25 września 2012

NET

Jestem, żyję ale mam ograniczony dostęp do neta, na nowy muszę czekać do dwóch tygodni , a korzystam gościnnie....
mnie też jest brak... ale nic na to nie poradzę...

18 września 2012

PEJZAŻE

Otrzymałam dziś kolejne wyróżnienie... to jest od od Iwony 
http://przewodnikagroturystyka.blogspot.com/ 

serdecznie dziękuję , choć wydaje mi się ,  że piszę o normalnym swoim życiu , że mój blog jest jednym z najnormalniejszych blogów, i nie zasługuję na takie wyróżnienie.
 Niemniej wyróżnienie mnie nobilituje, więc jeszcze raz Iwono dziękuję :)
Ja chciałabym wyróżnić wszystkie blogi w moich zakładkach.... są różnorodne ale  każdy pisany z pasją.... 
skoro mam jednak możliwość nominowania tylko siedmiu ,  to będzie trudne... wszystkie czytam z ciekawością....
no ale zasady są zasadami....

W takim razie proszę....

1.http://intensywniekreatywna.blogspot.com/

 2.http://domek-z-kominkiem.blogspot.com/

3.http://klavell.blogspot.com/

4.http://neustechow.blogspot.com/

5..http://kronikidomowe.blogspot.com/

6.http://mojerobotki-violetta666.blogspot.com/

7.http://do-duszy-wglad.blogspot.com/
 Prace w domu posuwają się pomału naprzód...ja dziś dostałam grzyby, więc tylko rozłożyłam je na strychu do suszenia, nie mam czasu na przetwory, choć myślę , że w przyszłym tygodniu  jak przewieziemy już meble i zamieszkamy na dobre  to może pobawię się w zaprawy.





no i mamy już nową podłogę w sypialni:), jeszcze wymaga wykończenia ale z tym Ludwik pobawi się jak już zamieszkamy na stałe , teraz tylko kolejna podłoga do ułożenia  w salonie.... no i cała  reszta....


Jak dobrze że mój mąż jest taką "złotą rączką"... potrafi wszystko zrobić, podziwiam go za to, jest niesłychanie dokładny i na dodatek pracowity. Prawdziwy skarb:))

W niedzielę będąc na cmentarzu postanowiliśmy zwiedzić najbliższą okolicę ... poszliśmy ścieżką w górę.... mnie te widoki normalnie zatykają.... tak pięknych okolic dawno nie widziałam i jestem szczęśliwa, że właśnie tutaj jest mój dom....
zresztą zobaczcie sami.... to na wyciągnięcie ręki.... 5 minut od domu....











widok na Grodziec



a to juz Ostrzyca




mój "cień " jak zwykle ze mną








Ostrzyca











Wilcza Góra z oddali



16 września 2012

KSIĄŻKI I PANI WALERIA




Kiedy na strychu domu znalazłam regał z książkami postanowiłam napisać o kilku pozycjach, dziś Sąsiad wywołał mnie do tablicy swoim postem....
W moim domu rodzinnym zawsze książka była na pierwszym miejscu, pisałam o tym kilka lat temu, dzieci moje zostały też wychowane na dawnej literaturze dziecięcej, więc kiedy zaczęłam przeglądać te pozostawiona biblioteczkę oczy mi się uśmiechnęły. Część książek znałam i miałam w swoich zbiorach, które nota bene odziedziczyła najstarsza.... dużo pozostało literatury klasycznej,
Oto kilka tytułów....







to tylko część zbiorów, po remoncie znajdą miejsce w naszej bibliotece.

