24 grudnia 2014

BOŻE NARODZENIE






Pomódlmy się w Noc Betlejemską, 
w Noc Szczęśliwego Rozwiązania, 
by wszystko się nam rozplatało, 
węzły, konflikty, powikłania.

By anioł podań każdy dramat 
aż do rozdziału ostatniego, 
kładąc na serce pogmatwane, 
jak na osiołka - kompres śniegu.

Aby wątpiący się rozpłakał 
na cud czekając w swej kolejce, 
a Matka Boska - cichych, ufnych -
jak ciepły pled wzięła na ręce.

- ks. Jan Twardowski


wszystkim moim Czytelnikom życzę zdrowych i szczęśliwych Świąt Bożego Narodzenia

11 grudnia 2014

@#$%^&....



Nieszczęścia chodzą parami, a u nas chyba stadami.....
próbujemy życia na dole, tam pali się cały dzień i jest ciepło, ale niestety zasięg telefonu jest bardzo nikły....no i przedwczoraj zawiesił  mi się ten nieszczęsny telefon, miał chyba z 18 wiadomości i nieodebranych połączeń z powodu braku zasięgu. Wysłać też nie można było nic.... No to co ?  ..konsultacja z konsultantką przez telefon, sprawdzanie itd.... i decyzja ...wyjąć kartę i zresetować..... no ale w tym modelu otworzyć telefon to sztuka....na szczęście jakoś się udało odblokować.... na razie działa , ale najlepiej na podwórku :)
Kolejny problem , wczoraj przepalił się zasilacz do nowego lapka.... noszszsz mam go dopiero miesiąc i co ????
Pojechałam do sklepu z kartą gwarancyjną i tym nieszczęsnym zasilaczem a panowie jak byli tacy mili jak kupowałam, to teraz odwrotnie.... proszę sobie zadzwonić do Lenovo i wysłać im wszystko a oni ewentualnie dadzą nowy.
Piszę ze starego, całe szczęście,  że jakoś działa, i zobaczymy....
Nie wiem kto pozwala ściągać taki szajs , który wysiada co chwilę , przecież sklep,  który sprzedawał powinien sam wysłać  reklamację do producenta a ja powinnam dostac sprzęt zastępczy.
ALE TO JUZ BYŁO, I NIE WRÓCI WIĘCEJ, chciałoby się zaśpiewać....za czasów komuny czegoś takiego nie było....teraz sprowadzamy chińszczyznę, za ciężkie pieniądze kupujemy i się martwimy co dalej....sami, bo ochrony konsumenta NIE MA !!!!
I żeby było wesoło L. dostał rehabilitację na drugą rękę na koniec marca 2015 !!!!!!
No może do tego czasu sama się wyleczy., albo odpadnie....WRRRRRRR
Chciałam wrzucić choć jedno zdjęcie ....ale nie mam jak.....



7 grudnia 2014

SZOK......




Zmobilizowałam się dzisiaj i siadłam napisać parę słów....ostatnie dni to jakaś paranoja, niech się ten rok już skończy,  to może nowy będzie lepszy.
Od miesiąca znów wizytujemy szanownych panów doktorów.... oczywiście nie na NFZ, bo specjalistów brak a zdrowie trzeba leczyć. Aby zrobić kolejne badania trzeba było jechać ponad 70 km  w jedną stronę aby w uroczej wioseczce znaleźć wspaniale wyposażone gabinety w kompleksie przychodni. Z tego wniosek, że jak się chce to można.....u nas niestety nie.
Jakby tego było mało w czwartek Ludwik przeciął sobie piłą palec....noszszsz, mało tych problemów, po godzinie od zatamowania krwotoku pojechaliśmy do szpitala. Oczywiście najpierw papierologia....chyba z 20 min.... i trzeba czekać na korytarzu na chirurga. W międzyczasie dwóch potężnych panów policjantów przytransportowało zakutego w kajdanki  młodego ...chyba więźnia ?....
weszli oczywiście nie czekając , szybko zbiegł do nich pan doktor i po jakimś czasie wyprowadzili skutego delikwenta z powrotem.....
A i  nasz pan chirurg zszedł, zeszył pięknie paluszek chyba 7 szwami, dał w łapkę receptę na wykupienie w aptece szczepionki p. tężcowej a panie pielęgniarki uprzejmie poinformowały,  że zamykają " swój interes " o 20.oo, nawet jak się zdąży wykupić tę szczepionkę to nie będzie komu zrobić tego zastrzyku.
Wrócilismy więc do domu..... a na drugi dzień jazda do apteki.....
wiem,  że kiedyś na pogotowiu lekarz sam dawał szczepionkę..... no ale to było chyba baaardzo dawno temu.
Zasiedliśmy znów w poczekalni , bo przywieziono starszego pana na noszach, w międzyczasie w szpitalu ruch, ścierki, drabina, mycie kloszy, wycieranie kurzy.... no tak za chwilę zjawiła się jakaś komisja.... oprowadzana w podskokach.... 
sprawdzała stan czystości czy co ?
w związku z tym nie można się było nikogo dopytać ile mamy czekać, w końcu z gabinetu wyszła pani pielęgniarka i powiedziała..... proszę iść do poradni chirurgicznej.... bo my tu już nic nie możemy, 
przeszliśmy więc do poradni, znów papierologia , czekanie na pana doktora , no i w końcu zostaliśmy załatwieni.
Nie wiem jak poradziłby sobie starszy człowiek, bez samochodu, bo dojazdu do miasta praktycznie nie ma....
ech, ponarzekałam sobie....