31 sierpnia 2013

Z ŻYCIA WSI.....






Kumpel nie doczekał.....

Ciepły , jesienny poranek, sklep już czynny, ludzie robią zakupy, a to chleb, a to kawę , a to papierosy.... 
pod sklepem spotyka się powiedzmy kolega  A i B..... A szczęśliwy bo skończył stawiać płot więc  z tej  okazji aby się nie " wywrócił" trzeba go jakoś "wzmocnić...."
A kupuje pół litra i idą obaj za żywopłot, Ludwik na dachu , więc widzi całą sytuację.... po chwili A mówi , no nie mamy popitki idę do sklepu po wodę....jakieś 10 metrów
za chwilę słyszę z domu jakieś krzyki, widzę schodzącego z dachu Ludwika, pies w domu szczeka... noszszsz coś się dzieje.....
Za chwilę Lutek przychodzi do domu ....co się tam dzieje pytam.....
ano A. przyszedł pożyczyć pieniądze....
w czasie kiedy A  poszedł do sklepu po wodę kolega B. szybko wypija cała flaszkę.... kiedy A wraca widać już tylko dno butelki... zaczynają się obaj  szamotać ale B. już nie kontaktuje....fika w krzaki i śpi....



no a A. napalony aby nie tracić czasu na drogę do domu po pieniądze  pożycza  je od L.   i kupuje kolejną butelkę, ale tym razem dyskretnie się gdzieś oddala....  
 będzie ciąg dalszy...... ?


Kiedy nasz dom był jeszcze nie sprzedany towarzystwo raczyło się trunkami pod leszczyną ...teraz kiedy działka jest już nasza, a na niej rośnie leszczyna  mają zakaz wstępu , więc biedaki szukają przytuliska.... raz za żywopłotem, raz za kapliczką, tudzież pod Kalwarią....
Ciężkie jest takie życie tułacze....


można by zacytować L.J Kerna zmieniając tylko tytuł na Dzień Tułacza....

Dzień chuligana

Obojentnie jak jezd na dworze,
My zawsze wstajem
W lewym humorze.

Najpierw wionche puszczamy matuli,
Co jezd, ropucho,
W gardle mnie sucho,
A tyś jeszcze nie przyniesła ćwiartuli?!

Potem półbuty kładziem
I nie żegnajonc się z mamom,
Idziem sie spotkać z Kazkiem
Lub Władziem,
Żeby se troche postać przed bramom.

Stojem tak sobie stojem,
Nikogo my sie nie bojem,
Ino nam nudno, no nie?
O, wraca ze szkoły chłopię…
No to co?
No to mu dokopiem.
Niech wie.

Z przeciwka idzie dziwka.
A na co ji ta grzywka?
Kaziu, zajmij się paniom…
Przyhamuj, najmilsza z blondul,
Zrobim ci śliczny ondul,
Że bendziesz, k…, jak anioł.

No to my mieli ubaw z tom dziwkom,
A potem my poszli do kiosku na piwko.
Piwko wypilim,
Odbilim uszka
I zaprawilim jednego staruszka.
Całkiem dla hecy,
Bez powodu.

Potem spod kiosku my dali chodu.
I w parku
We czwórkie (bo doszed Sławek)
Przerobili my pare ławek.

A jak my lali,
Jak my łamali,
To wszystkie inne ludzie pryskali.
Bo miendzy Bugiem a Odromnysom
To najważniejsze ze wszystkich - my som!

[Ludwik Jerzy Kern]

27 sierpnia 2013

ANIOŁ STRÓŻ I PRZYJACIELE.....





Człowiek w krytycznych momentach swojego życia nie powinien być sam....wsparcie jakiekolwiek bardzo pomaga w odzyskaniu równowagi, wiary,  że będzie lepiej.. w takiej  sytuacji .liczy się każde ciepłe życzliwe słowo.....
 Dostałam ich tyle i to od osób których zupełnie nie znam i pewnie nigdy nie poznam, że zakręciły mi się łzy....nie spodziewałam się,  że wśród czytających jest tyle życzliwości dla mojej osoby...
wszystkim serdecznie dziękuję.... Wasze słowa  potwierdzają wiarę w drugiego człowieka.

