31 grudnia 2012

ŻYCZENIA NOWOROCZNE....



KOCHANI ŻYCZĘ WAM NA NOWY ROK  2013...

A…anioła stróża u Waszego boku B…buziaków słodkich miliony C…czasu wolnego dla siebie D…drogi usłanej różami E…ekskluzywnych wakacji F…fury pieniędzy G…gwiazdki z nieba H…horoskopu korzystnego I…i oprócz tego J…jasności umysłu K…kolorowych chwil w życiu L…lotów wysokich M…miłosnych uniesień N…nie przemijającej urody O…oddechu od codzienności P…pogodnych dni R…romantycznych wieczorów S…szalonych nocy T…tylko spełnionych marzeń U…uroku osobistego W…wiary w sukces Z…ZAWSZE UŚMIECHNIĘTEJ BUZI W KAŻDY DZIEŃ



30 grudnia 2012

PRZEŹDZIEDZA I WLEŃ




 Pamiętam jak kilka miesięcy temu, szukając naszego przyszłego domu penetrowaliŚmy okolice i natrafiliśmy na wieś o wdzięcznej nazwie Przeździedza.  Nawet Ludwik mieszkający na tym terenie  od urodzenia ,  nie znał tej miejscowości.  Przejechaliśmy wtedy sporo kilometrów i  znaleźliśmy się w Pławnej, żadne z nas wtedy nie myślało ,że właśnie tutaj znajdziemy ten wymarzony dom.
Los jednak jest czasami przewrotny...
Dlatego dziś jadąc do znajomych mieszkających w pobliżu postanowiliśmy przy okazji "wypaść z trasy" ...jak to mamy w zwyczaju. 
I tak odwiedziliśmy Bełczynę i później Przeździedzę.....
W tej ostatniej znajduje się piękny pałac z końca VII wieku w stylu neorenesansu flamandzkiego, niestety ogrodzony zasiekami i bramą z kłódką....  [ jak wiele zabytków w prywatnych rękach]. 

Zdjęcia robiliśmy z za "płota"....


zaplecze gospodarskie....
całość otoczona parkiem, niestety zarośniętym i zaniedbanym. Widać jedynie piękne , stare platany....


po drugiej stronie ....ciekawostka.... złota wierzba....:))


ale niestety są i takie perełki....






 Mieliśmy tym razem  trochę czasu aby zatrzymać się we Wleniu i tam na małym ryneczku zrobić kilka zdjęć....
A nawet przeżyć spotkanie z RUDYM KOTEM...







Wracając już o zachodzie  , niebo nam się rozzłociło....



a to widok na Karkonosze....jak widać w zimowej szacie....
a u nas ...wiosna....

29 grudnia 2012

KONIK I 'SZAJBY SZIK' :))))






Prawie na wszystkich blogach typu '" szajby szik "  króluje konik.... od maleńkiego stojącego na półeczce, poprzez kominki, komody  aż  do dużego stojącego na podłodze.
Ech to jest widać "tryndy",  może i ja powinnam i u siebie postawić takiego konisia ?   Wprawdzie mój blog to nie   shabby chic home  kominka jeszcze nie mam, komody w rozsypce....ale....
Podobają mi się  takie aranżacje ,  szykowne i eleganckie więc co tam.....


 z netu






z netu

 
Okazja nadarzyła się niebawem.
pojechaliśmy do Lubomierza, Ludwik poszedł do magistratu a ja skręciłam w uliczkę, gdzie mieści się GALERIA LOOMPEX  ,  jedyny taki ekskluzywny sklep dla emerytów w RP....
Na powierzchni aż czterech metrów kwadratowych - dóbr pod dostatkiem..... na wieszaczkach ubrania, bluzeczki, płaszczyki, w nietuzinkowych pojemnikach, bielizna, koszulki..... no...wszystko jest co potrzebne.
Nabyłam więc  w drodze kupna dwa golfiki , czarny i biały każdy za całe dwa złote pięćdziesiąt groszy pl, jeden niebieski sweterek tez za 2,50 zł . Kiedy pani właścicielka podliczała na kratkowanym papierze w kasie należność do zapłaty ..... wzrok mój padł na parapet...
a tam CUDO    , stoi konik , taki pasujący w sam raz do mojego wnętrza.... ze  zwieszona główką, smutny....
Oj mój malutki nie smuć się....pani cię dzisiaj zabierze do nowego domku, będziesz sobie mieszkał na parapecie w VILLI WALERIA.....
i tak mój konik trafił do reklamówki ...bo zabrakło ekskluzywnych torebek na opakowanie....
Pełna radości wsiadam do samochodu gdzie Ludwik już czeka i pokazuję swoje zdobycze....
nożżżż .....trzeba było zobaczyć minę Lutka..... i usłyszeć jego śmiech....
toż to OSIOŁ A NIE KONIK   mówi...
co ty się znasz.... kupowałam to wiem CO KUPIŁAM!!! KONIKA

