26 lutego 2012

PRZEBIŚNIEG

Dzisiaj choć mocno wiało i było zimno postanowiliśmy wziąć psa i wyruszyć na krótki spacer....
Na drodze jeszcze nie obeschło błoto, ale czuje się już wiosnę w powietrzu, ptaki zaczynają swoje śpiewy, do kotki zaleca się piękny biało czarny kocur.... prawdziwy Lowelas....przychodzi pod ganek i kokietuje...a później znikają  razem pod świerkiem.
Napotkaliśmy dziś pierwsze przebiśniegi..... a to już znak , że zbliża się wiosenka. I choć jeszcze nie raz spadnie śnieg.... zima odchodzi za morza....

Jeszcze w polu tyle śniegu,
jeszcze strumyk lodem ścięty
a pierwiosnek już na brzegu
wyrósł śliczny, uśmiechnięty.

 Witaj, witaj kwiatku biały
główkę jasną zwróć do słonka
już bociany przyleciały
w niebie słychać śpiew skowronka. 

Stare wierzby nachyliły
miękkie bazie ponad kwiatkiem.
Gdzie jest wiosna? - powiedz miły,
czyś nie widział jej przypadkiem.

 Lecz on nic nie odpowiedział,
o czym myślał? - któż to zgadnie.
Spojrzał w niebo, spojrzał w pola,
szepnął cicho: \"Jak tu ładnie!\"

 Hanna Zdzitowiecka


Urodziło się przedwiośnie

Urodziło się pod krzakiem przedwiośnie,
całkiem małe, maciupeńkie - i rośnie.
Wydłubało drobne kiełki spod ziemi
o chuchało, by im dodać zieleni.

Przedwiośnie, przedwiośnie, przedwiośnie
wiosnę przyprowadzi,
a wiośnie, a wiośnie, a wiośnie
wszyscy bardzo radzi!

Wydobyło chyłkiem kwiatek z kieszeni
i podparło go słonecznym promykiem,
obudziło parę żuczków nad ranem
przecierają żuczki oczka zaspane.

Przedwiośnie, przedwiośnie, przedwiośnie
wiosnę przyprowadzi,
a wiośnie, a wiośnie, a wiośnie
wszyscy bardzo radzi!

Hanna Łochocka

23 lutego 2012

SPAM

Nie wiem co się dzieje ostatnio na blogach, ale prawie u wszystkich pojawiają się te okropne okienka z nieczytelnymi literkami, żeby więc umieścić komentarz trzeba się dobrze wysilić, a czasami i zrezygnować z napisania. Ja w swoich ustawieniach nic nie zmieniałam a wczoraj Giga pisze,  że i u mnie się takie okienko pojawiło.... może ktoś wie jak z tego wybrnąć ?  nie chcę mieć takiego badziewia na swoim blogu, ten jest otwarty dla wszystkich , i z przyjemnością czytam komentarze jak również piszę u innych a to zaczyna po prostu utrudniać pisanie.
Czy Blogger coś sam zmienił ?
Napiszcie czy macie taki sam problem i jak sobie z nim poradzić....

22 lutego 2012

DRZWI

Przeglądając i czytając Wasze blogi korzystam czasami z Waszych   pomysłów tematycznych  , tak też  było  i dzisiaj.  Czytałam blog  Marysi i zachwyciłam się   pięknymi ,  starymi   drzwiami przedstawionymi na zdjęciu.  . Przypomniałam sobie,  że latem będąc w Strzegomiu zachwyciły mnie również pewne drzwi... może nie tak stare jak te u Marysi jednak z pięknymi detalami,, które chcę właśnie pokazać...
Marysiu dziękuje za pomysł :)))




Siedzę teraz z drutami na kolanach, dwa koszyki pełne resztek wełny.... mam pomysł...ale kiedy go zrealizuję  -  nie wiem.... bo jeżeli taka pogoda utrzyma się do niedzieli to wyruszamy w rajzę, bo już nam się ckni za szlakiem :))

