26 czerwca 2013

LWÓWEK ŚLĄSKI - POCZTA I ...PODTOPIENIA





Zbierałam się od dawna aby napisać parę słów o Poczcie Głównej w Lwówku Śląskim.
Budynek zachwyca swoją architekturą, zbudowany jest z pięknej , palonej cegły, z ciekawymi detalami architektonicznymi. Ale oprócz tych detali zaciekawiło nas rosnące na szczycie drzewo, mała brzoza , pewnie już  kilkuletnia. Wiadomo co się dzieje z murami, kiedy korzenie rozsadzają tynk i cegły , już oczami wyobraźni widzieliśmy jak ten piękny fragment odpada, woda się leje po budynku... Wiadomo nie od dziś , że jak się coś "urwie, odpadnie" to już się tego nie naprawia.  Bo już nie ma takich mistrzów, którzy by umieli dokonać rekonstrukcji.A tutaj byłoby szkoda...
Szukałam w necie wiadomości na temat tej poczty, bo prawdopodobnie była to i poczta kolejowa...ale nie znalazłam,, może więc któś czytający podpowie....

Ale cóż, instytucja ma swojego dyrektora, naczelnika, codziennie na pocztę przychodzi  masa ludzi, może i z magistratu....więc pewnie widzą co się dzieje....

Ale kolejnego razu Ludwik pojechał znów do Lwówka, zabrał aparat i obfotografował budynek. 
Na jezdni przy poczcie mieści się postój taksówek, więc kierowcy z ciekawością patrzyli, jak Ludwik robi zdjęcia... a zrobił ich wiele....





























Dziś znów potrzeba skorzystania z szanownej instytucji pocztowej skierowała nas do Lwówka....
jakież było zaskoczenie,  kiedy nie ujrzeliśmy na  dachu poczty rosnącego drzewka.
Wyobrażam sobie,  że kiedy Ludwik robił zdjęcia, pewnie zainteresował się tym  któryś z urzędników, wyglądających przez okno...albo i taksówkarze, którzy komentowali fakt robienia zdjęć.
Pewnie pomyśleli , że to jakiś konserwator zabytków...:))robi zdjęcia aby je wykorzystać do "niecnych celów"
Fakt faktem.... URATOWALIŚMY DETAL  ARCHITEKTONICZNY PRZED ZNISZCZENIEM...


A z bieżących spraw, niestety znów podtopienia, jeszcze ziemia nie zdążyła obeschnąć i wchłonąć wody po poprzednim zalaniu , a tu znów powtórka...
zdjęcia z Dębowego Gaju.... rozlewiska naturalne jak pisał Sąsiad, ale dlaczego tam ziemia jest uprawiana ? Skoro wiadomo,  że co roku w tych samych miejscach Bóbr wylewa....?



































Czy z zalanych terenów skażonych fekaliami i całym brudem płynącym z wodą,  można później jeść zasiane i zasadzone produkty ? 
No chyba,  że są  'NA SPRZEDAŻ A NIE DO UŻYTKU WŁASNEGO ...





24 czerwca 2013

SUPERKSIĘŻYC....PERYGEUM




Czasami warto spoglądać w niebo.....wieczorną porą....:)
Księżyc od dawna fascynuje i ciekawi, ale w sobotni wieczór, kiedy wyszłam z psem księżyc na niebie  wydał   się olbrzymi.... nie jestem znawcą astronomii, ale jego kula nad głową była bardzo duża i widać było na niej plamy....
w domu sprawdziłam w necie...

W sobotni wieczór byliśmy świadkami niezwykłego zjawiska - pełnia Księżyca zbiegła się w czasie z perygeum, czyli maksymalnym zbliżeniem satelity do Ziemi.

Na ten moment czekali fascynaci astronomii z całego świata. Piękno wielkiej pełni Księżyca podziwiać mogli wszyscy, którzy spojrzeli w niebo wczesnym wieczorem. 


To zjawisko nazywa się perygeum,  WIĘCEJ TUTAJ  

 
z okienka strychowego Ludwik zrobił kilka zdjęć, w necie jest o wiele więcej ...i są z różnych stron świata .. O TUTAJ 





widok na księżyc nad Pławną....