w domu wykąpany w  płynnym mydełku o zapachu konwalii , wysuszony na kaloryferze, wyczesany Ludwika szczotką.... trafił w końcu na swoje miejsce ...
i oto mój konik o wdzięcznej nazwie...ALLEGRETTO...





i jak Wam się podoba ?  prawda że śliczny ???


Alicja w  komentarzu proponowała mi pisać powieść typu "Dom nad rozlewiskiem"   hi hi , gdzie mi tam do  Małgorzaty Kalicińskiej.
Pisać lubię bo piszę  już od dziecka ale teraz mam kłopot..... siadając do lapka myśli  moje biegną z prędkością "awarii"  .[ dlaczego zaraz napiszę ] ale palce są niesforne i złośliwe.... i tekst później wyglada jakby wiło się na nim stado węży i wężyków w czerwonym kolorze....wrrr

a dlaczego awaria... ? 
Otóż mój nieżyjący już teść Stefan, rocznik 1909 nazywany w rodzinie Stefkiem, był szanowanym i poważanym człowiekiem w swojej wsi. Pochodził z kielecczyzny, ale wyjechał jako kawaler do Warszawy, tam pracował i jako pierwszy wrócił z tej Warszawy WŁASNYM ROWEREM.
była to nie lada sensacja, dzieci biegły za nim krzycząc.... jak toto jedzie na dwóch kołach i się nie obali!!!!!
Po wojnie jak to często  bywało przyjechał z rodziną na Ziemie Odzyskane ponieważ jego gospodarstwo zostało spalone w pożodze wojennej. Osiedlił się na wsi....zamieszkałej po połowie : przez repatriantów zza Buga i tych z Centrali.
nawet krążył po wsi wierszyk...

.....przyjechał chlop z Centrali
     koszuli nie miał w cali....
.....przyjechał chlop zza Buga
     koszula byla dluga....

Stefek, bo tak będę o Nim pisała , prowadził dom otwarty.... jak to sie teraz szumnie mówi. Po obrządkach i pracach polowych zbierali sie u niego sąsiedzi gospodarze, i gawędzili przy stole, gdzie czasami pojawiała się i  ćwiarteczka na 8 chłopa....
 Pewnego razu we wsi wydarzył się wypadek, duży, ciężarowy samochód , pewnie z demobilu.... przewrócił się i leżał w rowie.... wszyscy chodzili go oglądać, no a wieczorem u Stefka wywiązała się dyskusja..... dlaczego się przewrócił...
i ktoś rzucił hasło.... pewnie dostał AWARII
cisza.... i odzywa się następny ....
a co to takiego ta AWARIA ?????
znów cisza, ale wzrok skierowany na Stefka.....więc on to  zabrał głos....
AWARIA......  tu zrobił dużą pauzę i zawiesił głos......
AWARIA.....   to jest takie coś, że samochód pędzi jak szalony, jedzie gdzie chce i jak chce ...a szofer nie ma nic DO POWIEDZENIA

acha.... no i wszystko jasne.... szofer nie ma nic do powiedzenia....






28 grudnia 2012

GDZIEŚ........



 Tegoroczne święta przeminęły.... bez śniegu...pogoda  jest iście wiosenna, ciepły wiatr,  rozwijające się pąki na krzaku bzu....
Nie tęsknię za śniegiem i mrozem choć na pasterkę chciałoby się iść po skrzypiącym właśnie śniegu. Byłam  na Pasterce w   kościele,  wyglądała trochę inaczej niż moje dotychczasowe, ale atmosfera była  podniosła i wzruszająca. Kościół jak na tę wieś jest duży, murowany, pięknie ustrojony żłóbek.....
Zdjęć jeszcze nie robiłam , bo nie chciałam zakłócać Mszy Św.  ale myślę że jeszcze uda mi się  je zrobić.
No i kolędy, moje ulubione pieśni , śpiewane tak od serca przez wszystkich.




