28 września 2013

MIGAWKI DNIA CODZIENNEGO



 W piątek trzeba było pojechać do R. aby uporządkować teren i przygotować obiekt do ewentualnej sprzedaży. 
Jak wiadomo ,ja ostatnio jestem niedyspozycyjna, niewiele pomogę bo nadal dokucza mi ból.... obawiam się, że będę musiała się z nim zaprzyjaźnić. Nie mogę długo stać, chodzić...ech.....
Ale jeżeli mogę w czymś pomóc to to czynię, i dobrze, że byłam, bo w czasie ścinania gałęzi pojawiło się dużo szerszeni.... może miały gdzieś ukryte gniazdo ?
Ludwik był zajęty piłą więc ich nie widział, a takie spotkanie z pszczołą czy szerszeniem to tragedia... L. jest uczulony...już w 2011 roku po ukąszeniu trafił na OIOM, podałam mu szybko adrenalinę i pogotowie na noszach zabrało go do szpitala.Takie wypadki zdarzały się...więc zestaw pierwszej pomocy zawsze jest pod ręką...
No tym razem zostawiliśmy wściekłe stado i wróciliśmy do domu po drodze robiąc zdjęcia.... 
Nie potrafimy przejechać ot tak sobie, jeżeli widzimy coś interesującego, zatrzymujemy się i ...
oto fotorelacja










pomocnik.....




 słynny płotek, pewnie niedługo już postoi...




pałac w Lubiatowie








Dębowy Gaj






















Miły, już jesień

Czerwienią liści nas otula, babiego lata złotą smugą
I noc się robi coraz dłuższa, miły jesień przyszła już
Wiatry wróciły do nas znowu, ptaki z południa są już w domu
I słychać pierwsze kroki chłodu, miły jesień przyszła już

A w nas jeszcze tyle wciąż radości jest
Tyle słońca z lata jeszcze w nas
I jesienny smutek nam nie grozi, wiem
Dobry los wciąż sprzyja nam

Już chmury stoją w oknie, bezradny kasztan w deszczu tonie
Jak dobrze z tobą być, przy tobie, miły jesień przyszła już
Zmarznięci i skulemi ludzie do domu biegną byle szybciej
W kieszeniach niosą mokry smutek, miły jesień przyszła już

A w nas jeszcze tyle wciąż radości jest
Tyle słońca z lata jeszcze w nas
I jesienny smutek nam nie grozi, wiem
Dobry los wciąż sprzyja nam
Eleni

24 września 2013

WIECZÓR




Na dworze już zmrok, deszcz delikatnie siąpi , latarnia rzuca swoje światło na nasze  okno i podłogę....w kominku palą się polana, grzejemy się jego ciepłem. Na stole  stoją kwitnące wrzosy, jesienne..... nasza jesień też jeszcze trwa.... z głośnika sączy się muzyka....nasza ulubiona  ...płyta  Marzenia Miłosne....
pies poleguje na kanapie, a my  rozmawiamy o minionym dniu, jest spokojnie, rodzinnie, nastrojowo....
To jeden z normalnych naszych wieczorów.... za takim klimatem  tęskniłam  od lat i nareszcie marzenia się spełniły....
Nie wiem na jak długo , ale chciałoby się powiedzieć...chwilo trwaj.....


Najlepszym nauczycielem jest zwyczajne, codzienne życie. 
Długie monotonne godziny, ciągle ta sama praca, nieporozumienia i rozczarowania, choroby i kłopoty, niespełnione marzenia i nieuniknione starcia. 
Wszystko to oszlifuje Cię niczym diament. Pod warunkiem, że
.... Potrafisz Pogodzić się z tym. Czasami jest to bolesne, ale nie ma innej drogi do prawdziwego szczęścia... miłych snów
DOBRANOC.

15 września 2013

GENERAŁ HERMASZEWSKI , SEBASTIAN KAWA I JERZY SIATKOWSKI




Generał Hermaszewski miał świętować dziś pod Jelenią Górą nie tylko swój lot w kosmos, ale także 72. rocznicę swoich urodzin. Zaprosił na nie dzisiaj na Górę Szybowcową w Jeżowie Sudeckim koło Jeleniej Góry 15 byłych kosmonautów z byłego "Bloku Wschodniego". Wśród nich Walentynę Tierieszkową. To dzisiaj 76-letnia pierwsza kobieta, która 50 lat temu odbyła lot po orbicie okołoziemskiej.
Niestety Hermaszewski na górze się nie zjawił.
Spory tłumek fascynatów awiacji (przyleciało nawet kilka samolotów z Austrii), który zjawił się na Górze Szybowcowej, był mocno zawiedziony.
Jacek Musiał dyrektor Aeroklubu Jeleniogórskiego tłumaczy, że wizytę odwołano z powodu pogody. - Pan Hermaszewski i jego goście mieli latać szybowcami. W takich warunkach jak dziś, loty były niemożliwe - mówi dyrektor.  


WIĘCEJ TUTAJ


Byliśmy i my..
 Góra Szybowcowa powitała nas mgłą  a później i deszczem, choć przez jakiś czas było pogodnie.
Przylecieli na spotkanie Austriacy, Słowacy.... 
a oto migawki :









a tu odlatują już do Austrii nie doczekawszy się Generała....:)















robocza rozmowa z krótkofalowcem z Kamiennej Góry...



A teraz Mistrz nad Mistrze.....sam Sebastian Kawa....
 