19 czerwca 2013

CHROŚNICA - TRĄBA POWIETRZNA



Wczoraj , po całodziennym upale , gdzie na termometrze okiennym zanotowałam 46 stopni około godziny osiemnastej zachmurzyło się groźnie niebo, z oddali słychać było pomrukiwania i grzmoty.... zbliżała się burza....



po chwili była już nad naszym domem, zaczęło się mocno błyskać i grzmieć, piorun nawet trafił w sosnę opodal naszego domu ścinając jej czub....
ulewa i grad wielkości grochu i niekiedy piłeczki pingpongowej bębnił po dachu,  przed domem zaczęło robić się biało...
staliśmy z Ludwikiem z aparatami  przy otwartych drzwiach,  ale ulewa nie dała nam szansy wyjść na zewnątrz...


po jakimś czasie chmura burzowo gradowa  przesunęła się dalej....


z radia dowiedzieliśmy się , że w Chrośnicy wcześniej  przeszła trąba powietrzna... to wieś niedaleko Jeleniej Góry - i nas...
pojechaliśmy więc dziś naocznie przekonać się o sile żywiołu.... zdjęć nie wypadało nam  robić bo przecież to ludzka tragedia...ale faktycznie widać było zniszczenia.

TUTAJ WIĘCEJ
i tutaj.....
https://www.youtube.com/watch?v=6-tx8BSaLEE

Rozmawiałam z dziadkiem, który ze stoickim spokojem grabił zerwane ze swojego dachu dachówki, później przyjechał z taczką i powoli łopatą wrzucał  je pokruszone na taczkę.
Pytam go jak sobie poradzi.... a on spokojnie mówi.... trzeba zrobić tu trochę porządku....!!!!
a jak pan przeżył nawałnicę ?
a pani.... połamało drzewa, porwało stodołę, tak tu w okręgu.... i tyle....

Myślę,  że poszkodowani nie zostaną bez pomocy....

A my wracając zajechaliśmy jeszcze  na cmentarz i  tylko pod kościół. Niestety wszystkie kościoły są pozamykane, nawet nie można przez kratę zobaczyć wnętrza...







i  tylko Jezus nie mógł przygarnąć do swojego serca poszkodowanych,  ponieważ i jemu utrącono ramiona.


jedyne zdjęcie zrobione z oddali pokazuje tragedię, która rozegrała się we wsi ....


18 czerwca 2013

MIRSK... FRIEDEBERG




...Jedziemy więc z Proszówki do Mirska, upał zaczyna doskwierać więc marzenie...zjeść zimnie dobre lody.
Zaparkowaliśmy w pobliżu  rynku i ruszyliśmy do pierwszej  na rogu kawiarenki. Są świetne desery lodowe,  więc siadamy pod parasolem na zewnątrz i czekamy....
przy stoliku obok siedzi dwóch młodzieńców , na "oko" dwudziestolatków....piwko w szklaneczkach, papierosek... czekają na pizzę.... czas się dłuży,  więc jeden opowiada jak to gdzieś tam był  i co robił....z dziewczyną w ciąży - bo to bezpiecznie :((( / serio nie podsłuchiwaliśmy... tak głośno rozmawiali/   co drugi wyraz to q...va... h czy ch ? nigdy nie wiem jak się to pisze   :).... i reszta @#$%^&*(0......oj jak miło ...komu dał w mordę , kogo zaj.....itd...
Ludwik już chciał uciekać z tego miejsca ale na szczęście pani przyniosła nam deser a młodym pizzę ..... no i "ryje " na chwilę zamilkły....
szybko więc skonsumowaliśmy nasze pyszności i ruszyliśmy na łazęgę po mieście

Historia głosi, iż Mirskowi dał początek folwark założony nad Kwisą przez właścicieli zamku Czocha. Pierwszym wójtem znanym z nazwiska w 1201 r. był Bernard Rym pieczętujący się wizerunkiem sowy w herbie. Od niego pochodziła pierwsza nazwa wsi - Eulendorf (Sowia Wieś). Mirsk powstał w miejscu, gdzie stary trakt handlowy z Jeleniej Góry do Żytawy przekraczał Kwisę.  ....

...
 Miasteczko rozwinęło się po wojnie w niewielki ośrodek przemysłowy zaopatrujący okoliczne wioski. W 1961 r. przyłączono do Mirska wieś Skarbków. W ostatnich latach przemysł podupadł. Szansy dla rozwoju Mirska upatruje się obecnie w rozwoju turystyki w oparciu o dogodne położenie w malowniczym krajobrazie Gór Izerskich, Jeziora Złotnickiego i granicy z Czechami. Pod koniec 2005 roku Mirsk liczył 4296 mieszkańców a cała gmina 9325 mieszkańców.