A po świętach życie toczy się dalej, wczoraj  załatwiliśmy ostatnią sprawę , chyba najważniejszą dla nas.... kupiliśmy działkę przy domu. Do tej pory poprzedni właściciele mieli ją w dzierżawie, nikt nie myślał jej kupić, każdy użytkował ją wedle jakichś "swoich podziałów i ustaleń.
Sąsiadka nasza , była przekonana , że część ziemi za jej domem należy do niej, i kiedy Ludwik ustawił  przy ścieżce kubły na śmieci.... obruszyła się,  że " bez jej zgody ktoś śmie wchodzić na jej działkę..... oczywiście odezwała się w bardzo   nieelegancki sposób.
Ludwik zapytał , czy jest pewna że to jej działka.......
no oczywiście odpowiedziała....cały czas ją używam....
no i sprawa się dziś  rypła....
Dzisiaj Ludwik wrócił ze Z. postawił samochód..... no i przybiegła sąsiadka..... 
...  już wszystko wiem, byłam dziś w geodezji ... noooo...  byłam pewna,  że to moje..... no i co teraz będzie ? zmiękła  od razu z tonu,  bo  studnia z której czerpie wodę jest nasza, granica działki przebiega przed jej gankiem....
jak sobie  zagrodzimy to co będzie ?
no tak teraz rozmawia inaczej..... 
zobaczymy.....
No i jeszcze jedna perełka z cyklu samo życie.....
mamy takich "swoich" miejscowych co to   czasami potrzebują 20 groszy albo i dwa złote do nalewki.... często dostają, bo  i nieraz  w czymś pomogą....
Jakoś przed świętami przywiózł Lutek suszarkę ogrodową z poprzedniego domu, położył ją przy wejściu i znosił resztę  swoich  maneli .... sorry.... eksponatów....z auta....
po chwili pyta.... schowałaś tę suszarkę do domu ?
nie... odpowiadam, przecież to to duże , ja nie będę dźwigać...
I suszarka wyparowała!!!!
Dziś w sklepie wywiązała się rozmowa, jak to po świętach, co słychać....
no i mówię....ktoś nam pod....ł suszarkę do bielizny...
na to pani E. sklepowa mówi .... ja widziałam jak Rysiek ją niósł.... wybiegła ze sklepu pod którym zawsze są "nasi" i pyta...
Rysiek oddaj tę suszarkę coś ją niósł.....nie udawaj,  że nie słyszysz.... widziałam jak ja targałeś....
a Rysiek - GRÓB....
no i dowiedziałam się , że ten, który najwięcej do nas przychodził i dostawał okazał się złodziejaszkiem. bez honoru, bo w myśl kodeksu / hi hi / swojemu się nie kradnie - tylko obcemu.
Ale tu panuje prawo Kalego.....




a to nasza "choinka" .... w tym rozgardiaszu nie mogliśmy znaleźć ani pudła z bombkami ani lampek. Zostały tak schowane aby się nie potłukły, że nijak nie dało się ich odnaleźć. te wiszące musieliśmy sobie kupić....
I tak jest prawie ze wszystkim.... jak Ludwik potrzebuje wiertło albo kołki co je kupił i położył tak "aby wpadły  same w ręce"  to potrzebując ...najszybciej jest wsiąść w samochód i jechać do Lwówka i kupić nowe. Oj ile takich sytuacji było to nawet nie zliczę.
No i jeszcze magiczne słowo, odmieniane przez nas na wszystkie sposoby....
GDZIEŚ....
no tak, kupiłem i gdzieś to leży..... przywiozłem i gdzieś to położyłem... gdzieś to mam.... i tak w kółko Macieju.... jak długo nie wiem..... bo zrobię zdjęcia parteru, [ nie wspomnę o strychu, garażu i komórce]  jak tam  to wszystko wygląda....
Brakuje nam CZASU ..... może GDZIEŚ :) uda się go kupić ?????


a teraz zagadka..... na co Mosia czeka ?????


na kota...aż dojrzeje i spadnie....


