30 kwietnia 2014

ADOPCJA....





Dziś chciałabym  Państwa  zapytać , co sądzicie o  tym
 CENA ZA DZIECKO  projekcie , ponieważ temat jest mi częsciowo bliski....więc śledzę temat w necie i prasie...i ostatnio natrafiłam właśnie na ten portal....
ARTYKUŁY.....



25 kwietnia 2014

JASKINIOWIEC.....





Jaskiniowiec..... tak o mnie mówią....usmiecha się pan Witold,  kiedy spotykamy go pod  jego domem.
Pytam, czy to on właśnie tutaj mieszka.... tak, odpowiada, od 29 lat .
Pojechalismy tam   zachęceni komentarzem Artura,  aby się naocznie przekonać  i porozmawiać z tym   Bardzo Orginalnym Człowiekiem.
Miałam obawy, czy zechce z nami rozmawiać, bo jest nieufny,  ale te rozwiały sie zaraz po powitaniu... pan W. .zaprosił nas na swoje "podwórko" -  a tam cuda wianki..... własnoręcznie zbudowana kamienna baszta, tarasy, no i snująca się ciekawa opowieść o tym miejscu. Prawdopodobnie dom ma korzenie średniowieczne, teraz jest ciekawie obudowany... ale bryła przemawia historią. 
Po drugiej stronie działki była również średniowieczna wieża , teraz rosna tam tylko drzewa.
Zostaliśmy zaproszeni do wnętrza  i przy kubku  pokrzywowej herbaty i własnoręcznie upieczonego podpłomyka gawędziliśmy chyba ze trzy godziny. Pan W. ma fenomenalną pamięć, jest kopalnią wiedzy o ziołach, zdrowej  żywności, galaktyce, ziemi, Biblii..... tematy przeskakiwały nam  jak w kalejdoskopie.
Słuchałam z wielkim zainteresowaniem , bo nie spotkałam jeszcze tak wszechstronnie utalentowanego człowieka, przy tym bardzo skromnego , o tak szerokiej wiedzy.
Czas nas wygonił, ale myślę,  że kontakt będzie utrzymany.... bo słuchać tak  orginalnego  człowieka to czysta przyjemnośc. Choć inni, jak mówi pan W. nazywają go 'wariatem", samotnikiem, jaskiniowcem....
ale ja mam zupełnie odmienne zdanie..
To naprawdę Bardzo Orginalny i Mądry Człowiek.
I serdecznie dziękuję, że obdarzył nas zaufaniem i wpuścił "na swój prywatny, fizyczny i intelektualny teren.
A oto skromna fotorelacja...













Niestety w tej  miejscowości przed laty rozegrała się również  tragedia....
ŹRÓDŁO

Za zdjęcia  Ludwikowi należą się podziękowania, bo chodził za nami, słuchał, oglądał i pstrykał....


23 kwietnia 2014

MODRZEWIE





 Modrzewie to mała  wieś  położona pomiędzy wzniesieniami Gór Kaczawskich: Górą Tarczynką ( 422 m n p m ), Leśnik (486 m n p m ) a Kobylicą (321 m n p m ) nad potokiem Modrzewka, niewielka, składająca się z trzech osad wieś. Wspólną nazwę przyjęła dopiero po II wojnie światowej. Właściwe Modrzewie dawniej: Modrzew, Śliwowica, Gietzhübel, Gieshübel, Gießhübel, położone na wysokości ok. 300- 330 m n p m, nieco niżej, bo ok. 270- 280 m n p m położona cześć zwana niegdyś: Zimną Skałą, Kaltenstein, Erholungsheum (...) oraz część położona najbliżej Wlenia na wysokości ok. 250 m n p m, zwana uprzednio: Nowe Modrzewie, Neu Giesshübel, Neunhaüser (...).
Pierwsze udokumentowane wzmianki na temat osad pojawiły się dopiero w 1643r. w historii rodu von Zedlitz, właścicieli majątku Gościradz, do których przynależały dobra w Modrzewiu. Była to już wówczas spora wieś. Jej mieszkańcy żyli głównie z rzemiosła, hodowli owiec i sadownictwa. Dalsze dzieje osady są mało znane, wiadomo jedynie, iż przez wieki przynależała do majątku Pałacu Książęcego i jego kolejnych właścicieli. Wiadomo również z opisów w starych przewodnikach, iż prowadził tędy chętnie uczęszczany szlak na Chrośnickie Kopy i dalej na Łysą Górę, przy którym w dolnej części wsi znajdowała się bardzo popularna karczma. Ciekawostką jest, iż w pobliżu "Zimnej Skały" znajduje się jaskinia do której to wejście z nieznanych powodów w ostatnich dniach wojny zostało zasypane.....
więcej tutaj:

