27 lutego 2014

ZABAWA....




W zasadzie nie biorę udziału w nominacjach i zabawach blogowych, ale przecież od każdej reguły jest wyjątek....
w swoich ulubionych blogach mam taki jeden.... młodej mamusi rocznego Mikołaja, świeżo upieczonej pani inżynier... i świetnej, mądrej kobietki....
lubię czytać normalne blogi mówiące o życiu, o radościach i problemach...i taki ten blog właśnie jest....
no więc.... pokusiłam się na wzięcie udziału w zabawie...
a oto pytania A.

1. Ulubiony rytual dnia to...
2. Twoj ulubiony sen jest o...
3. Na co do jedzenia mialabys teraz ochote?
4. Adoptowalabys obce dziecko? Dlaczego? 
5. Ktory obowiazek jest dla Ciebie najciezszy do wykonania.
6. Najglupsza rzecz jaka zrobilas/powiedzialas w swoim zyciu.
7. Co doprowadza Cie do lez, oczywiscie tych pozytywnych! :)
8. Czego za nic w swiecie bys nie zrobila?
9. Najlepszy dzien w Twoim zyciu, co sie wtedy wydarzylo? (nie badzcie tylko monotonne dziewczyny!)
10. Najlepszy komplement jaki udalo Ci sie uslyszec.
11. Na jaki temat nienawidzisz rozmawiać?


ad 1. spokojny wieczór, przy kominku, z mężem, mamy czas na rozmowę posłuchanie muzyki, przeczytanie prasy...

ad 2. nie pamiętam zazwyczaj co mi się śni, choć sny prorocze miałam i te pamiętam doskonale , a sprawdziły się w 100 %

ad3. coś z KFC....

ad 4. nie adoptowałabym, choć kiedyś o  tym myslałam....
 po poznaniu Ludwika i jego perypetii  rodzinnych skutkujacych rozwodem wyleczyłam się z tego. Ludwik adoptował dwójkę przyrodnich braci, jeden miał 7 miesięcy a drugi niecałe 2 lata. Po tym co przeszedł z tymi dziećmi pisałam u siebie na blogu...[  PATRZ ADOPCJA}
niestety dzieci pochodziły z rodziny patologicznej, starszy w wieku 18 lat popełnił samobójstwo , narkoman, zaliczył chyba wszystkie możliwe ośrodki leczenia w Polsce, młodszy używający życia, niepracujący, ze skłonnością do alkoholu i narkotyków został wyrokiem sądu wyeksmitowany na bruk, dostał również wyrok...też pisałam o tym , bo to juz "za moich czasów"... jednakże nie potrafiliśmy wyrzucić młodego, ojciec kupił mu mieszkanie ,  musiał sprzedać swój nowy dom, dlatego też mieszkamy  obecnie tutaj  , daleko od młodego, który ma zakaz zbliżania się do nas....

ad 5. nie ma chyba takiego, lubię pracować, zarówno "umysłowo" jak i fizycznie, oczywiście na  miarę swojego stanu zdrowia

ad 6. nie zrobiłam prawa jazdy....

ad 7. wzruszam się,  gdy słyszę Mazurka Dąbrowskiego....

ad 8. nie skoczyłabym na bungee

ad 9.15. październik 2011 roku..... i narodziny trójki moich dzieci

ad 10.  że nie wyglądam na emerytkę hi hi...

ad 11. nie ma dla mnie tematów tabu, jeżeli tylko potrafię coś mądrego powiedziec, nie lubię plotek i "bicia piany o niczym"

 I TO BY BYŁO NA TYLE :)



24 lutego 2014

DOPISEK....





Mosia turystka wyzdrowiała..... i  ma się dobrze :)
penetruje dziury i goni kuny....





no i prawie złapała....


WLEŃ..




Oj dawno mnie tutaj  nie było.....ale czas jakoś tak szybko leci , że czasami nie można go ogarnąć.
Ale skoro zaczyna się ....wiosna.... tak,  tak u mnie też kwitną przebiśniegi, tylko nie na śniegu a na młodej trawce, to trzeba wziąć się w garść i powrócić do blogowania.
W tym czasie dużo się działo.... postanowiłam zrobić sobie chustę Gail.... bardzo mi się podoba, więc zaczęłam sobie dziergać, nie robiłam nigdy takim skomplikowanym wzorem...ale tym razem się zawzięłam. Przez tydzień ślęczałam nad drutami, w końcu skończyłam, zblokowałam i.... sprułam. Wg mnie nie wyszła taka jaką być powinna,  więc ponownie się za nią wezmę, ale musi mi przejśc nerw.
W międzyczasie zrobiłam boa..... a i drugie się  dzierga....




Na froncie remontowym też się dzieje... i .choć idzie  powoli.. to jest robione dokładnie i precyzyjnie....a ja już nie mogę sie doczekać....