23 grudnia 2012

BOŻE NARODZENIE






Jak obyczaj każe stary, według ojców naszych wiary, 
chcę  złożyć Wam życzenia z dniem Bożego Narodzenia. 
Niech ta Gwiazdka Betlejemska, która wschodzi tuż po zmroku,
 da Wam szczęście i pomyślność w nadchodzącym Nowy Roku.



20 grudnia 2012

SPODNIE :))))





Wybraliśmy się dzisiaj do Lubomierza na targ , poczynić jakieś świąteczne zakupy....Oczywiście na "roboczo", -  tylko u kobiety roboczo wygląda trochę inaczej niż u mężczyzny.
Przechodzimy tak sobie oglądając stoiska i nagle ...jedna ze sprzedawczyń odzywa się do L. ....
proszę pana  zapraszam do mnie...panu chyba są  potrzebne nowe spodnie....:)))
no tak, " robocze"  Ludwika zwróciły uwagę  ha ha... ale obciach
mówi więc L.  do mnie.... no to wybierz mi jakieś .....
 i takim to sposobem  kupiliśmy  aż dwie pary....
nie ma to jak obca kobieta, chociażby była babcią:)) zwróci uwagę...

W domu pomału dłubiemy, wczoraj powiesilismy karnisze i firany w przyszłym salonie, ale na lifting musi jeszcze poczekać, są ważniejsze sprawy związane z ogrzewaniem.
W sypialni stanęła bieliźniarka, która tez czeka  na dopieszczenie, ale lepiej jak stoi  w pokoju niż w garażu, Ludwik dorobił mi dwie półki w miejsce szuflad, prowizorycznie wisi zasłonka , ale marzy mi się taka robiona na szydełku. pewnie na jakiejś giełdzie staroci taką kupię.
A w ogóle to dopadło mnie chyba zmęczenie, za dużo tej ciągłej codziennej pracy... bo tyle jeszcze do zrobienia.A na dodatek na dworze pogoda jak w listopadzie , szaro , pochmurno... brakuje mi słońca.
Lutek śmieje się,  że z każdego kąta na niego coś na niego  woła, gdziekolwiek spojrzy to widzi.... to trzeba zrobić, to poprawić, to przykręcić....
Starczy nam na to życia ?????



15 grudnia 2012

KONIEC ŚWIATA



Kalendarz Majów został źle odczytany?

 
http://odkrywcy.pl/kat,111404,title,Kalendarz-Majow-zostal-zle-odczytany,wid,15181983,wiadomosc.html?smg4sticaid=6fb4b 

koniec świata to ostatnio 'najmodniejszy temat" w internecie, ludzie szaleją , wyjeżdzając do miejsc gdzie prawdopodobnie będzie można przetrwać kataklizm....
a ja ?

siedzę sobie w domu i jak ten świstak  macham drutami, dziergając ciepłe odzienie.....
to spódniczka, która będzie miała wszytą podszewkę, na manekinie zdjęcie marne, ale wczoraj była noszona i wyglądam  [ nie chwaląc się]  w  niej super

  

 no i kolejne durnodziergadełko....



z potrójnej nitki , w tym  w większośći ze  100% wełny, naprawdę ciepła, na poranne i wieczorne spacery.


A to zachód słońca....



Dzisiaj dzień ponury więc i zdjęcia nie wyszły korzystnie.....w domu ciepło, spokojnie, bez przedświatecznych szaleństw..... dużo pracy niezbędnej nas jeszcze czeka więc i ja czekam spokojnie....
są rzeczy ważne i ważniejsze .....

 
 

Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja, jest to, że się z nami nie kontaktują.

13 grudnia 2012

ZIMOWE MOTYLE






Zima i zimowe motyle...... pewnie nie ma takich w przyrodzie  , ale ......czas na zmianę blogowego tła..
pozwoliłam sobie ściągnąć z netu zimowego motyla....autorstwa pana Oziemblewskiego,  mam nadzieję,  że nie będzie mi miał tego za złe.