ŹRÓDŁO


W ramach świątecznego wypoczynku zawędrowaliśmy i tam.....


w oddali Tarczyn

bardzo oryginalny obiekt....lubimy takie nietypowe budowle


a tu  jedno z gospodarstw agroturystycznych, ciekawie położone.....

stawy rybne..... piękne miejsce na cichy wypoczynek

w oddali Wzgórze Zamkowe z czynną basztą widokową...



i pięknej urody strażnik tego terenu.... sympatyczny i przyjazny.... kochamy takie pieski 

Więcej zdjęć z tej malowniczej wsi można zobaczyć w galerii

ŹRÓDŁO

19 kwietnia 2014

WIELKANOC 2014





Życzenia Radosnych Świąt Wielkanocnych
wypełnionych nadzieją 
budzącej się do życia wiosny
i wiarą w sens życia!
Pogody w sercu i radości płynącej z faktu
Zmartwychwstania Pańskiego
oraz smacznego Święconego 
w gronie najbliższych osób
 życzy Leptir

9 kwietnia 2014

WODA......




Patrick Holford w swojej książce “Smak życia” napisał:

“..Wszyscy wyszliśmy z wody, z wody w ogromnym procencie się składamy i bez wody nie możemy żyć..”

Woda jest wielkim Darem i wielkim  naszym Skarbem, ponieważ wszystko pochodzi z wody,  z wody powstało i z wody się składa...

....Każdy z nas musi odnaleźć drogę, w swoim własnym dramacie lub komedii, dopóki nie przebrnie przez wszystkie ścieżki duchowej ewolucji…   Wtedy dopiero odnajdzie wody boskiego oceanu…

Każde nasze słowo, każda nasza myśl  jest jak kropla wody – jest nosicielem informacji…

W duchowej sferze, na poziomie myśli, ten kto wysyła negatywne myśli – zanieczyszcza swoją własną wodę, z której w 80% składa się organizm człowieka, negatywnie ją ładuje…
ŹRÓDŁO




.....Nie starczy ust do wymówienia
przelotnych imion twoich, wodo.

Musiałbym cię nazwać we wszystkich językach
wypowiadając naraz wszystkie samogłoski

i jednocześnie milczeć - dla jeziora,
które nie doczekało jakiejkolwiek nazwy

i nie ma go na ziemi - jako i na niebie
gwiazdy odbitej w nim.....

 Wisława Szymborska




"Po co mi mówisz"

Co mi mówisz górski strumieniu?
W którym miejscu ze mną się spotkasz?
Ze mną, który także przemijam?...

Zatrzymaj się
- to przemijanie ma sens! 

Potok się nie zdumiewa,
lecz zdumiewa się człowiek!

Kiedyś temu zdumieniu
nadano imię "Adam".
Zatrzymaj się...
...we mnie jest miejsce spotkania
" z Przedwiecznym Słowem"

Jeśli chcesz znaleźć źródło
musisz iść do góry, pod prąd.
Gdzie jesteś źródło?
Cisza.
Dlaczego milczysz?
Jakże starannie ukryłeś
tajemnicę twego początku.