A co się wydarzyło ? 
Dostaliśmy telefon z zaproszeniem na kawkę, a  ponieważ Ludwik jeszcze niezbyt dobrze czuł się po wizycie u dentysty [ i nadal się leczy] postanowilismy że oczywiście, jedziemy, zobaczymy jak sąsiad P. radzi sobie w remoncie dużego, pięknego przedwojennego domu....
Oprowadził nas po działce ze wspaniałymi widokami, zobaczyliśmy zabudowania gospodarcze i parter domu....
Pięknie to remontuje... będzie wspaniała siedziba....
no i poszliśmy na strych.... pokryty płytami i przyszykowany do położenia wełny mineralnej...rzecz w tym,  że ja , jako  BABA, KOBITA CHOĆ NIE BLĄDYNKA "  o tym nie wiedziałam....
stanęłam niefortunnie  na taką płytę, wydawało mi się masywną i ..... stało się.....
płyta się zarwała a ja spadłam,  po schodach , piętro niżej..... 
pamiętam tylko trzask łamanej płyty .....
pogotowie było po 15 minutach.... szpital, prześwietlenia.... 
to cud,  że się nie zabiłam ani  nic nie złamałam ,  leżałam na obserwacji nie mogąc się z bólu  ruszyć....a  po kilku dniach  zaczęły wychodzić makabryczne siniaki... boli mnie nadal  straszliwie....ale daję radę....
I tak leżąc unieruchomiona myślałam o swoim szczęściu w nieszczęściu.... chyba sam MÓJ OSOBISTY ANIOŁ STRÓŻ  ochronił mnie przed najgorszym, 


 Mój Aniele Boży, który nie śpisz wcale,
a serce Ci czuwa jak płomyk lampki wiecznej
ja za chwilę modlitwę jak świecę zapalę,
by - gdy ciemno - było jaśniej i bezpiecznej.
Wiesz, moja wiara jest czasem jak ognisko
z kręgiem przyjaciół, piosenką...
A czasem jest tylko gasnącą iskierką,
jakby noc pogasiła we mnie już wszystko...
Przypomnij mi, proszę, staruszka Symeona,
co nazwał Jezusa światłem Niegasnącym
gdy moja wiara, jak lampka zgaszona,
zapomniała o Bogu jaśniejszym niż słońce.
Pokaż mi w ciemności żywy ognik wiary
niesiony przez Maryję na przekór złym mocom,
których magiczne jakieś czary i mary
niestraszne są komuś, kto modli się nocą.,
A w dzień pomóż się nie bać
tych z sercem zgaszonym, co chcą złym śmiechem
zgasić mi wiarę i nadzieję...
Rozkołysz  w  moim sercu wielkanocne dzwony
i powtarzaj: ten zwycięża, kto ostatni się śmieje!




Ale i  przyjaciół nie zabrakło, odwiedziny w szpitalu, w domu pokazały,  że  otaczają mnie na tym  świecie jeszcze    wspaniali, wrażliwi  ludzie,




26 sierpnia 2013

SZLACHETNE ZDROWIE......


 

Dzisiaj wróciłam ze szpitala, post będzie jak się lepiej poczuję....
Najważniejsze, że żyję ....

22 sierpnia 2013

TRZECIA PŁEĆ.....







Jeżeli ktoś pomyśli, że w Niemczech – podobnie jak na całym świecie – występują kobiety i mężczyźni, to jest w błędzie, bowiem od listopada 2013 roku prawo dopuści pojęcie trzeciej płci – nieokreślonej.