 Nie usiłuj naginać biegu wydarzeń
 do swoich pragnień,
lecz swoje pragnienia naginaj
 do biegu wydarzeń -
a będziesz szczęśliwy.
Epiktet

11 grudnia 2012

KSIĄDZ PROFESOR JERZY BAJDA




 Nie żyje ks. prof. Jerzy Bajda, wybitny teolog moralista , znawca problematyki teologiczno-moralnej małżeństwa i rodziny, duszpasterz rodzin. Miał 84 lata.

Dla mnie - szarego człowieka - to wielka strata, odchodzi jeszcze jedna postać z najwyższej półki, człowiek , którego felietony pochłaniałam "od deski do deski".
Były bardzo mądre, odważne....pisał o kurczącej się suwerenności Polski po akcesji do UE, zaprzaństwie elit, niszczeniu naszego potencjału, forowaniu dewiacji, antypoloniźmie.....
Ostatni artykuł poświęcił relacji Kościoła i Narodu.
Był bardzo skromnym człowiekiem choć wielkim Duchem, nie posiadał dóbr materialnych, mieszkał w wynajętej kawalerce a ostatnio w Domu Księży Emerytów.
I nadchodzi refleksja...czy dobra materialne ograniczają umysł ?
wiele wybitnych osobowości  nie posiadało nic a jednak tworzyło  wielkie dzieła życia przechodzące do historii. Natomiast pogoń za materializmem zabija wrażliwość, wyważone spojrzenie na otaczającą rzeczywistość, zabija ducha Prawdy.
Kiedy odchodzą Wielcy z tego świata zadaję sobie pytanie..... kto przejmie pałeczkę po nich ?
Odszedł Jan Paweł II, ksiądz profesor Mieczysław Albert Krąpiec.... teraz ks. Bajda ?
Została po nich wielka spuścizna - ale czy większość narodu wie chociażby  jaką przedstawia wartość ?
Pytań wiele ale i jakiś smutek, że pozostają ludzie miałcy, na dodatek rządzący.... co z tego wyniknie ?







 Są ludzie, byli...
Pamięci prof. Stanisława Pietraszki
Są ludzie tak dobrzy szlachetni mądrzy
niezastąpieni
o których śmierci nigdy nie myślimy
gdy przychodzi jesteśmy
zaskoczeni porażeni zrozpaczeni i
bardzo samotni

Są ludzie źli odrażający w słowach
i czynach tym nawet śmierci
po cichu życzymy
nie warci by o nich wspominać

Są ludzie w milionach miliardach
naszej obojętności jakby nigdy nie-
byli

A Ty byłeś z tych pierwszych ulepiony
z gliny najwyższego gatunku w rolach
bliskich i pożądanych
nauczyciela mistrza rzemiosła przyjaciela
brata ojca ale byłbym nieszczery
mówiąc że wcześniej
nigdy nie myślałem o twej śmierci
bywało że stałem w ciasnym gronie
twych uczniów i przyjaciół
nad otwartym grobem słuchałem mów
przejmujących i dętych
czytałem nekrologi i ckliwe
wspomnienia
by być lepiej przygotowanym na ten
dzień nieuchronny.........]

  .....[Są ludzie, byli i zostaną
na zawsze
w kulawym sercu naprędce
pozszywanym.

 Ryszard Mierzejewski

ten wiersz dedykuję pamięci Profesora....





10 grudnia 2012

ZIMA






Śnieg

W świetle latarni śnieg to nie śnieg -
To bielusieńkie anioły.
Przenoszą dusze na drugi brzeg
W tym swoim tańcu wesołym.

W oczu zmrużeniu śnieg to nie śnieg -
To baletnice lub ważki.
Wirują wokół po trzy , po dwie,
Lubią podniebne igraszki.

Na twoich włosach śnieg to nie śnieg -
To sylwestrowe konfetti,
A jeden płatek jak biały pieg
Do nosa ci się przylepił.

Ukryty w dłoniach śnieg to nie śnieg -
Wypływa cieniutką strużką.
Już go nie zmienię w gwiazdeczki, wiem,
Nie jestem śniegową wróżką.
 Anna Zajączkowska



Zima nie poskąpiła nam śniegu i mrozu,  dookoła biało, cicho , majestatycznie.....
I chociaż na dworze mróz , wczoraj wybralismy się  na spacer, piesek wybiegał się za wszystkie czasy...

brak tylko sanek, ale czy to wypada aby dwoje dziadków jeździło na sankach ?????