Ale nie samą pracą człowiek żyje, ruszylismy więc "przy okazji" wyjazdu na przetarty przez Przemka    http://nickt.pl/ szlak...a oto i fotorelacja...



















9 lutego 2014

MILĘCICE - GEPPERSDORF





MILĘCICE (Geepersdorf)
Mała wieś leżąca w bezpośrednim sąsiedztwie Lubomierza. Ślady pierwszego osadnictwa pochodzą sprzed trzynastego wieku, jest to cmentarzysko obronne oraz ślady szybów i wyrobisk górniczych oraz fragmenty urządzeń służących do płukania złota. We wsi znajdował się wiatrak oraz jak podają źródła z 1307 roku, klasztor męski. Na północno zachodnim krańcu wsi wśród łąk położone jest grodzisko średniowieczne z XIII wieku cenny zabytek archeologiczny. Przy dawnej stacji kolejowej Pławna Górna znajduje się wapiennik. Do dziś zachował się w bardzo dobrym stanie piec do wypalania wapna. W bezpośrednim otoczeniu pieca można podziwiać pokaźne, malownicze wyrobisko, z którego pozyskiwano surowiec do produkcji wapna. Przez Milęcice przebiega niebieski szlak turystyczny z Rębiszowa do Lwówka.

ŹRÓDŁO

Jadąc do Lubomierza przecinamy wieś w okolicy dawnej gospody..


skan z gazety


widok obecny

Wieś w moim odczuciu ma specyficzny, tajemniczy klimat... dużo tu stawów, podmokłych terenów, strumyków, bagiennej roślinności....trochę sieje że tak powiem grozą....
W górnej części wsi natrafiliśmy na ciekawy budynek, niestety nie potrafiliśmy go zidentyfikować... do budynku została doprowadzona woda , która przez szeroką rurę dostawała się na piętro..... 
co zasilała ? nie wiem.... może ktoś pomoże  rozwiązać tę zagadkę?








Jednak nie tylko ładna pogoda spowodowała nasz wyjazd do Milęcic.... sprawił to artykuł " Zapomniana tajemnica Geppersdorf,"  autorów Roberta Primke i Macieja Szczerepa opublikowany w Odkrywcy Nr 2  luty 2014
pozwolę sobie zacytowac fragmenty artykułu....do reszty -   zainteresowanych... odsyłam do źródła..

cytat:
Spośród około 100 filii założonego w sierpniu 1940 roku hitlerowskiego obozu koncentracyjnego Gross-Rosen w Rogoźnicy , historia AL Geppersdorf jest stosunkowo mało znana.
Z Milęcicami wiąże się tragiczne wydarzenie z okresu II wojny światowej. W końcowej jej fazie hitlerowcy utworzyli na terenie wsi filię KL Gross- Rosen.
W drugiej dekadzie stycznia 1945 roku wobec wielkiej ofensywy Armii Czerwonej na froncie wschodnim, tysiące więźniów z KL Auschwitz i jego filii zostało ewakuowanych przez hitlerowców i ruszyło - często pieszo- między innymi na Dolny Śląsk. Podczas tego "marszu śmierci" wielu z nich zmarło bądź zostało zamordowanych przez eskortujacych ich esesmanów.Sam obóz w Geppersdorf był improwizowany. Mieścił się w dolnej części wsi w sporym gospodarstwie rolnym należącym do Josefa Ulbiga.Władze hitlerowskie zarekwirowały gospodarstwo umieszczając w nim więźniów i ich strażników.Ci pierwsi byli przetrzymywani w dwóch stodołach i stajni, ich oprawcy zajęli natomiast budynek mieszkalny. Całość otaczało ogrodzenie z drutu kolczastego.



skan z gazety
widok obecny


Jak na ironię losu na podwórku posesji stoi obelisk z figurą Matki Boskiej z Dzieciątkiem....pewnie patrzała na to co sie tam działo.... i nie potrafiła ? nie mogła pomóc ?




Więźniowie pracowali przy budowie umocnień polowych - linia frontu w tym okresie przebiegała 10 km od Milęcic na przedpolach Lwówka Śląskiego. Więźniowie umierali z głodu lub zostawali zastrzeleni . Ciała zakopywano na miejscu.
W  latach 80 ubiegłego wieku ludzkie szczątki znaleziono na styku Lubomierza i Olesznej Podgórskiej. O okolicznościch tego zdarzenia opowiedział autorom pan Eugeniusz Braniewski....
"wg jego relacji, podczas robót przy poszerzaniu drogi , przy samym przejeździe [ Gryfów Śląski - Lwówek Śląski ] na niewielkiej głębokości koparka odsłoniła ludzkie kości pochodzące z kilku zwło. powiadomiono milicję, był ktoś z "urzędu", kości zostały zagrzebane na powrót, być może w pobliżu"


skan z gazety


i widok dzisiejszy
skan z gazety

9 maja 1945 roku więźniów oswobodzili żołnierze radzieccy z 31. Armi 1. Frontu Ukraińskiego..
tyle cytat...reszta w artykule, do którego  przeczytania zachęcam 


Powiem jeszcze, że spotkaliśmy kilka osób ze wsi , pytając o te wydarzenia ... i niestety NIKT O CZYMŚ PODOBNYM NIE SŁYSZAŁ...
Jak można nie znać tak nieodległej i tragicznej historii .... czyja to wina ?   pytanie  pozostawiam jako retoryczne...