Jak wiadomo prawie od dwóch miesięcy jesteśmy codziennie w nowym domu, byliśmy kilka razy na starym cmentarzu położonym powyżej kościoła ale dziś rano nie wiem dlaczego powiedziałam do Lutka wiesz co pojedźmy dzisiaj na cmentarz, czas odnaleźć grób poprzedniej właścicielki pani Walerii.
Ludwik podchwycił temat choć planowaliśmy w niedzielę odpocząć bo kręgosłupy dają nam  w kość.
Pojechalismy więc, kupiliśmy znicze i wybraliśmy się na nowy cmentarz, nie  wiedząc gdzie jest pochowana pani Waleria, poszliśmy w dwie różne strony szukając grobu. Nie minęła minuta jak Ludwik woła...znalazłem.....
Stanęliśmy w zadumie, zapalilismy znicze i spojrzałam na datę.... 
16.09.2009
który jest dzisiaj - pytam ?
szesnasty odpowiada Ludwik.... 
i wtedy do nas dotarło.... to rocznica śmierci pani Walerii
w jakiś niesamowity sposób nas zaprosiła do siebie....
Było to pomiędzy 14.oo a 15.oo
Musimy jeszcze sprawdzić o której godzinie pani Waleria odeszła...
Jednakże to jest kolejny niewytłumaczalny logicznie znak....
Muszę nadmienić, że  chwalimy panią Walerię na każdym kroku widząc co pozostawiła po sobie. Choć gro sprzętów zostało zabrane przez rodzinę to pozostałość świadczy jaką dobrą i zapobiegliwą była gospodynią. Na strychu w szafie poukładane czyste słoiki, pozostałości włóczki, książki które same w sobie świadczą o poziomie zbierającego, 
Widocznie miło jej w zaświatach że chwalimy jej niezaprzeczalną gospodarność i pracowitość.
Spoczywaj w pokoju Pani Walerio.... zachowamy Cię w swojej codziennej modlitwie.

12 września 2012

WZÓR

Znalazłam jeszcze jeden wzór na pled - podobny do poprzedniego, 

tez pobrany z sieci...

11 września 2012

NIEBO I 5 ZŁOTYCH RADOŚCI


 


Po tygodniowej harówie w niedziele postanowiliśmy oderwać się od pracy i 'UKULTURALNIĆ" jadąc na giełdę staroci.... tym razem bliziutko bo do Legnicy...
obeszliśmy wokół wszystkie stragany patrząc jak sroka w gnat na starocie....  nie widząc ani Megimoher, ani Tupai...a szkoda :(
kupiłam sobie za całe 5 złotych małą filiżaneczkę na poranną kawkę...
Lutek śmiał się , że kupiłam sobie za 5 zł szczęśćie :)
ale stwierdził,  że zasługuję na wiele więcej tego szczęścia i ....dzisiaj dostałam prezent....


i dwie apaszki....



nie wiem tylko kiedy się ubiorę normalnie w spódnicę a nie tylko dżinsy i koszulka - bo to ostatnio mój "ulubiony strój"
Wracaliśmy dzisiaj trochę wcześniej bo wczoraj  , jadąc już na światłach o mały włos zostalibyśmy zmiażdżeni przez samochód , który jadąc z naprzeciwka za kombajnem wyprzedzał go na wzniesieniu. Szok.... mignęły nam tylko światła i pisk przed maską...
gdybyśmy jechali trochę szybciej.... nie byłoby dziś chyba tego postu.
Ale za to Niebo nam dzisiaj pokazało swoje piękno.....  













i specjalnie dla Azalii wzór na pled .... z sieci, nie pamiętam gdzie był pokazywany





8 września 2012

NAWŁOĆ





Dzisiaj tylko parę zdjęć....  przyroda wdzięczy się już jesiennie, pola zaorane, gdzie  nie gdzie jeszcze ściernisko i sprasowane bele słomy.
Natrafiliśmy też na wielki łan nawłoci, nie widziałam jeszcze takiej ilości w jednym miejscu.... Ludwik fotografował....





to drzewo mnie urzekło....






w drodze powrotnej zachodzące słońce złociło okna mijanych domów, a później świeciło nam w lusterko, chciałam  zrobić lepsze zdjęcie ale wyszło jak wyszło....