Pozwól mi wargi umoczyć
w źródlanej wodzie,
odczuć świeżość. 
Jan Paweł II





Rwie  woda  spieniona,  spada  z  głośnym  wyciem
Ten  wodospad  w  tęczy  jest  życia  odbiciem.
Płynie  wartko  woda  i  znosi  kamienie
wśród  zielonych  drzewek  co  rzucają  cienie.

Pędzi  wprost  przed  siebie,  omija  przeszkody,
Niesie  echo  szumu , rzuca  krople  wody .
W  promieniach  słońca  iskrzą  kolorami,
Te   kropelki tęczy  są  naszymi  dniami

Podobnie  jest  z  życiem,  pędzi  jak  szalone
Znosi  trudy  różne,  bywa  zagubione,
omija  przeszkody  lub  też  je  porywa
bywa  czasem człowiek   swe  życie przegrywa.




 

Wodospad Siklawy

Jakaż to prządka snuje białe nici, 
Które wśród głazów migają tak żywo, 
że je z daleka ledwie wzrok pochwyci? 
Jakaż to prządka rozpierzchłe przędziwo 
Łowi po skałach strojnych w szarą pleśń? 
I z drobnych nitek srebrną wstęgę przędzie, 
I przez granitów przewiesza krawędzie, 
Nucąc wieczyście jednobrzmiącą pieśń? 

To wartki strumień szumiącej Siklawy 
Zagarnia wkoło śnieżne ścieki gór, 
Na nić swą czarne nawiązuje stawy 
I wiedzie głośny z kamieniami spór: 
To potok wzbiera siatką wód pajęczą 
I coraz głębiej pierś wąwozu porze, 
I znika w ciemnej gardzieli otworze, 
Kończąc krajobraz wodospadu tęczą. 

Skromny to potok! a jednak w swym biegu 
Tyle piękności naszych gór jednoczy - 
Chylą się nad nim ściany pełne śniegu 
I gonią za nim czarnych stawów oczy. 
Za nim piętrami spadających wzgórz 
Ciągną się gruzem zasłane rozdroża, 
Jak falujące a zastygłe morza, 
Co skamieniały wśród pierwotnych burz. 

Skromny to potok! lecz tak wdzięcznym rzutem 
Zamyka wąwóz na błękitów tle, 
Tak pięknie ginie w wnętrzu skał rozprutem, 
Znikając w tęczach albo w sinej mgle, 
Skromny wodospad! nie ma w świecie sławy. 
Lecz tak mu pięknie w ukrytej czeluści, 
Gdy na wiatr wstęgi srebrzyste rozpuści 
Skromny wodospad szumiącej Siklawy! 
Adam Asnyk



 

Źródło

wejdź do lasu
i odszukaj ukryte w słonecznych promieniach
źródło
pochyl się i zanurz skroń
czy słyszysz jak puls twój splata się z rytmem Ziemi?
wstań i spójrz w słoneczny dysk
i na powrót w zdrój
kryształ wody przyjął karminowy blask twojej krwi
Jerzy Oszelda






Nad wodami

Wodospady huczące, gwałtowne
i jeziora ciche, spokojne,
i zielone, stojące stawy,
i górskie spienione siklawy,
i rzeki bez przerwy w podróży,
i morze, które nigdy nie znuży,
i najczystsze wody źródlane
są wieczności Wielkim Oceanem.
Ludmiła Marjańska

4 kwietnia 2014

DOPISEK.....






W moim rodzinnym mieście już po raz dziewiąty jest odprawiana na stadionie Msza  Święta z okazji rocznicy śmierci Jana Pawła II
a oto relacja....

http://tv-trwam.pl/film/9-ta-rocznica-smierci-bl-jana-pawla-ii

chyba jedyna w Polsce....w takim miejscu....




zdjęcia ...ze strony

3 kwietnia 2014

JAN PAWEŁ II I NADZIEJA....





Wczoraj minęło 9 lat od śmierci Jana Pawła II..... 9 lat , które odmieniły moje życie.....

