29 sierpnia 2012

DOPISEK

Żeby nie było że nic nie robię....to pomiędzy jazdą a sprzątaniem dzierga się spódnica i pled...a w nowym domu sweterek....




a to w czasie przerwy na mycie okien... widoki właśnie z okna...

z kuchni

z pokoju

INGA I KATARAKTY

Doz11925997X,Wyprawa-do-katarakt-Inga-na-rzece-Kongo



Dziękuję za komentarze, są dla mnie znakiem że i w necie można zawrzec przyjaźnie i dobre znajomości. Kto czytał mnie od początku to wie, że nie napisałam na eks ani jednego obraźliwego słowa, były to moje osobiste upokorzenia , starałam się nikogo nie urazić. Także teraz nie mam zamiaru pisac o nim żle, albo iśc na wojnę..... 
nadal będę żyła własnym życiem, teraz naprawde szczęśliwym, fakt brakuje mi córki ale jak pisałam  jeszcze sie uczy.... no i jest pies. 
Choć eks kilka razy zapewniał że zaopiekuje sie psem choć na jeden dzień aby córka mogła przyjechać i  oderwać się od swoich spraw, to jednak nigdy do tego nie doszło. My jak wiecie mamy dwa psy , i trzeci agresywny zaznaczam nie miałby racji bytu,.
Ale być może kiedyś się to uda....
Pracując w nowym domu woła   - INGA gdzie jesteś...... jaka Inga pytam, czy się nie pomyliłeś???
no to odpowiada... wiesz przyszedł mi na myśl taki skrót pasujący na tę okoliczność do ciebie...
INwiGilowanA... to ty ... o żesz w mordę mówię,ale imię niczego sobie,  lepiej być Ingą a nie starą głupią babą...
lepiej brzmi no nie?
Bo dla mojego męża jestem  najpiękniejszą, najmądrzejszą , najukochańszą itd.....
i za to go właśnie kocham, że dojrzał we mnie normalnego CZŁOWIEKA  i z wadami i zaletami., które ma każdy z nas.

KAŻDY MA NA SWOJEJ DRODZE KATARAKTY.....DO POKONANIA

 

TROLL - EKS MĄŻ

Pisałam kiedys że na blogu pojawiła się złośliwą osobą.... tą osobą jest mój były mąż.... nadal mnie śledzi choć nie wiem po co.
Rozmawiałam dzisiaj z córką, która mi powiedziała,  że jej się chwalił , że czyta te "bzdury", że jestem namierzona, wie gdzie mieszkam itd.... 
blog jest otwarty - tak postanowiłam  - i czytać go może każdy....więc to nie tajemnica że zmieniam miejsce zamieszkania....
Jak myślicie .... czy to jest normalne ????   według mnie to już choroba..... żywić się cudzymi osobistymi sprawami.....mnie nie interesuje z kim eks mieszka i gdzie mieszka, nasze drogi się rozeszły dwa lata temu....   w sprawach córki , ale moje sprawy osobiste nie powinny go obchodzić.
Napiszcie ....jak Wy to widzicie.... a może macie jakieś doświadczenie w podobnej sprawie?
Z przyjemnościa skorzystam jeżeli podpowiedzi będą skuteczne.
 To tyle na razie.... jedziemy do pracy.....a może już jestem śledzona?

28 sierpnia 2012

JESIENNIE

Codziennie wracamy do domu jak rolnicy z pola.... o zachodzie słońca. Jednak dzisiejsze niebo było tak cudowne że zatrzymywaliśmy się kilka razy aby zrobić zdjęcia  naszych nowych okolic. Przypominają Szwajcarię Kaszubską czy dolne połoniny w Bieszczadach.... W promieniach zachodzącego słońca graja kolorami wczesnej jesieni....










 a to wieża naszego koscioła widziana z góry.....



26 sierpnia 2012

MARYCHA I DRAGI






 Wczorajszy dzień jak i wszystkie inne upłynął nam na pracy w nowym domu.....Myję okna na piętrze a mam ich bagatela - 16..... w międzyczasie trzeba przyszykować jakiś obiad... no i te dojazdy, godzina drogi w jedna stronę.
Młody dostał swoje M-3.... i nasze drogi się rozeszły,  do końca miesiąca musi się wyprowadzić..... dopiero teraz pozna jakie to jest "super życie " na własny rachunek. Klucze zostały przekazane, liczniki przepisane.... i klamka zapadła.
To  już ostatni "prezent " - ten ...."zły i pip...pip..pip....ojciec  a ostatnio już ojczym wychował go, dał mu wszystko - swoją miłość, dom,  wykształcenie, wycieczki, wczasy, samochód.... i to wszystko co inne dzieci oglądały tylko przez szybę.
Uważam,  że Ludwik załatwił sprawę szlachetnie i pozytywnie do końca. 
Nawet pani  notariusz podkresliła, że taki prezent dostaje co tysięczny młody  człowiek.... reszta młodych musi brać kredyt na zakup własnego lokum i spłacać go przez 30 lat...
Tutaj pomimo wyroku skazującego młodego z paragrafu 190 , i eksmisji... postanowiliśmy jednak godnie zakończyć  sprawę a
wyrok o eksmisję zawiesiliśmy na rok....