Pod pozorem wyimaginowanej dyskryminacji, ideolodzy „gender”  wraz z lobby homoseksualistów zmusili polityków do zmian prawnych w celu uznania – jakoby istniejącej – trzeciej płci.
Większość niemieckich mediów i tutejszego zmanipulowanego społeczeństwa jest zachwycona zamiarem wprowadzenia nowej płci; natomiast część katolickich mediów, oraz większość katolików nie ma najmniejszych wątpliwości, że zatriumfowała rozpowszechniana intensywnie ideologia „gender”, oraz wszelkie lobby homoseksualistów.
Od pierwszego listopada – będzie można zgodnie z nowym prawem Konstytucji, brzmiącym „każda osoba w dowolnym terminie będzie miała prawo wyboru z jaką płcią się identyfikuje – zarejestrować urodzone dziecko jako „trzecia nieokreślona płeć”. Na akcie urodzenia tabelka „płeć” pozostanie pusta, a dana osoba będzie w późniejszym terminie miała możliwość określić swoją płeć.
Zmiany te wspiera niemiecka Rada Etyki, która już na początku 2012 roku żądała w tym zakresie nowego prawa. Tym razem ideologia „gender” zwyciężyła nawet z naturą, która zdaniem lobby homoseksualistów stoi w sprzeczności z nowoczesnością.



Nie wiem co mam napisać, dla mnie burzy to porządek ustanowiony od stworzenia świata i cywilizacji....a  w gąszczu coraz dziwniejszych przepisów nie potrafię się odnaleźć.
O co tutaj chodzi ? Czy zmiana płci to tylko w sensie psychiki, czy idzie za tym również zmiana w fizyczności ? . kiedy ? a jak się komuś  "odwidzi"  i zechce być tym kimś z powrotem ?



21 sierpnia 2013

DZIADEK WRONA I ŚWIERSZCZE





W powietrzu, zwłaszcza o poranku wyczuwa się już pierwsze ciche stąpania Pani Jesieni.....słońce wschodzi spowite mgiełką, drzewa z lekka się kołyszą, ciszy nie przerywa szum samochodów.....taki  jest poranek .....
a to za sprawą Mośki....., która  kwiczy mi  rano  przy łóżku , wstaję więc myśląc,  że   pewnie potrzebuje wyjść na dwór....
no tak potrzebuje wyjść na dwór  ale po to,   aby stanąć przy płocie i wdychać zapachy rozsiane przez amantów.... 
jej   kochaś  czeka gdzieś w pobliżu aby po jakimś czasie zająć  pozycję "pod sklepem" tęsknie spoglądając na "Julię Mosię  





nie ma to jak psia miłość....


Ale miało być o zbliżającej się , wyczuwalnej jesieni, i  o grających świerszczach ....a to za sprawą  dziadka Wrony...
a było to  tak....
Dziadek Wrona mieszkał w Sokołowcu,  a znany był z niecenzurowanego słownictwa. Dziadek był dziadkiem Gosi, młodej dziewczyny, która już podjęła pierwszą pracę  . Pewnego razu z jakiejś tam okazji Gosia zaprosiła do siebie swoje koleżanki , kolegów i swoją  Panią Kierowniczkę. No wiadomo  jakie to wydarzenie było , kiedy sama PANI KIEROWNICZKA  zechciała przyjąć zaproszenie. Gosia już od kilku dni prosiła.... dziadziuś ale ja cię bardzo proszę, postaraj się nie przeklinać, bo będzie mi wstyd później w pracy....dziadek powiedział : Gosiu  obiecuję że nie będę się" wyrażał" , a jak nie będę mógł wytrzymać to wyjdę z pokoju....
no świetnie dziadziu , dziękuję...
Nadszedł wreszcie ten dzień, goście się zebrali, wśród których  był również Ludwik, rozgościli przy stole, było wesoło , kulturalnie, dziadek trzymał fason....ale ...nagle
z za pieca  rozległo się "granie " świerszcza....
i tu dziadek nie wytrzymał, zerwał się od stołu, chwycił za pogrzebacz i  z okrzykiem ... o ty skurwisynuuuuu!!!! ja ci dam.....zaczął "szturać " pod piecem aby go wygonić...
Gosia prawie płakała ze wstydu, Pani Kierowniczka robiła dobrą minę do złej gry... a . reszta gości  się śmiała, bo znała dziadka....