W kwietniu 2005 roku przebywałam na zwolnieniu od psychiatry [ 6 miesięcy].... tak tak.... nie dawałam  już sobie rady w życiu.... ani w pracy....
Ponieważ  w czerwcu odchodziłam na emeryturę,  w pracy byłam juz nikim....tak traktowano wszystkich , którzy po przepracowaniu prawie 40 lat stawali się zbędnym balastem, Do władzy po każdych wyborach dochodziły młode "wilczyce" nie liczące się z nikim i niczym. Rządziła mamona.... i układy, układziki...
Kiedy któraś z koleżanek przechodziła na emeryture,  jej  zakres obowiązków rozdzielano na kolejne kandydatki w kolejce, nie przyjmowano nikogo... bo po co . Byłyśmy pracą obłożone po uszy, za to gratyfikacje finansowe zbierały młode naczelniczki, kierowniczki, dla nas nie warto było nawet  premii, a jeszcze w ramach "oszczędności" co 4 lata zmieniano regulamin i ustalano nowe taryfy, oczywiście niższe.Dla nas   :(
Tak więc siedziałam w domu, z rozpoznaniem klasycznej  depresji..... każdy kto otarł się o tę chorobę wie jakie spustoszenie sieje w człowieku. Przy życiu trzymało mnie tylko dziecko.....najmłodsze....które przez 6 letnią chorobę i 2 poważne operacje miało przez 3 lata nauczanie indywidualne w domu. W szkole nie odnalazło się, było inne, grupa była juz zżyta, i nikt nie kwapił się aby je w jakiś sposób zaadoptować w nowym  środowisku. 
Zaprowadzałam je do szkoły i odbierałam.... bo ulica była bardzo ruchliwa.
Śmierc Papieża była dla wszystkich wielkim wstrząsem , choć wiadomo było , że Jego dni są policzone...to jednak to heroiczne zmaganie się z choroba i umieranie godzina po godzinie było straszne. i przygnębiające.
W szkole po smierci  zorganizowano apel, zawyły w mieście syreny..... ja siedziałam wtedy na  szkolnym korytarzu czekając na koniec lekcji....
i nie wytrzymałam, rozpłakałam się tam jak dziecko, wszystkie żale wtedy wypłynęły, nie mogłam się opanowac...łzy płynęły ciurkiem po twarzy.... Czułam się skrzywdzona przez życie i na  nieszczęście  dla mnie odszedł ten mój  najukochańszy Ojciec, do którego poezji i homilii często wracałam.  W Jego słowach była siła, czułość, miłość do Najwyższego.....
 Chyba każdy zna te znamienne słowa... 



Jednym z poruszających wezwań, wypowiedzianych przez Jana Pawła II 12 czerwca 1987 r. w Gdańsku, było skierowane do nas wszystkich życiowe pouczenie:
     "Każdy z Was, młodzi Przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte, jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić, jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć, jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić, nie można zdezerterować. Wreszcie, jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte. Utrzymać i obronić, w sobie i wokół siebie, obronić dla siebie i dla innych".
     Ta myśl, będąca głębokim symbolem wskazuje na potrzebę odkrycia tego, CO jest tym Westerplatte dla każdego z nas. Następny krok to zajęcie zdecydowanej postawy obrony tego bezcennego przyczółka, obrony ze wszystkich sił.

     Każdy ma swoje Westerplatte, i Ty, i ja. Warto więc zapytać samego siebie: Czy już wiesz co jest Twoim Westerplatte, którego masz bronić? Jaka wartość w Twoim życiu zasługuje na to najbardziej? Czy ją znalazłeś i postawiłeś w hierarchii na naczelnym miejscu? Czy wiesz, że to zobowiązuje? Czy postanawiasz być jej wierny i niewzruszenie stawać w jej obronie? Czy i jak będzie to wyglądać w Twoim życiu? Jak będziesz żył z tą najświętszą wartością, z tym Bożym wezwaniem, Twoim powołaniem, które przyjąłeś? Jak będziesz realizował to, do czego Bóg Cię wzywa? Czy jesteś człowiekiem wsłuchanym w Jego głos? Czy chcesz usłyszeć i posłuchać, czyli być posłusznym?

więcej tutaj


 To za Jego sprawą pokochałam różaniec, najwspanialszą modlitwę na świecie a Matka Boska Nieustającej Pomocy stała sie dla mnie opiekunką i pomostem w drodze do serca  Jej Syna.

