31 sierpnia 2011

ALICJA W KRAINIE CZARÓW

Chyba każda dziewczynka czytała książkę  " Alicja w krainie czarów " ....mnie jako dziecko  trochę rozczarowała,  ale...
 czasami tak się własnie czuję, jak Alicja, która przechodzi do bajkowego świata przez lustro, hop i juz jest po drugiej stronie...
żyję w kolorowym, pięknym świecie choć nie pozbawionym problemów, mam u boku wspaniałego mężczyznę , wokół przyrodę, ogród, las, rzekę,   ale czasami  przychodzi znienacka strach, że to wszystko dookoła to bajka, nierealny świat a ja za chwilę wrócę do rzeczywistości, obłudy, mobbingu, kłamstwa ...
I nie potrafię sobie z tym poradzić, wierzę  jednak , że to co dla mnie przeznaczyła Opatrzność to otrzymam bez względu na wszelkie okoliczności ,  bo przecież  nasze poznanie i cały ciąg zdarzeń jest jak prawdziwa bajka, która trwa....
Jest Promyczek i Iskierka.... płonące ognisko, i pies i kot.....wszystko bajkowe jeżeli się na to patrzy poprzez pryzmat Duszy...
Ale ta niepewność gdzieś we mnie tkwi.... dlaczego właśnie ja ..i tak późno.... dostałam taki prezent od Losu ? Może to nie ja powinnam go dostać ?
I wtedy przychodzą te ciemne  myśli....

Po drugiej stronie stoję dziś
Przez inne oczy widzę
cały mój świat
Tak dużo w nim
Banalnych, śmiesznych spraw
Nie czuję nic
To tak jak gdyby
ktoś zamienił mnie w głaz
Zatrzymał czas...

po drugiej stronie lustra

wsłuchując się w rytm serca
podążyć labiryntem snu
na drugą stronę lustra
dotknąć duszy
drgającej pulsującym rytmem
zatapiając się w oparach absolutu
mglistej poświaty życia
zobaczyć
co jest tam za drzwiami
prawda czy fałsz
ostatni akord pieśni
i ...

stoję przed lustrem
to ja
a może ...?



29 sierpnia 2011

Otworzyłam wczoraj wieczorem komputer aby odczytać pocztę, i co znalazłam ?

Dla mojej ukochanej Wandeczki - L

 http://www.youtube.com/watch?v=rW0TgYZn_tk

łezka mi się zakręciła w oku ze wzruszenia....

Lutku to dla Ciebie....

Czy pozwolisz, że ci powiem...
W wielkim skrócie i milczeniu...
Że ci oddam i otworzę...
W ciszy serc, w potoków lśnieniu...
Słowa dwa przez sen porwane...
Przez noc ukryte... przez czas schwytane...
Słowa dwa, co brzmią jak śpiew,
dwa proste słowa....kocham cię.

Bolesław Leśmian

27 sierpnia 2011

RYWALIZACJA I ZABAWA

Ludwik startuje w każdych możliwych  mistrzostwach świata... był w Szwajcarii , Kanadzie, Australii, Włoszech , Francji, Finlandii, na Alasce.... wystartował więc i tym razem









dla nas była już to konkurencja bardziej na luzie, ja dopiero poznaję techniki i tajemnice płukania, ale dla niektórych zawodników jest to bardzo ambicjonalna sprawa ....
Ludwik wypłukał 8 drobinek złota, i  jak zrobi mi fotkę fiolki to ją wstawię.
Po południu znów zabawy nad zalewem, byliśmy i tym razem , mam nawet zdjęcie z panią Ambasador....

scena widziana od kulis.....


było również nieodłączne wesołe miasteczko...

każdy więc znalazł coś interesującego dla siebie...

NOCNA BURZA

Mistrzostwa Świata trwają nadal, jeździmy codziennie nad zalew aby je obserwować. Przyjechało dużo zawodników ze wszystkich stron świata, są  Japończycy, Kanadyjczycy, Szwedzi, Norwegowie, Finowie, zawodnicy z południowej Afryki, Australijczycy, Brazylijczycy.... nie wspomnę o reszcie  zawodników  z Europy

to tylko mały fragment pola namiotowego i karawaningowego.
Pole namiotowe jest pięknie położone nad Kaczawą, są tam i kamienne urokliwe mostki bardzo chętnie przez nas fotografowane...





oprócz zawodów odbywały się codziennie imprezy towarzyszące, a to nad zalewem , a to w dużym namiocie. Bardzo ciekawy i egzotyczny był wieczór folkloru afrykańskiego. Przybyła delegacja z Ambasady ponieważ w roku przyszłym mistrzostwa będą się rozgrywać właśnie w RPA