ŚWIERSZCZYK
Wicher wieje, deszcz zacina,
Jesień, jesień już!
Świerka świerszczyk zza komina,
Naszej chatki stróż.
Świerka świerszczyk co wieczora
I nagania nas;
- Spać już, dzieci, spać już pora,
Wielki na was czas!
- Mój świerszczyku, bądźże cicho,
Nie dokuczaj nam...
To uparte jakieś licho,
Śpijże sobie sam!
A my komin obsiądziemy
Dokolutka wnet,
Słuchać będziem tego dziadka,
Co był w świecie - het!
Siwy dziadek wiąże sieci,
Prawi nam - aż strach!
Aż tu wicher wskroś zamieci
Bije o nasz dach!
Dziadek dziwy przypomina,
Prędko płynie czas;
Próżno świerszczyk zza komina
Do snu woła nas!
M. Konopnicka


A ja chętnie przygarnęłabym do domu takiego świerszcza domowego, słuchając jego gry wieczorem....bo to przecież symbol domowego ogniska.

A teraz parę fotek, jeszcze letnich,  ale mających w sobie już ten wyczuwający smutek jesienny






20 sierpnia 2013

IZBA PRZYJĘĆ






W ubiegły piątek przeżyłam chwilę grozy....a zaczęło się niewinnie....
Ludwik był umówiony do dentysty na wyrwanie zęba, pojechaliśmy, wszystko pięknie się udało, nie bolało,  więc byliśmy bardzo zadowoleni. Bo L. ma problem z leczeniem zębów.... tym razem ucieszyliśmy się , że poszło tak gładko. Dentysta kazał zażyć witaminę K jak najszybciej, więc po przyjeździe do domu L. ją łyknął.... 
Ale i dodatkowo kupił suplement magnezu i potasu, bo zażywamy to oboje.
Siedzimy więc sobie w ogrodzie, zadowoleni, że tym razem się udało,  a tu nagle L. mówi,  że zaczyna go boleć pod mostkiem :(
mierzymy ciśnienie a tam wartości dużo powyżej normy.... no i strach - bo może to stan przedzawałowy....
szybko więc do auta i pojechaliśmy  do szpitala....
Na izbie przyjęć szybko pobrali krew do badania, lekarka wprawdzie wykluczyła po monitoringu zawał ale....

ja siedzę na korytarzu, widzę jak lekarze wchodzą i wychodzą a ja nie wiem co się dzieje....wiadomo strach ma wielkie oczy
W końcu pielęgniarka wychodzi i mówi....proszę wejść do męża....
wchodzę do pokoju obok   i szok.... L. leży podłączony do kroplówki na co najmniej 2 godziny kapania.... ale mówi , że czuje się lepiej...Przesiedziałam więc przy łóżku te godziny, w międzyczasie spłynęły wyniki - na szczęście dobre... 
no i po wszystkim powoli wróciliśmy do domu. 
Nie wiem co było przyczyną tego stanu, czy podane znieczulenie, czy ta nieszczęsna wit. K, czy stres.....
najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło....
Ale kolejny raz los dał nam prztyczka w nos.
Siedząc na korytarzu nie omieszkałam zrobić zdjęcia windy szpitalnej i klucza.... rodem z Alternatywy :)









ale pani doktor bardzo sprytnie i szybko potrafiła te drzwi tym kluczem otworzyć....


17 sierpnia 2013

MEG, NICKT, SĄSIAD......