7 września 2012

ANONIMOWOŚĆ...... I RADOŚĆ Z ŻYCIA

Anonimowość w Internecie

Współcześnie, anonimowość internetowa wiąże się z poglądem niektórych internautów, że korzystając z zasobów sieciowych pozostają anonimowi. Zgodnie z tym przekonaniem, nie istnieje możliwość udowodnienia dokonania czynności online (np. wypowiedzi na forum dyskusyjnym, korzystania z nielegalnych treści) osobie, która tego rzeczywiście dokonała. W rzeczywistości, przy każdym połączeniu z serwerem zapisywany jest adres IP komputera, a dostawca usług internetowych przechowuje informacje o tym któremu użytkownikowi przydzielono konkretny adres IP (stały IP lub w danym momencie zmienny IP). Organy ścigania mają możliwość żądania udzielenia obydwu informacji w razie podejrzenia o popełnienie przestępstwa, zaś dostawcy muszą przechowywać takie dane przez określony czas.....

tyle Wikipedia.....

Nie usuwam obraźliwych komentarzy, jeżeli będą sie powtarzać,  zgłoszę doniesienie do  organów ścigania jako stalking
 http://karne.pl/stalking.html

Jednak anonimowość to szerszy temat, zastanawiam się dlaczego ludzie tak czynią - boją się wyrazić swoje zdanie z odkrytą przyłbicą ? Tak czynią tylko tchórze i ci  dla których jad wylany na kogoś innego stanowi dla nich  pożywkę. To frustraci i ludzie niespełnieni i nieszczęśliwi. Poniekąd żal mi takich.....

Ale zmieniam temat..... jednak przyroda jest wdzięczniejszym obiektem niż człowiek....  dzisiaj wykonałam znów kilka zdjęć wracając do domu, zatrzymujemy sie tutaj aby nasycić oczy widokami po ciężkiej pracy.
Rok , kiedy poznawałam okolice przyjechałam właśnie w to miejsce, które mnie zachwyciło,  wówczas  nawet nie przypuszczałam, że za rok to będzie moje miejsce na ziemi.... jedyne i niepowtarzalne....




 i że zamieszkam tutaj z najbliższą mi osobą.
Mam nadzieję,  że pozostanę juz tu na zawsze , choć nie chcę być przykryta ciężkim piaskowcem jak Sąsiad :)....,  a chciałabym aby moje prochy zostały rozsypane na pobliskich wzgórzach.
Jednak dopóki dane jest mi życie i radość z obcowania z pogodnymi, szczęśliwymi ludźmi  to i ja otaczam tych wszystkich nie umiejących czerpać radośći ze zwykłego życia i pracy ..... promykiem dobrej odmiany...

 
Wydobądź słońce z ukrycia
Życie jest krótkie, tak krótkie. 
Świat jest mały, tak mały. 
Mieszkamy w jednej wiosce zwanej Ziemią. 
Nasz najbliższy sąsiad to Księzyc. 
Dlaczego mamy się wciąż kłócić, 
wciąż zwalczać z powodu kawałka ziemi, 
grubych pieniędzy, wyższego stanowiska, 
słowa, które rani? 

Mieszkamy w jednej wiosce zwanej Ziemią 
i nie jest to, jak wiesz, raj. 
Rok zaczyna się i szybko kończy. 
Czasu jest niewiele. Zrób z nim to, 
co najlepsze. W tych dniach obsypujemy 
innych mnóstwem ciepłych życzeń. 
Ale staną się one chłodne, jeśli nie 
postanowisz jeszcze dziś, że każdego 
dnia uczynisz coś dla innych. Co? 

Wydobywaj dla nich codziennie przez 
resztę roku "słońce" z ukrycia. 
Znajduje się ono za horyzontem twego 
serca i czeka: słońce twej przyjaźni 
i dobroci. Wydobądź je z ukrycia. 