WIĘCEJ TUTAJ 

 Miasteczko mnie rozczarowało, pomimo starych, pięknych kamieniczek, ozdobnych architektonicznych detali, a i nowoczesnych bloków,  sprawia wrażenie smutnego, zaniedbanego ...jakby czas się w nim zatrzymał.
Przepraszam ZiŁ -owców... wiem ,że będziecie mieszkać w pięknym domu w K-8.... ale takie jest moje odczucie.
Brak chodników, nawet najmniejszych, bramy otwierają się wprost na jezdnię.... wiem , że władze pewnie borykają się z takim samym problemem jak w całym kraju....BRAK PIENIĘDZY !!!!





 w tym domu był kiedyś zajazd i hotel.



  a to detale....



 i mała perełka w rynku







nowy budynek od podwórka przypomina Świętoszów....


było zwiedzanie oczywiście cmentarzy i kościołów ,ale o tym w następnym poście....

  a to kilka starych widokówek z widokiem miasta ...ze strony..
STĄD




Zahaczyliśmy oczywiście o Rębiszów, zaporę p.powodziową o ...
TUTAJ

 i to by było na tyle ....cdn.....

17 czerwca 2013

PROSZÓWKA ....GRAFFLICH NEUNDORF




Na wstępie pragnę podziękować za wszystkie życzenia urodzinowe... bardzo miło się je czyta , choć w podtekście zdaję sobie sprawę, że każdy rok przybliża mnie nieuchronnie do..... 
 no cóż , takie jest życie, dla każdego jednakowe....

W ramach niedzielnego wypoczynku wybraliśmy się do Mirska na lody....nie znam tego miasteczka więc powód wydawał się dobry :)
....jednak nasza żyłka wędrownicza zawsze nam spłata psikusa....
jadąc drogą dostrzegłam na wzgórzu biały , murowany obiekt, szybko myk na mapę .... i skręcamy do .....Proszówki

Ten biały obiekt to Kaplica Świętego Leopolda...

 
.....Na wzgórzu, zwanym Górą Straceń albo Kruczą Górą widać charakterystyczną kaplicę. Ta drobna budowla ufundowana została przez hrabiego Leopolda von Schaffgotsch w roku 1657. Istnieje legenda, która wyjaśnia dlaczego wybudowano tam kapliczkę.
  Pewnego pięknego, letniego dnia w roku 1656 hrabia Krzysztof Leopold von Schaffgotsch wybrał się ze swoją świeżo zaślubiona żoną na spacer, na bazaltowe wzgórze, aby podziwiać majątek rodziny. Kiedy młoda para postanowiła wrócić do pałacu, małżonka hrabiego zauważyła, że zgubiła ślubną obrączkę. Rozpoczęto żmudne poszukiwania, które nie przyniosły skutku. Zasmucony stratą był szczególnie małżonek, kiedy to stara służąca przekazała mu wiadomość od wróżki, która przepowiedziała, że jeśli obrączka się nie znajdzie to ród Schaffgotschów wymrze.
  Minął rok, kiedy to nadzieja przywiodła małżeństwo na wzgórze. Podczas przygotowań do pikniku, jeden ze służących zauważył przebiegającą mysz, chwycił ją, aby ją zabić ale hrabina, której żal było zwierzątka kazała je wypuścić. Mówiąc: "Nie zabijaj jej ale puść ją wolno, kto wie może przyniesie nam to szczęście". Służący wypełnił życzenie i wypuścił mysz. Po jakimś czasie mysz powróciła niosąc w pyszczku zagubioną obrączkę. Prawdopodobnie obrączka wpadła do jednego z mysich korytarzy.
  Uradowany hrabia postanowił na pamiątkę tego wydarzenia wybudować w tym miejscu kaplicę, ku czci swojego patrona św. Leopolda.







jak widać jestem " stosownie ubrana " na wędrówkę..... ale to miał być wypad do MIASTA !!!!


Idąc w górę spotkaliśmy po drodze hodowlę alpaczek..... śliczne małe i  młode  ..a całego stada pilnował..... KOT SFINKS...

tata stada....




i ciekawskie młode...




SFINKS.....

widoki z góry wspaniałe na całe Izery....


jedziemy więc dalej.....