31 stycznia 2013

GORZKI POST





Wielu moich znajomych, tych bliższych i dalszych odbiera moje pisanie jako szczęśliwe życie bez problemów, że takie posty ciepłe i gładkie.....
Zycie jednak nie jest takie słodkie i ja jak każdy człowiek mam swoja ciemna stronę księżyca.....
 Chociażby to:



towarzyszą mi od dawna, i kto wie czy niebawem nie dojdzie jeszcze jeden gadżet :((
ale na SKS nie ma rady....

martwię się tylko tym,  aby choroby mnie omijały, co w moim wieku jest w zasadzie niemożliwe.

Nie chciałabym być niedołężną i skazaną na pomoc innych osób, co jednak patrząc na SKS  jest i będzie   bardzo trudne.
Zmory przeszłości też nie dają spać, i pewnie nie dadzą do czasu,  aż udam się na wieczny spoczynek na swoją górkę z widokiem na Pławną.


Obserwując to wszystko co dzieje się w naszym  [ czy jeszcze naszym?] kraju napawa mnie tez grozą.
Wprawdzie dwoje moich starszych dzieci ma pracę i własne rodziny, ale najmłodsza jeszcze jest w szkole...
I co jak skończy ? pracy dla młodych brak, nie tworzy się żadnych nowych miejsc pracy a wręcz przeciwnie -  likwiduje kolejne zakłady ...... pleców żadnych nie ma.... { bo ja wątła jestem :( } 
kolejny wyjazd na zmywak ? bo i po studiach jak pisze Czekoladowa pracy i tak nie ma....
więc co ?

Byłam dzisiaj na spacerze z psem, młoda pognała do lasu za jakimś zwierzakiem czy też zwidą....a ja czekałam na drodze....doszła do mnie starsza kobieta, i zaczęłyśmy rozmawiać, czekała pod plebanią na dary.....
ma wnuka, z którym mieszka i jak mówi przeżywa horror, młody 21 latek nie pracuje, pije, a babka żebrze pod kościołem aby miał co jeść....
czy tak to wszystko miało wyglądać?
 Słuchałam wczoraj w nocy audycji , kolejne strajki na kolei , której praktycznie NIE MA, strajki w górnictwie, które też praktycznie nie jest już nasze...
nie tak sobie wyobrażałam swoja starość w kraju gdzie przepracowałam uczciwie prawie 40 lat, wychowałam trójkę dzieci.....więc dzisiaj  mam deprechę, choć  na dworze świeci słońce.....
ech taki smutny post.....ale tak zaczynam coraz częściej patrzeć na życie, choć  ja nie mogę narzekać.....
mam wspaniałego męża, dom, mam co jeść .itd..... ale jak słucham i czytam jak to się emerytami wyciera gęby, że ...za długo żyją, że choruja, że są nieproduktywni....to myślę ...
może jednak wprowadzić do Konstytucji zapis o eutanazji, .... byłoby po kłopocie....
a młodzi, wypasieni posłowie, ministrowie,prezesi spółek itd.... z chęcią by zaklepali temat....

bo ze starości leczy tylko kostucha. 
albo....



 I TO BY BYŁO NA TYLE.........

29 stycznia 2013

A U NAS...........


MOJA OSOBISTA TRĄBA POWIETRZNA :))))

Wczoraj wieczorem Mośka zadławiła się kawałkiem kości..... sami nie daliśmy rady jej pomóc, więc szybko, w kapciach do auta i pojechaliśmy do weterynarza 7 km.... 
Tam nie dała sobie zajrzeć do pyska więc zapadła decyzja żeby ją uśpić..... dostała dawkę "końską" i miałam z nią chodzić po podwórku aż zacznie "mięknąć" 
chodzę ja sobie z nią, chodzę a tu nic..... pan weterynarz wygląda i pyta i co ? słania się ? 
nie.... spaceruje....
noo dostała dużą dawkę, byk 300 kg po niej się kładzie a ona nic?
ano nic.....
więc jeszcze jeden zastrzyk ...... i czekamy
spaceruje z nią, spaceruję.....
pan weterynarz wygląda i mówi no nie....powinna już leżeć jak szmata a ona nic....
ale po jakimś czasie pozwoliła sobie zajrzeć do pyska w międzyczasie zmiatając kocią karmę z miseczki....[ złodziejka]
i...chyba to pomogło + stres.....
w aucie  leżała bidula , ale w domu po godzinie było już dobrze
najedliśmy się strachu przez to jej łakomstwo....
ale TWARDA Z NIEJ SZTUKA  .....to wiemy hi hi

Ludwik jechał  niedawno do Lubiatowa w swoich sprawach więc i ja zabrałam się z nim, jest tam piękny pałac, remontowany i odnawiany no i wspaniałe drzewa w parku....




a w domu ?
w domu praca, kładziemy panele w pokoju..........

 
oczywiście z asystą Mośki....

 
a to moja nowe dzieło , zachciało mi się trochę kolorów, golf jest podwójny , więc ciepły






 Natomiast to jest moje ulubione miejsce do fotografowania....
Prusice i walący się płotek..... mam zdjęcia i wiosenne i jesienne , i zawsze mnie zachwyca,  kiedy tamtędy przechodzę....