Nie pozwól mu zajść w chmurach złego humoru, 
w mgle obojętności, w nocy nieufności. 
Wydobądź z ukrycia słońce dla każdego 
człowieka, którego spotkasz w tym roku. 
Przyjmij go do swojego życia jako prezent, 
dar, prawdziwą radość. 

Wtedy bycie razem stanie się świętem. 
A przecież nie chodzi o nic innego jak 
o szczęście, o święto w każdym ludzkim 
sercu, także w twoim.
Phil Bosmans











A człowiek aby był szczęśliwy nie potrzebuje bogactwa, nie powinien być pyszny czy zawistny....


Aby być szczęśliwym...
Dawaj ludziom więcej niż oczekują 
- niech dzięki Tobie stają się radośni.

Weź za żonę/męża osobę, z którą 
lubisz rozmawiać.
Gdy się postarzejesz,
rozmowy będą ważniejsze 
od wszystkiego innego.

Nie wierz we wszystko, co słyszysz,
lecz dawaj wszystko, co możesz.

Gdy mówisz "KOCHAM CIĘ", 
niech będzie to prawdą.

Gdy mówisz "PRZEBACZ", patrz rozmówcy w oczy. 

Zawierz MIŁOŚCI, bez niej nie można żyć.

 Nigdy nie wyśmiewaj marzeń innych ludzi,
bo może bez swoich marzeń nie mieliby nic.

Kochaj mocno i namiętnie...

Możesz zostać zraniony, lecz tylko kochając
przeżyjesz w pełni swoje życie.

Jeśli z kimś się nie zgadzasz,
walcz szlachetnie i nie używaj epitetów.....
itd....itd.... 



4 września 2012

WYPROWADZKA

Bylismy dziś dopełnic formalności.... zameldować się, pobrać druki na dowody, podatek itd.... po drodze podpisalismy umowę o wywóz smieci - i mozna powiedzieć że większośc "papierków " za nami...
Pozostało jeszcze znalezienie operatora do neta i pozostałe.
Ale jeszcze nie mieszkamy, musimy położyc panele przynajmniej w sypialni aby móc już tam spać.
Młody jest już u siebie..... a było tak....
jak pisałam miał przyjść rano o 8 aby powynosić swoje manele....
więc gdzieś około 9 wpadł zdyszany do domu  jakby go gonił jakiś wampir...
miał do wyniesienia meble kuchenne, które mu dalismy, nie będę powtarzać jakie słowa leciały przy każdej szafce.... ...k...pip..... ja pie.... pip...
nawet kotu się oberwało,  że do za...pip...nie mówiąc o psie....
no ale powynosił na trawnik, do wyniesienia pozostałych pomogli mu sąsiedzi.....
a gdzie ci koledzy, którymi tak szafował ?  okazało sie że NIKT mu nie chciał pomóc....
no ale samochód miał być ponoć o 11..... sam gdzieś wybył - bez słowa... więc my uszykowaliśmy się do wyjazdu i o godz  15.oo wyruszyliśmy z domu, młodego nie było....
jadąc spotkalismy go jak " zabajdala ' na rowerze prawie 100 .... spieszył się bardzo....

Nam popołudnie minęło szybko, mamy tam dużo pracy jeszcze   więc jak się ściemnia - wracamy do domu.