Sebastian Kawa (ur. 15 listopada 1972 w Zabrzu[1]) – polski pilot szybowcowy i żeglarz sportowy, dziewięciokrotny mistrz świata w konkurencjach szybowcowych, wielokrotny rekordzista świata w szybownictwie, od wielu lat w czołówce światowego rankingu pilotów szybowcowych, najbardziej utytułowany pilot szybowcowy w historii.

Członek Aeroklubu Bielsko-Bialskiego. W latach 2003-2013 zdobył sześciokrotnie tytuł mistrza świata w szybownictwie (nie licząc mistrzostw Grand Prix), trzykrotnie (w kolejnych trzech pierwszych mistrzostwach Grand Prix) tytuł mistrza świata Grand Prix (wyścigi szybowcowe) i pięciokrotnie mistrza Europy. Wielokrotny lider światowej listy rankingowej pilotów[2]. Były rekordzista świata[3]. Obecny mistrz świata w klasie 15m i Standard[4]. Znaczącą część tych sukcesów odniósł startując na szybowcach polskiej konstrukcji (PW-5, Bravo i SZD-56-2 Diana 2).

WIĘCEJ TUTAJ 







Mistrz rozdaje autografy....


 Przyleciał JAK 12 aby wywindować szybowiec











\




Nie spodziewałam się, że na Górze Szybowcowej spotkam swojego kolegę, z którym niegdyś łączyła nas praca zawodowa....
oto drugi Mistrz nad Mistrze....

Jerzy Siatkowski...

 Jerzy Siatkowski – urodzony we Francji w 1945 roku. Wykształcenie wyższe, absolwent Wrocławskiej AWF - specjalizacja Trener Sportów Lotniczych. Specjalista z dziedziny radiografii przemysłowej, przez 15 lat zatrudniony w Filii Politechniki Wrocławskiej w Wałbrzychu w Laboratorium Badań Nieniszczących i Wytrzymałościowych. Pilot samolotowy i szybowcowy. Właściciel odrestaurowanego szybowca „Mucha-Std” oraz założyciel i Prezes Aeroklubu Ziemi Wałbrzyskiej. Założył od podstaw lądowisko w Świebodzicach pod Wałbrzychem, które uzyskało środki unijne i jest wpisane do Strategii Województwa Dolnośląskiego na lata 2014-2020. Założyciel i właściciel od 1998 r. Muzeum Modelarstwa i Lotnictwa w Miniaturze zlokalizowanego w Szczawnie-Zdroju. Od trzech lat na emeryturze, czynnie pracujący w Aeroklubie Ziemi Wałbrzyskiej oraz muzeum Modelarstwa i Lotnictwa w Miniaturze.
WIĘCEJ TUTAJ 

I.....



UCHWAŁA NR V/43/13

RADY POWIATU WAŁBRZYSKIEGO

z dnia 26 czerwca 2013 roku

 

w sprawie nadania tytułu "Zasłużony dla Powiatu Wałbrzyskiego"

dla Pana Jerzego Siatkowskiego....


Spotkanie spontaniczne a jakże miłe i sympatyczne....

pozdrawiam z tego miejsca Pasjonata i Wielkiego Człowieka....za którego przemawiają czyny a nie słowa....
Myślę że spotkanie zaowocuje kolejnymi,  ponieważ Jurek znalazł "wspólny język" z Ludwikiem....
Ludwik też latał szybowcami, samolotami, bywał na zlotach lotniczych.... więc.... pewnie spotkania będą konstruktywne....





Niedziela udana, choć dla mnie  jeszcze "bolesna" ....ale wynagrodziły  to  wspólne zdjęcia,  które  robimy   z Ludwikiem "razem ale  osobno"















12 września 2013

JESIENNE NOWOŚCI







Chociaż dostałam "zakaz wchodzenia na strych "  przez lekarza prowadzącego,  
to jednak pogoda zmusiła mnie do wymiany letnich rzeczy na jesienne.... a te niestety leżą na strychu. 
Zniosłam więc swoje jesienne kurtki, mitenki......buty, kalosze i dopasowuję je  do wydzierganych nowości....
I tak po kolei....

szary, wełniany sweterek w trakcie roboty....









 zbliżenie na czapkę, którą  bardzo źle mi się  fotografowało,  to do kompletu z chustą i kardiganem




a tu małe co nieco.....włóczka pozostała z szarego swetra....

kolor jest bardzo żywy i z metalową nitką, co jest niezbyt widoczne na zdjęciu....





a to pled i dwustronna poduszka z resztek....

 ostatnio mój lapek  coraz częściej odmawia mi współpracy, obawiam się, że to może być jakiś większy problem.... oby...
korzystam więc z tego że "pozwolił się otworzyć "....

9 września 2013

TARCZYN




Nie czuję się jeszcze na siłach aby iść na dłuższą wycieczkę, [ nadal boli] ale skoro w niedzielę  pokazało się słońce postanowiłam "dać sobie szansę "
Pojechaliśmy najpierw do Tarczyna....

Jedna z najmniejszych wsi w Sudetach Zachodnich, położona na górze Tarczynka (422 m n.p.m.) . Podobno podczas III wojny śląskiej austriacki gen. Laudon przeprowadził tu odprawę blisko trzydziestopięciotysięcznej armii. Na pamiątkę tego wydarzenia imieniem generała nazwano drzewo. (Na początku XX w. Świerk Laudona złamał się ze starości).
Z Tarczyna o każdej porze roku roztaczają się przepiękne widoki na okolicę i choć zimą dotarcie do wioski może być niemałym wyzwaniem, warto zadać sobie ten trud, by podziwiać niepowtarzalny krajobraz. Po wyczerpującej wędrówce można odpocząć w gościnnych gospodarstwach agroturystycznych.


TUTAJ 




w oddali w tle Ostrzyca