23 stycznia 2013

ZIMOWE MIGAWKI



Dziś będzie fotograficznie, bo nic poza praca nowego się nie działo. 
Jako,  że my gdziekolwiek idąc czy jadąc zabieramy aparaty więc z racji zakupów w L. zostały "popełnione " te zdjęcia.
Zima w P. Górnej jest przecudowna, tylko nie ma gdzie zaparkować samochodu aby wyjść i zrobić więcej zdjęć.... dziś staliśmy na wąskim poboczu i każdy robił swoje, a jadący traktorzysta z drzewem i węglem oglądał się kilka razy za nami...... 
pewnie pomyślał ...jacyś wariaci.....


Brama do Krainy Lodu.....


 Stoimy.....

piękne..... biało i cicho.....



 
Matka Boska Śnieżna z przydrożnej kapliczki




na całej połaci ....śnieg

majestat....

20 stycznia 2013

LALE





Dzis niedziela więc będzie trochę lżejszy post....
otóż nigdy nie przypuszczałam , że dostanę od Ludwika ....laleczki...
A było tak..... przyjechał kurier z paczką zaadresowaną do Ludwika, więc pytam - co nowego kupiłeś ?
otwórz i zobacz - odpowiada...
ja mówię - przecież to nie moje ....więc otwórz ty....
w końcu wzięłam się za rozpakowywanie....a L. stoi obok i się śmieje.....
otwieram....a tam trzy laleczki :)))
no co... mówi L. -  na giełdach oglądałaś takie same więc ci teraz kupiłem, choć sam sobie się dziwię, że chyba zdziecinniałem ,aby babci dziadek kupował laleczki do zabawy
no ale na szczęście to dziewczynki - bo chłopczyka masz...:)))
stoją sobie na razie na pensjonarce i czekają na zamontowanie półeczki....
ciekawe ile będą czekać?


Na pensjonarce stoi obraz namalowany przez kolegę L. jakieś 40 lat temu... 
kolega - domorosły malarz podarował ten obraz z przesłaniem aby odczekać co najmniej 40 lat ,  bo dopiero wtedy obraz nabierze mocy i będzie "dziełem sztuki"
wyciągnięty więc został z czelusci strychu i stoi sobie w sypialni...
Zawsze to lepiej zawiesić oko na młodej piersi niż......hmmmm 

19 stycznia 2013

PRAWIE UPIECZONA KOTA :))



specjalnie dla Tupajki :))

koty są ciepłolubne a może i smakowite z piekarnika ????





zdjęcia z archiwum Młodego


PAN PIERDZIOŁKA ?????


http://merlin.pl/Pan-Pierdziolka-spadl-ze-stolka-Powtarzanki-i-spiewanki_Zysk-i-S-ka/browse/product/1,1162350.html?gclid=CMmWrODP9LQCFUNb3godyg8Abw

to książeczka dla dzieci.... choć mnie  trochę szokuje taki tytuł.....
może nie jestem    "tryndy?????"

i w związku z tym przypomina mi sie stary kawał.....
pan Pierre Dolinsky mieszkał we Francji , ale któregoś dnia postanowił zwiedzić Europę. Na pierwszy ogień poszła Polska..... przy meldowaniu zapisano w dokumentach
pan Piotr Doliński...
później pan Piotr pojechał do Rosji , i sytuacja się powtarza....
proszę podać imię i nazwisko....
Pierre Dolinsky
Rosjanin się podrapał w głowę i mówi do kolegi....
piszi ...Je....kow....


Nie wiem ale mnie sam tytuł tej książeczki odrzuca i chyba nie kupiłabym jej dla swojego dziecka, ale młodzi rodzice ????
nie wiem.....