20 lutego 2012

INSPIRA

Na blogach robótkowych króluje Inspira.... bardzo pomysłowy i efektowny otulacz. Dla mnie   było to jak wyzwanie, podobał mi się bardzo więc  zrobiłam  i dla siebie   I nic to,  że idzie wiosna ..... przyda się do kurteczki wiosennej na chłodniejsze dni.
pierwszy zrobiłam krótki.... taki bliżej szyi, i do tego opaskę na włosy


' "pozowałam "   z Mosią, no bo jakże może się coś dziać bez niej....


a to już większa Inspira, chciałam aby  przykryła ramiona, i ta już wyszła lepsza... no cóż "trening czyni mistrza "


Na dworze świeci słoneczko, ziemia obsycha, i całe szczęście, bo po tym błocie to dom wygląda jak za przeproszeniem chlew.... pies gania szczęśliwy po tym błocku a później wiadomo..... przemyca się po cichu na kanapę jak nikt nie widzi....

jestem zadowolona......

ale trochę mi wstyd.....


16 lutego 2012

WSPOMNIENIE 16.02.2011

 Nie sądziłam że otwierając dziś pocztę znajdę tam listy od Ludwika. Przecież rozmawiamy codziennie,  więc cóż sie stało że do mnie napisał ?
otworzyłam.... i zakręciła mi sie łezka w oku, kiedy przeczytałam treść....
tak, równo rok temu 16 lutego 2011 czekałam na parkingu , byliśmy umówieni na pierwsze spotkanie, 
Był wtedy duży mróz, przyjechałam autobusem i czekałam ....drogi były zaśnieżone tak jak w tym roku....więc kiedy z daleka zobaczyłam srebrnego  kombi..... wiedziałam że to On. Zaparkował nie widząc mnie, więc podeszłam .... Ludwik wysiadł z auta, przywitał się, pocałował mnie tak ciepło i normalnie jak bysmy sie znali co najmniej rok. A od naszego pierwszego kliknięcia minęło zaledwie 7 dni....
Wsiadłam do samochodu i pytanie.... to gdzie jedziemy ?
jak to gdzie  ..odpowiedziałam...do ciebie....
i tak to sie zaczęło....
pisałam już o tym w ubiegłym roku.... a dzis Ludwik przysłał mi pocztą moje dwa listy pisane do niego po moim powrocie do domu.... ma wszystkie zachowane....
....
 16,02,2011 - 19/00 1) - Ludwiku jestem już w domu, ty pewnie jeszcze nie.... chcę ci podziękować za wspaniały dzień, było wspaniale....
A sprawy in..... jesteś człowiekiem z moich snów i marzeń, byłeś wspaniały i co tu opowiadasz o swoim wieku.... niejeden młodzian by ci pozazdrościł takiej postawy.. Czułość, delikatnośc..to cechy o których marzą kobiety....A ty jesteś takim spełnieniem.... i to sama rozkosz być z tobą .....Czuje się doceniona, pogłaskana po duszy i serduszku i nie tylko... roznieciłeś tę iskierkę już w tym momencie w większy płomień... Ciepło mi i radośnie, że jesteś i że cię mam.... może jeszcze nie w
całości ale jesteś już dla mnie bliska osobą, która znalazła miejsce w moim sercu.Czas pokaże co dalej, ale nieśmiało zaczynam marzyć.... że potrafimy być razem. Mamy wspólne poglądy, tematy do dyskusji, tematy do "milczenia" również.... bliskość też.... więc możemy się wspierać na każdej płaszczyźnie. Chciałabym ci dać i radość i szczęście i miłość.... choć to ostatnie to wielkie słowo . Nie można nim szafować, ale jeżeli już zostanie wypowiedziane .... to znaczy że jesteśmy na zawsze już
tylko dla siebie.
Czy warto kochać tak całym sercem i duszą otwartą, bezgranicznie, nie bacząc na czasu znak? Warto, naprawdę warto.
Dzis był taki dzień gdy tuliłeś mnie tak czule... Był taki dzień, gdy niosłeś mnie muzyką nad ziemią. Był taki dzień, gdy nieśmiało
całowałeś moje oczy, pieściłeś włosy i zamykałeś mnie w swoich ramionach.
za to ci dzis dziękuję
napisze więcej później pa


i drugi pisany wieczorem...