No i obstawiamy z Ludwikiem  .... stoją graty na dworze czy juz nie.....
ja mówię że stoją....
przyjeżdżamy na podwórko - stoi samochód, na nim wszystko poukładane ale nikogo w pobliżu nie ma....
pojechał młody po kierowcę mówi sąsiad....
acha.... 
gdzieś po 20.oo kiedy zaczyna się już powoli ściemniać przyszedł kierowca, no i przez godzinę wiązali, przekładali , poprawiali....aż około 21.30   samochód odjechał....
UFFF .... niech mu się szczęści....ale teraz musi liczyć tylko na siebie...
i w taki sposób po 23 latach zakończył się pobyt młodego w domu rodzinnym.
Nie zasłużył sobie na to co otrzymał, ale chyba bym nie potrafiła spać spokojnie wiedząc,  że nie ma swojego kąta i nocuje gdzieś pod mostem. Dostał wyprawę jak panna młoda na wesele i niech teraz się wykazuje...
A MY MAMY ŚWIETY SPOKÓJ.....I CZYSTE SUMIENIE...


Święty spokój w duszy wart wszys­tkiego...

Myslę ,że temat młodego się wyczerpał...
Wracając do rzeczywistości.... w gminach odbywają się dożynki, przejeżdżając przez wsie czasami zatrzymujemy się aby sfotografowac fajne pomysły....




1 września 2012

PRACOWNIA

 
Dzisiejszy dzień był bardzo pracowity....  ale i trochę stresująco wesoły....
Jak wiadomo młody miał się wyprowadzic do 30 sierpnia..... wczoraj wieczorem wyszedł z domu bez słowa.... spakowane kartony stoją... no a dzis juz 1 wrzesień....
Zmieniliśmy więc zamek w drzwiach i klucze dostał już nowy właściciel - a dla "nieodbierającego telefonu młodego " czekała w drzwiach powiastka....



 i pojechaliśmy. Dodam że młody "zgubił klucz" i od kilku dni wchodził do swojego pokoju po drabinie z tarasu !!!! Oczywiście w nocy.... więc dopiero sąsiad go nakrył....

A w domku czekały juz na mnie ogórki w słojach, .. te słoiki dostałam od poprzednich włascicieli, zreszta duzo wspaniałości pozostało w domu .... dokupiłam więc tylko gumki i sprężynki i zakisiłam. Jako ciekawostkę podam,  że na  wieczku od słoja jest napis...Huta Szkła w Pieńsku... cena detaliczna 300 zł.... może jutro zrobię fotkę....i wstawię....


to kuchnia, którą czeka malowanie i wymiana mebli.... ale na razie panuje tu tylko rozgardiasz....

Pokażę również swoją przyszłą pracownię.... na razie tam jest tak samo jak w kuchni... poupychane gdzie co możliwe, naustawiane.... ale powoli będę ją dopieszczać, wizję juz mam... :)), na ścianie będą wisiały półki z gabinetu Ludwika.... będzie nowy fotel, firany..... ech oby tylko nie brakło mi czasu na to wszystko.







Po obiedzie zrobiłam sobie króciutki spacer  dookoła domu i w przydrożnej kapliczce znalazłam figurkę Świętego Antoniego... wprawdzie Dzieciątko jest bez głowy ale co tam.... przecież to MÓJ PATRON... i
jest na wyciągnięcie ręki....



Około 18 godziny jest telefon od młodego, .... kiedy wracamy bo on już ma samochód..... za godzinę odpowiada Ludwik. Wracamy więc do domu.... - samochodu brak -  a młody wpada i pyta ... czy  jutro będziemy w domu? bo on by część wywiózł własnie w niedzielę....
Jutro niedziela mówi Ludwik więc teoretycznie będziemy w domu ale raczej to nie dzień na przeprowadzkę, więc młody dostaje termin - w poniedziałek rano o 8.00
 No i nie wiadomo czy śmiac się czy płakać....bo to jest prawie jak w tym dowcipie na budowie...



Robotnik biega po całym placu budowy z pustymi taczkami - tam i z powrotem i tak cały czas. Przychodzi kierownik, patrzy ze zdziwieniem i pyta się robotnika:
- Panie, co pan tak latasz z pustymi taczkami?
- A bo taki tu zapierdol , że nie ma czasu załadować.




I tak samo z naszym.... cały czas w biegu... tylko za czym skoro nie pracuje ????