"Myśli człowieka"

Nazwiska nie wymieniaj.
Zwiąż z jakimkolwiek "ja" to wszystko,
co się otwiera i zamyka pod tchnieniem ust,
to wszystko, co czasem umiera w klimacie serca,
co chodzi za człowiekiem po całych dniach, 
co światło w noc przemienia i ciepło w mróz -
to wszystko. 
Żyją ludzie
i rodzą się pokolenia niosąc wraz z sobą ramiona, gwoździe i dziwny uraz.
Wciąż się od Ciebie odsuwa,
a nie oddziela się ziemia - 
więc rośnie w prostych myślach i niespodzianych konturach.
Tak nie dorastać do ludzi, 
nie dorastać do różnych ludzi,
których prawda, zawisa nade mną jak konar smutnego drzewa.
A przecież wciąż próbuję i nieraz nawet się trudzę,
i jeden profil rozumiem - ten właśnie, który opiewam.
Nie dość jednakże niosę i nie dość ciężary dzielę.
Nie dość, a myślę "zanadto", ileż razy myślę tak.
Nazwisko moje zamilcz. 
Nie pozwól mi szukać siebie. 

Niech ślady moich stóp w własnej myśli zawiewa piach.
Jan Paweł II


I nic wtedy nie zapowiadało zmian w moim życiu, wiatr historii wiał raz  ciepło i słonecznie, , raz piachem po oczach , trzeba było jednak  jakoś żyć... 
Po kilku latach stał się cud.... spełniło się to co było  moim odwiecznym marzeniem....mieszkanie na wsi...
spotkałam cudownego mężczyznę, mojego obecnego męża, mieszkam we własnym domu w pięknej okolicy....
9 lat to dużo ...i mało.... ja dostałam szansę od LOSU....

 
....Każda gwiazda umierając w swoim spazmatycznym unicestwieniu rodzi dwie ludzkie dusze tylko sobie przeznaczone, 
i wyrzuca je w czeluście wszechświata, aby błądziły
i spróbowały kiedyś odnaleźć się, 
lecz tak prawie nigdy się nie zdarza.
W każdą rodzącą się istotę ludzką wnika taka dusza człowiecza. 
Czasami dokonuje się cud, kiedy po tysiącleciach błąkania się w przestworzach nieskończoności dusze sobie przeznaczone 

osiądą na tej samej planecie,
w czasie, który pozwala im spotkać się.
Tak naprawdę zdarza się! Musimy tylko wierzyć, być przygotowani, 
aby swoim zwątpieniem, małą wiarą nie zaprzepaścić tej szansy. 
Spotykając tę drugą naszą połowę nas samych, doznajemy w ułamku sekundy olśnienia;
na ulicy, wyprawie na odległe lądy, że oto spotkaliśmy się.
Musimy mieć odwagę podjąć decyzję, uwikłani
w zwykłe szare życie bardzo często, 
właściwie prawie zawsze zaprzepaszczamy daną nam od Losu i Boga tą jedyną szansę. 
Pozostaje po tym spotkaniu niespodziewanym, nagłym, palące kłucie utraconej fortuny - szczęścia,
które odrzuciliśmy nawet nie próbując dotknąć. I z tym uczuciem zaprzepaszczonej szansy -
utraty brniemy przez resztę naszego życia jakże często nieszczęśliwi, podświadomie czując,
że otarliśmy się o nasze przeznaczenie bycia z Nią, z Nim.

Gosia Barcikowska z netu