  16,02,2011 - 19/42 2) - Promyczku teraz wiem jak wygląda twój dzień, i spokojnie bedę czekac na każde parę słów które napiszesz....
dla mnie ten dzień dzisiejszy jest b. ważny....
rozpoczęło sie cos ....co moge okreslic mianem spelniania.... jeszcze teraz czuje twój zapach i dotyk.... i z tym wspomnieniem położe się spać.
myslę że wieczorem porozmawiamy ale nie na ..... tylko tutaj, bo tam jest za bardzo publicznie.A ja cenie naszą intymność ....czuje jeszcze twoje ciepłe pocałunki na swojej twarzy, delikatne jak dotyk motyla i kolorowe w odebrane odczucia. A może to dotyk kociej łapki i języka...? wszak jesteś Kotem .... a ja koty kocham miłościa bezgraniczną za ich niezależność, samodzielność i delikatność i mruczenie....

Widzę w marzeniach jak siedzimy na kanapie, gra płyta wybrana przez ciebie, pali sie świeca.... na stole pachnąca herbata i my obok siebie, przytuleni... od czasu do czasu pogładzisz moje włosy, muśniesz policzek, ja oddam pocałunek.... pogładze rękę..... jest tak wspaniale i dobrze..... To taki wypoczynek po trudach życia, od którego dostaliśmy porządnego kopniaka....Warto było choć na krótko przeglądać się w twoich oczach, pobyć w twoich myślach, tęsknocie, marzeniach, poczuć miłe ciepło twoich uczuć, by potem na długo delektować się słodyczą wspomnień, gdy czas częstuje goryczą czekania.....

Ale ja spokojnie czekam , wierzę,  że Aniołowie nie pomylą i nie rozdzielą naszych dróg, że ścieżka nasza będzie jedna, wspólna, i choć może niełatwa to jednak najpiękniejsza na świecie.... dlatego ,że NASZA....


  ..... przez ten rok tyle się wydarzyło.....zmaterializowały się moje marzenia...
siedzimy codziennie na tej kanapie, codziennie gra płyta zazwyczaj z koncertem e-moll Szopena, przytulasz mnie do siebie gładząc moje włosy, całujesz delikatnie... ja  trzymam twoją rękę w swojej dłoni delikatnie ją gładząc..... pełny relaks i odpoczynek ....To tylko NASZE MAGICZNE CHWILE....
Na tę naszą pierwszą  intymną rocznicę Ludwik kupił szampana, a że dziś i tłusty czwartek to i pączków nie zabrakło na stole,
Świętowaliśmy więc ,  celebrując te wszystkie nasze piękne chwile przeżyte dotychczas wspólnie, nawet nasz amarylis zakwitł cudowna czerwienią....  a  czerwień to kolor MIŁOŚCI....




 Prosiłam Boga o wodę,
Dał mi ocean.
Prosiłam Boga o kwiat,
Dał mi ogród.
Prosiłam Boga o drzewo,
Dał mi las.
Prosiłam Boga o przyjaciela,
Dał mi LUDWIKU  CIEBIE.


Twoja Iskierka

12 lutego 2012

MATRIOSZKI

Za wszystkie ciepłe i piękne życzenia  ....

.....Serdeczne słowa tak wiele znaczą
Serdeczne słowa tak wiele tłumaczą
Tych pięknych słów używa niewielu
A więc za te wszystkie
wspaniałe słowa - dziękuję Wam...


   A teraz o matrioszkach... obiecałam Ani,  że je pokażę. A zostałam ich właścicielką w nietypowy sposób. Dawno temu zapukał do mych drzwi pośrednik ,który miał za zadanie sprzedać mieszkanie obok, ponieważ właściciele wyjechali do Stanów i nie zamierzali powrócić do Polski. Zapytał czy nie chciałabym przejrzeć pozostałości w tym mieszkaniu bo on i tak musi to wszystko wyrzucić. No więc poszłam z nim do tego mieszkania i jedyną rzeczą która mi się rzuciła w oczy były właśnie te laleczki. 