Z Milęcicami wiąże się jeszcze jedna zagadka....którą próbowała rozwiązać Riannon z blogu

http://tuskulum-riannon.blogspot.com/2012/11/skarby-z-giedy.html

Okazuje się,  że we wsi istniało grodzisko, czyli osada z czasów słowiańskich.... pięknie i ciekawie  jest to opisane na w/w blogu więc nie będę się  powtarzać...

No ale żeby nie zakończyć tak smutno.... wracając do domu pozwoliliśmy wybiegać się psicy....






Zdjęcie ciekawego starego budynku za sprawą Artura wyjaśniło się To był jak widać ... młyn...
Za udostępnienie zdjęcia i zgodę na  publikacje serdecznie Arturowi dziękuję... Jednak zawsze można liczyć na pasjonatów historii...



Pomysłowość dawnych mieszkańców zadziwia.... wspaniale podniesiono poziom strumyka, wybudowano śluzę..... przykład  na to , że nawet bez skomplikowanych budowli i sprzętu można wykorzystać potencjał wodny do budowy potrzebnego dla wsi młyna.

5 lutego 2014

WIESENTHAL - BYSTRZYCA K. WLENIA ....CZ.II





Wracamy do poprzedniego postu o Bystrzycy...opublikowanego pół roku temu....

http://leptir-visanna6.blogspot.com/search/label/BYSTRZYCA

historia domu rodzinnego Wernhera von Brauna przyciąga innych " poszukaczy historii" więc  proponuję przeczytać ciekawy post naszego przyjaciela 

http://nickt.pl/

Ja mogę dodać jeszcze kilka zdjęć.....
to jedna ze starych chałup.... piękna,  szkoda tylko,  że nie znalazła nikogo  kto by ją pokochał ....i przywrócił dawną  świetność



Dwór rodu von Braun w Bystrzycy. Obecnie dom mieszkalny, nad wejściem którego widnieje kartusz herbowy z datą 1646r. - to tutaj wychowywał się Wernher von Braun - uczony, jeden z czołowych konstruktorów rakiet i pionierów podboju kosmosu, współtwórca pocisków balistycznych V-2, pilot, niemiecki oficer, po wojnie, uczestnik amerykańskiego programu kosmicznego, dyrektor NASA i doradca prezydenta USA. Sztukę pilotażu ćwiczył na pobliskiej Górze Szybowcowej.

 


 
wchodzimy przez piękne  [ piękne to one były :( ]   drzwi do środka




idziemy po schodach do góry,  mijając Kociego Stażnika


szkoda tylko ,  że tak żałośnie  to wygląda....

zresztą otoczenie też nie sprawia  dobrego wrażenia


tutaj dwaj panowie - tubylcy- opowiadają o historii miejsca....


Opuszczamy zaniedbany dwór i przechodzimy do :

Kościół filialny Matki Boskiej z Lourdes w Bystrzycy. W 1520 r. powstaje tu gmina ewangelicka, kazania początkowo odprawiano w dworze. Pierwszy Dom Modlitw oddano do użytku, w 1742 r. Niestety wymagał on natychmiastowej przebudowy, którą zakończono w 1772 roku. Przez dwa i pół stulecia świątynia była kilkukrotnie modernizowana. Po wojnie opuszczona przez ewangelików, w 1959 r. zostałą przejęta przez katolików. 
Obecnie w skromnych wnętrzach świątyni odprawiane są coniedzielne msze. W ostatnich latach w ściany kościoła wmurowano kamienne XVII- wieczne cało-postaciowe epitafia, przeniesione z starego, zaniedbanego cmentarza katolickiego. Przed kościołem stoi ażurowa dzwonnica z 1843 r.

niestety kościół jak większośc innych,  był zamknięty, otwierany jest pewnie tylko na czas odprawiania Mszy Świętej.. a szkoda....










za kościołem  stoi stary budynek, przypuszczam,  że to była pastorówka .... może ktoś zna jego dawne przeznaczenie ?
 obecnie mieści się tam biblioteka....




a idąc dalej wchodzimy na stary...zdemolowany cmentarz ewangelicki