Kiedy zaczynałam swoją zabawę z internetem a było to około 8 lat temu, nie przypuszczałam ,że tak  szeroko otworzy się  dla mnie  okno na świat.
Przez internet poznałam swojego męża,  niektóre znajomości przerodziły się w przyjaźnie, na portalu dla seniorów nawiązałam również ciekawe relacje. Poznałam wielu ludzi z pasją,takich którzy imponują mi swoją osobowością i podejściem do życia. 
Jednym z takich poznanych jest Nickt.... który prowadzi bardzo interesującego bloga

ZOBACZ TUTAJ

Ponieważ okazało się że mamy wspólnych znajomych , więc byłam ciekawa tego człowieka. 
No i w końcu moja "babska ciekawość " została zaspokojona...
Nickt pojawił sie u nas niedawno, na krótko, bo był przejazdem ale okazał się bardzo sympatycznym i ciekawym młodym człowiekiem. Takich ludzi, którzy spełniają swoje pasje , penetrują  i szukają ciekawych miejsc  chyba jest niewielu , przynajmniej ja takich wielu  nie spotkałam.

Drugą osobą poznaną w necie jest Sąsiad
ZOBACZ TUTAJ  

.... naprawdę jest naszym sąsiadem, również młody i z pasją, choć zupełnie inną. Mądry, pracowity i bardzo uczynny....
Wiem że gdyby nie net, pewnie bym ich nie spotkała.....

A przyjaźnie...jest taka kochana Meg

 ZOBACZ TUTAJ 

 którą traktuję prawie jak siostrę, choć takiej nigdy nie miałam. Osoba tak delikatna, eteryczna, dobra i równie z pasją, zupełnie inną niż powyżsi dwaj panowie....jej blogi mnie inspirują....
Jest tych osób o wiele więcej,   nie sposób ich wszystkich wymienić........
dla nich więc dedykuję tę piosenkę



14 sierpnia 2013

URODZINY



Dzisiaj obchodzi  xxxx urodziny mój mąż,  z tej też okazji pragnę życzyć mu co najmniej 124 lat w dobrym zdrowiu [ on już  wie dlaczego :) ] i 

"Wytrwałości, aby zmienić to, co zmienić można.
Pogody ducha, aby pogodzić się z tym czego zmienić nie można.
I mądrości aby odróżnić jedno od drugiego."

- Marek Aureliusz



 

AKTUALNOŚCI


W domu praca posuwa się w spokojnym tempie, pogoda pozwoliła wejść na dach i zabrać się za uszczelnienie komina. Nie był uszczelniany chyba od 100 lat:(
Ludwik, pomysłowy Dobromir skonstruował drabinkę do drabiny i siedzi na dachu , klejąc bloki kominowe.


Mośka znów "pochorowana" jeździmy na zastrzyki , a pod domem kręcą się absztyfikanci. Jeden to chyba urwał się spod budy , bo przyszedł z dwumetrowym łańcuchem.... inny wykorzystał moment i wszedł do domu na piętro...ale panienka potraktowała go zębami i musiał uciekać....
Na froncie robótkowym też powoli się coś dzieje, pled skończony, poduszka także, tylko nie ma kiedy zrobić fotek....
A na drutach kardigan z moheru.... robi się szybko bo na 6 ,z takiego motka....






W niedzielę byliśmy również w Marczowie, i  za każdym razem odkrywamy coś nowego, relacja będzie wkrótce.



12 sierpnia 2013

ŻNIWA....





Verlaine Paul

* * * (Oto jest święto zboża...)

Oto jest święto zboża, oto jest święto chleba
W mej wiosce, którą dzisiaj oglądam na nowo!
Dokoła gwar radosny, a blask spływa z nieba
Tak biały, że cień każdy barwi się różowo.

Ze świstem sierp raz po raz w fali złotych kłosów
Zanurza się i miga błyskawicą lśnienia;
Dolina pełna ludzi, snopów i pokosów,
I z każdą niemal chwilą obraz pól się zmienia.

