
Oto jeszcze jeden ciekawy artykuł na ten temat:

http://tw_kolejofil.republika.pl/tunel.html


 
  archiwum.naszesudety.pl

z netu

24 sierpnia 2015

PILCHOWICE I ....TADŻ MAHAL





Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś,
jak potrafimy być nimi jutro?

Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie,
jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia.
Wyjdź mu naprzeciw.
Phil Bosmans


Dlatego też wychodzę naprzeciw tym nowym dniom, zwłaszcza, że sprawy zaczynają przybierać pozytywny obrót,  o których  może napiszę post , z przewrotną treścią pt:  Zło ....?

Tak więc wyruszamy nową drogą w dalszy etap życia, i choć ta droga jest kamienista, bez asfaltu i kolorowych barierek  - otoczona krzakami, zza których czasami nie widać zakrętu....idziemy....ufnie , wierząc,  że nie jesteśmy sami w tej wędrówce, że towarzyszy nam nasz osobisty Anioł Stróż.


i serce radują widoki , które wyłaniają się niespodziewanie .....




Dotarliśmy tą drogą do Pilchowic, chcąc na własne oczy zobaczyć, w jakim stanie znajduje się jezioro, ile wody ubyło w związku z suszą...
bardzo dużo.....choć elektrownia w promieniach zachodzącego słońca wyglądała wspaniale niczym  - Tadż Mahal.... tak mi się  dziwnie skojarzyła :)





Widać że woda płynie tylko wąskim środkowym korytem pozostawiając odkryte betonowe ściany zalewowe...

Pies bał się iść po drewnianym moście... ha ha,  fantastycznie szedł bujanym krokiem marynarza , rozcapierzając  łapy  i pazury ... świetnie to wyglądało...


a to kolejne zdjęcia z zapory












  i kolejna miejscowość....Marczów



teraz można tutaj suchą nogą przejść od brzegu do brzegu po Bobrze nie zamaczając nóg.... a jeszcze nie tak dawno kipiała tu woda...





 no i na koniec wędrówki ...wspaniały zachód słońca i magiczna "karawana koni" idących stępa i znikających za horyzontem....










5 sierpnia 2015

PROBLEMY.....





Ciężkie czasy za mną i ciężkie przede mną.....nie dość, że te upały wykańczają normalnie każdego,  to jeszcze spadły na nas  "nieszczęścia, które chodzą parami"
I tak piesek córki po 11 latach życia odszedł nagle, po dniu chorowania, prawdopodobnie zatruł się jakąś podrzuconą karmą, i chociaż chodził w kagańcu i na smyczy,  niestety musiał coś wziąć do pyska. Ludzie potrafią celowo wyrzucać jakieś resztki i posypywać trutką ....
Córka mieszkała tylko z nim,  więc strata przyjaciela tym bardziej ją  boli, no a mnie boli serce jak widzę jej smutek i łzy. I nieważne, że ma 22 lata, dla mnie jest zawsze  "małym " dzieckiem.
Druga sprawa: powróciła do mnie Słodka Pani w silnej postaci..... do tej pory udawało mi się żyć z podwyższonym cukrem, teraz niestety musiałam przejść na leki i ścisłą dietę.....wrrrr, 
no i nie mam weny do pisania, siedzimy w domu, bo na dwór strach wyjść, Ludwik dłubie swoje, ja swoje...i jakoś tam żyjemy, choć mam nadzieję , że ta zła passa minie i uśmiechnie się do nas słońce.
Więc tymczasem.... do napisania