7 grudnia 2012

DROGA





Mój pierwszy szef  z lat sześćdziesiątych ...Przewodniczący Gromadzkiej Rady Narodowej, stary góral , mawiał do nas młodych....
ech c....ki ...życie to nie je bajka.....śmiałysmy się wtedy z tego powiedzenia ale jest w nim jakaś mądrość.
Czasami patrzy się na świat i widzi go takim jakim chce się widzieć,  a i każdy człowiek ma na ten temat swoje osobiste spojrzenie.

Na dworze słońce, napadało przez noc dużo śniegu i spojrzenie nabiera innego blasku.Chociaż w domu mamy problem z ogrzaniem tak dużej powierzchni, Ludwik musi coś pokombinować ...dopóki nie ma mrozów.
Byliśmy dziś na zakupach, bo wiadomo wszystkiego w swoim sklepiku nie dostanę, droga zaśnieżona.... dla pasażera ładna :) a nie koniecznie dla kierowcy. Chociaż nasz Szaraczek / Sharanek/ spisuje się całkiem dobrze, ma już zimowe opony ,konieczne na te warunki.


Ona bardzo dziękuje za zaproszenie ale do tych wszystkich nominacji odniosę się później, teraz mamy jeszcze trochę pracy w domu a święta za pasem..
Sąsiedzie masz rację, że ten cytat to do dupy :) ale wiesz kobieta się czasami trochę rozklei zwłaszcza ta nadwrażliwa  [ a ja taką jestem....]. Dobrze że mam  gdzie wyrazić swoje emocje.... no i mam Was....a to zobowiązuje. Więc już jestem zebrana "do kupy" obiad ugotowany, później napalę w piecu co niezmiernie lubie robic....może w przeszłości byłam jakimś pomocnikiem diabła ? 
Ale ,żywy ogień mnie kręci jak te " turkusowe kulki " :)
Na drutach kolejna robótka, choć skończyłam  ją wczoraj to dzisiaj sprułam.... nie tak to sobie wyobrażałam.... więc robię od nowa....




  "Krótkotrwałe, chwilowe szczęście zaskakuje nas nagle i bez uprzedzenia. Solidne, wierne i na całe życie rodzi się z łez, bólu i cierpienia."
Andrzej Dobrowolski



 .

cenię Tuwima i jako poetę i jako człowieka....więc ? kolejny materiał do rozważań....

5 grudnia 2012

HOROSKOPY





....Mądrość przychodzi wraz z utratą złudzeń. Mimo, że teraz czujesz się źle a twoje rozgoryczenie jest duże, dostrzeż pozytywne strony sytuacji. Wiesz na kim możesz polegać, czego możesz oczekiwać. Kto jest twoim prawdziwym przyjacielem,  Ta wiedza z pewnością pozwoli Ci uniknąć wielu przykrych sytuacji w przyszłości....

To cytat z dzisiejszego horoskopu. W zasadzie nie wierzę w horoskopy, pisanych  pod publikę, ale jest portal na który czasami zaglądam i tamtejsze wpisy - dziwne ale bardzo często się sprawdzają..
.Mądrość przychodzi wraz z utratą złudzeń.  to  ważne i mocne  słowa , mające    wydźwięk .
Czasami trzeba spojrzeć na życie bardzo realnie,  ja być może do tej pory widziałam je takim jakie chciałam widzieć, było mi to  pewnie potrzebne aby pozbyc się złej przeszłości. Od dzisiaj zaczynam patrzeć inaczej , widząc dobre strony ale również  spostrzegając i czyhające zagrożenia. 
Koniec roku to podsumowanie..... zaczynam przymierzać się do tego tematu ,  co dane nam było wygrać , ale również i  przegrać. Pewnie powstanie na ten temat nowy post.
 

 Mądrość polega na aby uśpić zmysły a obudzić rozum
Platon 

 Trzeba wiele mądrości aby przejść przez własne życie w miarę bezboleśnie, choć nie ma na to jednej recepty. Szuka się i uczy przez cały czas.

I jeszcze jeden cytat.....
Najbardziej podejrzliwi są ci, którzy mają coś na sumieniu....