Teraz trochę wieści na polu robótkowym, skończyłam szalikochustę, ale nie mam jej gdzie zblokować, bo jest duża.....może jakoś ją rozprasuję albo będę kombinować....




 
pledzik też skończony, teraz szydełkują się poduszki, bo zostało trochę włóczki.... he he nawet do rymu wyszło  :))



 

Muszę się także pochwalić jakie to gustowne trzewiki dostałam od mojego męża, wygodne niczym szpileczki, ciepłe niby kozaczki, nieprzemakalne niby kaloszki.... no i w jakim wspaniałym kolorku, w sam raz będą mi pasowały do wytartych dżinsów i kamizelki "puchowej"z lumpiku :)




16 stycznia 2013

ŁANDYNGA

 
W ubiegłym roku na Wszystkich Świętych spotkał Ludwik na cmentarzu w R. swojego szkolnego kolegę, trochę porozmawiali powspominali jak to razem chodzili na zabawy   
i w drodze powrotnej Lutek zaczął mi opowiadać jak to z tymi zabawami było....
wiadomo młodzież z jednej wsi idąc na zabawę do drugiej wsi trzymała się razem, bo bijatyki były na porządku dziennym. 
Kolega Janek miał jeszcze trzech braci więc wszyscy wychodzili az domu  razem , jako , że  bracia byli w podobnym wieku. 
Zabawa jak zabawa, tańce, hulanki, popalanki, wypitka, podryw.... było to wszystko.....
ale do domu to już się wracało różnie, w zależności,  czy się poderwało jakąś dziewczynę i załapało na chatę.
Janek był z tych, który zawsze gdzieś się przykleił i do domu wracał po kilku dniach.
No ale ojciec Janka , kiedy pozostała trójka była już w domu szedł z reguły rankiem na poszukiwanie marnotrawnego syna szukając go po sąsiadach.... do każdego domu wchodził i pytał....
Ludwik mieszkał na przeciwległym krańcu wsi więc ojciec  J. docierał tu najpóźniej....i pytał...
 ..... jest mój u wos?
Stefek , ojciec Ludwika odpowiadał...
...... ni ma....
na to ojciec Janka
...... no to gdzie jest ta łandynga ? wszyscy wrócili a mojego ni ma.....

ale jak go zastał to było krótkie
....... du dumu.... jazda!!!!!

i Jasiek potulnie szedł za tatą ze spuszczoną głową do domu...


Często się z tego łandyngi śmiejemy.... no i kiedy nam Mośka uciekła pod kościół, to tylko pan mógł ją przywołać do porządku po schadzce z absztyfikantem....
więc psisko wraca ze spuszczonym łbem,  że pan przerwał wspaniałą zabawę a Ludwik idzie za nią i krzyczy....
....du dumu .... ty łaandyngo....jazda!!!!!
.... ty gudłaju, torbo ruda...itd....

nie spostrzegł się tylko,  że idzie za nim sąsiadka, ta która była z nami na zabawie i widziała nobliwego, kulturalnego pana za stołem....

popatrzała jakoś tak dziwnie na niego.... [ bo w międzyczasie L. się obejrzał hi hi]

no i pomyślała pewnie co za świr.....
a Ludwik galopem za Mośką do DUMU.... i w śmiech....
no to mam przerąbane ..... alem się wygłupił....




15 stycznia 2013

ZABAWA.....

Tak się bawi Pławna, czyli relacja ze Spotkania Opłatkowego  2013

http://plawna.net/wordpress/tak-sie-bawi-plawna-czyli-relacja-ze-spotkania-oplatkowego-2013/ 


 Zabawa jak widać świetna, i myślę że nie po raz ostatni  byliśmy  na takiej imprezie..



14 stycznia 2013

SPOTKANIE OPŁATKOWE, KOLĘDA I PLENER




Nazbierało się  trochę tematów do opisania, czas biegnie jak oszalały a człowiek za nim nie nadąża....
Więc po kolei....
w ramach "integracji ze środowiskiem i mieszkańcami" wybraliśmy się na spotkanie opłatkowe w naszej wsi....zostaliśmy bardzo sympatycznie  przedstawieni  i powitani przez panią radną E... która była gospodarzem spotkania.

po życzeniach przyszła kolej na zabawę, i powiem , że było bardzo sympatycznie. poznaliśmy najbliższych sąsiadów, poznaliśmy pana Dariusza Milińskiego , który to udostępnił salę na to spotkanie.... sala  jest ozdobiona obrazami pana Dariusza .... artysty znanego  na całym świecie...

http://www.goryizerskie.pl/?file=art&art_id=173


No a w niedzielę trzeba było wybrać się gdzieś w plener....wybiegać psa, bo ostatnio chodzi na smyczy ... bo  pod domem czekają na nią absztyfikanci... [ inaczej piżdzielce]...
pogoda  nam dopisała, było mroźno ale puszyście....i biało....

biegnę do pańci....






pozuję panu do zdjęcia....

 A dziś mieliśmy wizytę księdza po kolędzie....  bardzo sympatyczną i miłą....


  mróz nie odpuszcza i tworzy na szybach swoje esy-floresy....



a teraz specjalna zagadka dla Sąsiada....jak to miejscowość?




9 stycznia 2013

?


zdjęcie mojego kolegi......





 http://www.dobreprogramy.pl/PhotoFiltre,Program,Windows,12422.html


u mnie się otwiera ...trzeba kliknąć na link i pod spodem pisze przejdź do linku....i kliknąc jeszcze raz