Ponieważ  my nie mamy czasu już na prace w ogrodzie  , a trawa wiadomo rośnie jak głupia, sąsiad skosił nam całą działkę....
Kilka dni temu po naszym  powrocie z P....przychodzi do nas i pyta.... czy młody mocno się dzisiaj  awanturował?
mówimy, że nie.... wrócił po cichutku do domu i poszedł spać.
No to sąsiad opowiada jak to było, kiedy młody zobaczył skoszoną trawę i chabazie wpadł w szał, biegał po działce wyzywając.... co za skurwysyn TO wykosił, mogła sobie jeszcze rosnąć..... itd...
okazało się że nasz mądry "synuś" posadził sobie w krzaczkach marychę.... na naszej działce, pod okiem ojca....
No tak pod latarnią jest najciemniej jak to mówi przysłowie...
Już teraz wiemy skąd miał "kompocik" w swoim pokoju.... i strzykaweczki...



No i sprawa się rypła!!!!!
W nowym domu młody dostał też własny ogródek.... zobaczymy czy i tam będzie siał i sadził własne "kwiatuszki"
Ale to już nie nasza sprawa.



20 sierpnia 2012

UPAŁ

Nie sposób funkcjonować w takim upale,niedzielę przesiedzieliśmy w domu, a dziś tylko wyjazd po niezbędne zakupy.
Dopiero pod wieczór wyszłam sfotografować niebo..... ale długo nie dało się wytrzymać na dworze, komary cięły jak wściekłe a na dodatek pojawiły się szerszenie....
 

18 sierpnia 2012

BLOGOWA ZABAWA

„Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.”

Zostałam zaproszona do zabawy....napisz 7 rzeczy o sobie o których nikt nie wie....
nie przez przypadek zacytowałam Twaina.... może uchylę rąbka tajemnicy tak jak księżyc czasem odsłania czasem kawałek swojego oblicza..... ale  reszta.... jest milczeniem.....

1. boję się czy brzydzę wszelkiego robactwa , co ma więcej jak cztery nogi  hi hi....

2. jestem niespokojnym Duchem..... od dziecka byłam "inna" i to mi pozostało do dziś , wszystko co można poznać a było i jest w zasięgu ręki starałam się wypróbować: a więc była i jazda konna, i pływanie, i śpiewanie w chórze, gra na pianinie...przygoda z harcerstwem, 

3. jestem uparta w przezwyciężaniu trudności, każde wyzwanie mobilizuje mnie do podjęcia działania o ile jest to w zasięgu moich mozliwości

4.byłam kobietą "pracującą i żadnej pracy się nie boję" jak mawiała Irena Kwiatkowska w Czterdziestolatku.... choć obecnie jestem na emeryturze to nadal czynnie pracuję.... szyję na maszynie, dziergam, umiem posługiwać się wiertarką, malować.....choć teraz te męskie czynności nareszcie wykonuje Lutek, jak powinno być w normalnym domu....

No i to by było na tyle..  a zapraszam do zabawy

DALEKO OD SZOSY
Ostoja Tupai
  Fragmenty mojego świata
Grześkowe opowieści.  

16 sierpnia 2012

ROCZNICA

 Dwa dni temu Lutek obchodził kolejne urodziny, również w tym samym dniu rok temu otrzymałam na Zamkowych Wzgórzach zaręczynowy bukiecik..... 
Ludwik w cudownej scenerii zapytał, czy zostanę jego żoną.... 
poleciały wtedy łzy radości i szczęścia...
dziś po upływie roku szykujemy sobie nowy dom, nasze nowe miejsce na ziemi...
Z okazji urodzin był szampan, a wieczorem w łóżeczku sączyliśmy martini....  
dostałam z tej okazji prezent....
bardzo się z niego cieszę..... 

a mojemu mężowi chcę podziękować za wspólne szczęśliwe życie....



   Ludwisieńku


 Czy pozwolisz, ze ci powiem...
W wielkim skrócie i milczeniu...
Że ci oddam i otworzę...
W ciszy serc, w potoków lśnieniu...
Słowa dwa przez sen porwane...
Przez noc ukryte... przez czas schwytane...
Słowa dwa, co brzmią jak śpiew,
dwa proste słowa....kocham cię

14 sierpnia 2012

PROŚBA

 Wrócił komputer z naprawy, ale zginęło mi wiele zapisanych adresów, dlatego mam prośbę, osoby które czytały mojego bloga  proszę o podanie namiarów na  swoje blogi....bo ...
muszę utworzyć nowy wykaz ulubionych....
wgrac nowe programy..... a czasu brak....

6 sierpnia 2012

WRRRRRR!!!!!!

Padł mi dysk w komputerze..... jakby mało było problemów.....  więc nie wiem kiedy się odezwię, bo pracy mamy duzo, wracamy późno.....
może z doskoku co nieco napiszę....

5 sierpnia 2012

SIEDZIBA


ta biała wieża kościelna widoczna po lewej stronie zdjęcia to kościół w naszej miejscowości


Przez cały tydzień codziennie jesteśmy w nowym domu, powoli zwozimy swoje rzeczy, uruchomiona jest już woda, jutro zawozimy kuchenkę gazową, więc będzie można już zjeść coś ciepłego.
W pokoju - przyszłym salonie zerwaliśmy wykładzinę dywanową, położymy tam ciemne panele, ponieważ pokój ma 3 okna i jest bardzo słoneczny. Zresztą okna są na wszystkich ścianach budynku więc od wschodu do zachodu słońca mamy w domu promienie słoneczne.
Kuchnię już prawie wysprzątałam, okno umyte, firanki założone.... zdjęcia jeszcze brak


przyszły "salon"......




przyszła sypialnia....
Jednocześnie funkcjonujemy jeszcze w starym domu,  trochę to kłopotliwe ale na razie tak musi być....
cdn.... nastąpi