Uwijają się żeńce, wszędzie ruch i życie,
A słońce, sprawca żniwa spokojny, wciąż płonie
I pracuje bez przerwy, ażeby obficie
Sok i słodycz we winnym nagromadzić gronie,

O pracuj, stare słońce, na chleb i na wino,
Karm człeka mlekiem ziemi i podaj mu czaszę,
Z której zbroje boskiego zapomnienia płyną.
Żniwiarze, winobrańcy! o szczęsne dni wasze!

Albowiem z winogradów plonu, z plonu zboża,
Z owoców, które zbiera wasza praca cicha,
Wedle swoich zamiarów czyni mądrość Boża
Ciało dla hostii świętej i Krew dla kielicha.

            tłum. Stanisław Korab-Brzozowski




Niedziela, dzień wypoczynku....ale na wsi  , w czas żniw pracują wszyscy, nawet w niedzielę...
 Wiedziałam,  że powrócę do tego miejsca, które  zachwyciło  mnie krajobrazem  ,   młodymi ludźmi skrzętnie pracującymi na polu,  więc kiedy zelżały upały pojechaliśmy tam,  aby nasycić się zapachem ciepłego , słonecznego  ścierniska , zaoranej świeżo ziemi... i uwiecznić te coroczne chwile, kiedy zaczyna rodzić się chleb....





























6 sierpnia 2013

ZNALEZIONE ....:)



Nie będę pisać o upałach, bo jak jest -  każdy widzi.... 
osobiście bardzo źle je znoszę, wychodzę z domu z konieczności, no i dziś taka konieczność nastąpiła....
wiadomo co poprawia humor kobiecie...fryzjer.
Więc rano ,   umówił am się do fryzjera w L. i pojechaliśmy, przy okazji robiąc małe zakupy....
W miasteczku rozeszliśmy się.... ja do gabinetu , a Lutek do przychodni rozeznać jak przyjmuje dentysta.
Wychodzę więc skrócona o zbędne włosięta, rozglądam się gdzie ten MÓJ czeka.... o jest....widzę,  że gęba mu się uśmiecha więc pytam...
i co umówiłeś się do dentysty ?
eeee tam... dentysta to pryszcz, mam lepsze wiadomości.... jestem szczęściarzem....
jak to? pytam , jakie to szczęście ?
wyobraź sobie - zaczyna- że byłem jeszcze w aptece, i wracając do samochodu znalazłem przy jego drzwiach  2 złote.... o to na szczęście,  myślę, ale po chwili przy drzwiach kierowcy znalazłem kolejne 2 złote.... no szczęściarz ze mnie jak nie wiem co...podwójny....
no chyba ktoś to  zgubił , mówię, może dziecko ?
ale po chwili  Ludwik wkłada rękę do kieszeni spodni aby przełożyć drobne z apteki ...wyciąga i mówi ...hmmm powinno być 8 złotych a mam tylko cztery.... wkłada rękę głębiej  ...a tam DZIURA....
no to mówi śmiejąc się...JESTEM PODWÓJNYM SZCZĘŚCIARZEM, BO ZNALAZŁEM 4 ZŁOTE , TE KTÓRE SAM ZGUBIŁEM CHODZĄC WOKÓŁ  SAMOCHODU :))))
no...myślałam,  że padnę :))) znaleźć  własne , zgubione z głupoty pieniądze i cieszyć się jak dziecko ... 
tylko TY TAK POTRAFISZ ... mówię , faktycznie  jesteś szczęściarz do kwadratu...

i jeszcze poranna sytuacja....
urwał mi się guzik od spodni mówi wczoraj Ludwik....zostaw je to przyszyję. odpowiadam ... no i wieczorem  przyszyłam....
rano patrzę , ubrał spodnie,  zapiął pasek , ale guzika - nie...
dlaczego masz niezapięte spodnie ?  pytam...
bo nie mam guzika... odpowiada...
jak to nie masz ?
Ludwik spogląda  na siebie ....i mówi ...ale WCZORAJ GO JESZCZE NIE BYŁO :)))
no jak to jest ,  mówię .... ubierasz się na odruch Pawłowa ????