A poza tym mróz trzyma..... dziś znów było minus 23 stopnie..... chyba zacznę poszukiwania wiosny.... ale o tym w następnym poście.

11 lutego 2012

ROCZNICA

9 lutego obchodziliśmy z Lutkiem naszą "pierwszą rocznicę ". Równo rok temu otrzymałam pierwszą mailową wiadomość... jeszcze wtedy nie wiedziałam, że to będzie początek największego przełomu w moim życiu i spełnienie marzeń o kochającym i czułym mężczyźnie.
Uczciliśmy tę naszą "mailową rocznicę" butelką Martini....wspominając pierwsze kroki znajomości.
Dziś mogę powiedzieć, że znalazłam miłość,  czuję ją również w codziennym życiu emanującą od mojego męża.
Ludwiku,  pragnę aby nasze uczucie trwało w takiej  pięknej i ciepłej postaci do końca naszego życia...

Pozwól mi stać się melodią, która wprawi twe serce w zakłopotanie... Melodią subtelną i jasną niczym dźwięk kryształków ocierających się o siebie na wietrze, pośród nocnej ciszy lata, nabrzmiałej 
tęsknotą oczekiwania... Pozwól mi...
http://www.youtube.com/watch?v=--7OyvAEq8w&feature=related
  




10 lutego 2012

ZIMOWE SPORTY

Zima i mróz nie odpuszcza, chyba jednak niepotrzebnie jej szukałam i ściągnęłam na własną zgubę. Minus 20 stopni prawie codziennie brrrr
Ale robić zakupy, palić w piecu trzeba... No właśnie...na podwórku za domem mamy zwiezione drewno do palenia, ale trzeba je jeszcze pociąć i przynieść do kotłowni....a skoro wychodzimy na podwórko to obowiązkowo nasze psisko wybiega pierwsze, szuka zdartej piłki czy kija i prowokuje do zabawy.
A zabawa wygląda czasem tak..... piłka a właściwie to już tylko jej szczątki są podrzucane i łapane przez Mosię , choć czasami zamiast na śnieg trafiają ... na drzewo...


a może lepiej jest  wejść na drzewo niż podskakiwać ?

a może podwójny tulup?

 no nareszcie ją mam....

 a uśmiechnięty  pysk świadczy o świetnej zabawie....
No cóż , ja nie mam takiej kondycji jak Mosia ..... SKS proszę SZANOWNEGO PAŃSTWA    SKS .....

2 lutego 2012

KROGULEC

Wczesny poranek, pijemy w kuchni poranną kawę i zerkamy przez okno na sikorki urzędujące na wywieszonej słoninie. Wróbelki też mają swoją miskę, ale Ludwik stwierdza że mało juz tego pokarmu więc wychodzi na dwór i dosypuje. Wraca do domu i nadal obserwujemy.... wróble przelatują z żywopłotu przy drodze na pobliski wiciokrzew... ćwierkają ale ostrożnie patrzą dookoła.... czy nie ma  czasami kota....
I nagle Ludwik mówi zobacz....
trochę zdezorientowana nie wiem na co mam patrzeć .... przecież patrzę cały czas.....
a to były ułamki sekundy....znad domu wyleciał krogulec, który  pewnie    obserwował to całe wróblowisko.... i na naszych oczach rozegrała się tragedia, "morderstwo"




Zdjęcia robione przez szybę , z odległości....aby nie spłoszyć drapieżnika, który i tak co chwilę się rozglądał czy mu nic nie grozi....
w pewnym momencie wzniósł się do góry trzymając w szponach zdobycz.... obserwowalismy jak przenósł ją w odległy kąt ogrodu aby dokonczyć dzieła.
Poszłam później na miejsce "kaźni" i sfotografowałam  pozostałości po uczcie...


a wróbla rodzinka nie robiąc sobie nic ze śmierci brata okupuje żywopłot  poćwierkując sobie.... o czym ? tego niestety nie wiem....