i jeszcze radiowa perełka....w pierwszym programie  Polskiego Radia są  Sygnały Dnia.... dziś wystąpił w nich minister Obrony Narodowej pan  T. Siemoniak
podczas rozmowy padło pytanie jak wojsko nasze kochane ma zamiar włączyć się do oszczędności.... bo przecież teraz wszystkie ministerstwa zaczynają szukać u siebie oszczędności....
i pan minister odpowiada... 
no w moim resorcie ograniczę BANKIETY.... i swoim podwładnym również to polecę....

nożżżż, to czym wojsko się zajmuje ? BANKIETAMI I UROCZYSTOŚCIAMI ?
na to  idzie najwięcej NASZYCH WSPÓLNYCH pieniędzy ?

wypowiedź TUTAJ     I    TUTAJ



2 sierpnia 2013

SOBOTA ....CMENTARZ EWANGELICKI ...DOPISEK





„Nie umiera ten, kto trwa w sercach i pamięci naszej”


Pisząc post  o cmentarzu ewangelickim w Sobocie a właściwie o  miejscu po cmentarzu , nie sądziłam , że wywoła on takie zainteresowanie i oddźwięk...
dostałam mianowicie komentarz:

Trafiłem na Twojego bloga zupełnie przypadkiem, dzięki niemu dowiedziałem się o splantowaniu cmentarza w Sobocie, moje fotki: http://fotopolska.eu/Sobota/b82451,Cmentarz_ewangelicki.html
a Fotopolanie dali znać dalej i tak oto powstał artykuł:
http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,14367618,Buldozerami_po_nagrobkach__Skandal_w_Lwowku_Slaskim.html
Pozdrawiam
jelonek


idąc śladem linku .... został napisany artykuł w Gazecie Wrocławskiej   

......Nie było ekshumacji. Maszyny wjechały i przetoczyły się po grobach. Zrównały cmentarz z ziemią - mówi ksiądz z parafii we wsi Sobota. Władze gminy kazały tam zlikwidować cmentarz, bo "był zaniedbany".

Po przedwojennym cmentarzu ewangelickim w Sobocie nie ma śladu. "Zmroziło mi krew, cmentarz wyrównany. Wiem, że był zaniedbany, że niebezpieczny, bo można było przez nieuwagę wpaść do zapadniętego grobowca, ale były jeszcze fragmenty pięknych starych pomników, a czasami i całe pomniki. Teraz tego już nie ma" -napisała blogerka po wizycie we wsi.

i w taki sposób  sprawa została nagłośniona...

uważam,  że można było zupełnie inaczej rozwiązać sprawę niechcianego cmentarza.....
w sposób zupełnie ludzki i humanitarny zebrać wszystkie prochy i " kości "jak wypowiadał się przedstawiciel z powiatu  , pochować w symbolicznej trumnie, odprawić Mszę Świętą z udziałem pastora kościoła Ewangelickiego, a pozostałości po nagrobkach, zebrać i dołączyć do istniejącego lapidarium.... ogrodzić to w jakiś sposób aby oddać godność szczątkom po byłych mieszkańcach....
w Twardocicach , pisałam o tym  TUTAJ 
właśnie tak postąpiono,

Walczymy o nasze polskie cmentarze na Ukrainie, na Białorusi i Litwie... o ich utrzymanie , o pamięć   ....a zapominamy , że również i Niemcy,  którzy tu mieszkali a z racji zawieruchy wojennej musieli opuścić te tereny też mają prawo do zachowania  godnej pamięci po swoich przodkach....

 " ...Tym co pozostają tutaj z garbem bólu,
Jedyną pociechą jest cisza i pamięć...
Oszczędźmy im cierni pytań i rad,
Bo oni są mrokiem okryci w środku dnia,
i Wciąż wpatrzeni w bliznę ziemi nad grobem... "
Małgorzata Tuora