Późnym wieczorem wracaliśmy do domu,  a ponieważ Ludwik miał w tym dniu imieniny kupił szampana. Piliśmy go oczywiście w łóżku, były życzenia i cudowny seks przy zapalonym świetle...Kocham te chwile spędzone z moim mężczyzną, w jego ramionach , obsypywana czułościami.  Za oknem rozszalała się burza, z piorunami i straszna ulewą. Zasnęliśmy dobrze po 1 w nocy.,...wtuleni w siebie. No a nad ranem Ludwik przytulił się do moich pleców i jak sam powiedział ..".dalej sytuacja potoczyła się wiadomym torem ".Kochałam się z sennymi marzeniami na zamkniętych jeszcze powiekach, tym bardziej mocno odczuwając wszystkie bodźce..
Ale po nawet najwspanialszej nocy trzeba założyć majtki na doopę...

Pojechaliśmy  więc po śniadaniu nad zalew , aby zobaczyć nocne zniszczenia. Część namiotów została zniszczona, połamane zostały nawet drzewa nie mówiąc o podtopieniach, ale jakoś wszyscy przeszli nad problemem z poczuciem humoru, wiadomo przecież że  to  nieujarzmiona siła przyrody spowodowała te zniszczenia.
ale nad zalewem było spokojnie i uroczo...



23 sierpnia 2011

MISTRZOSTWA ŚWIATA W PŁUKANIU ZŁOTA

Bieżący tydzień upływa pod znakiem Mistrzostw Świata w Płukaniu Złota. Po raz pierwszy spotykam się z taką  olbrzymią  imprezą ....i spróbuję swoje obserwacje przelać na blogu.
Przed oficjalnym otwarciem ludzie dobrej woli,  miejscowe władze i wolontariusze musieli przygotować miasteczko zlotowe, muszę powiedzieć , że część bardzo odpowiedzialnego  zadania czyli zapewnienia energii elektrycznej   do wszystkich  punktów,  począwszy od oświetlenia dróg dojazdowych, oświetlenia miasteczka, doprowadzenia prądu do namiotu ze sceną itd.... wykonał Lutek wraz z kolegą ... w ramach pracy społecznej...


 W niedzielę  uroczysty pochód przeszedł   ulicami   do kościoła, gdzie Mszę Świętą odprawił w asyście księży ,  biskup Stefan Cichy

następnie barwny korowód ze  wszystkimi   uczestnikami  przeszedł ulicami Złotoryi kierując się nad Zalew , gdzie nastąpiło oficjalne otwarcie Mistrzostw...

 na czele Polskiego Bractwa Kopaczy Złota / organizacji elitarnej,  do której jako jeden z pierwszych członków  należy Ludwik  / ,  szedł Wielki Mistrz  Jan Kusek







na stadionie została wciągnięta na maszt  Flaga Federacji i po oficjalnych i mniej oficjalnych powitaniach Mistrzostwa zostały otwarte....
nastąpiła następnie  część artystyczna oraz zabawa wszystkich zawodników...
Dziś pierwsze eliminacje, mistrzostwa będą trwały do niedzieli , więc znajdę pewnie wiele czasu aby jeszcze cokolwiek uwiecznić.
Tymczasem  - do następnego postu....

19 sierpnia 2011

SMĘTEK

Są takie dni , kiedy człowiek czuje że jego sprawność intelektualna i fizyczna spada... właśnie dziś tak się czuję. Po krótko przespanej nocy jestem zmęczona, a pogoda jeszcze pomaga w tym zmęczeniu.... co chwilę przechodzi  burza z intensywną ulewą i grzmotami. Mosia boi się burz,  więc biedna schowała się  dziś   w kąciku , musiałam ją głaskać... no pan oczywiście też to czynił.....więc jakoś to zniosła.
Bardo dziwny jest ten nasz pies .... broni swojego terytorium i wie doskonale gdzie kończy się granica naszej działki, nigdy jej nie przekroczy, chyba , że w celach kurtuazyjnych. Nie mamy posesji ogrodzonej, więc spokojnie zwierzęta sąsiadów przechodzą do nas i na odwrót. Kotka przybłęda przychodzi nadal na posiłki , je to co dostają psy i suchą karmę, ale kiedy rozmawialiśmy z Lutkiem, że jest dziwnym kotem bo nic nie łowi.... pokazała że tak nie jest ... Przyniosła ostatnio pod drzwi wielką,  tłustą mysz.... rano otwierając drzwi widzę,  że nasza wegetarianka czeka na suche a mysz leży...Mosia obwąchała zdobycz, i wzięła tę mysz do pyska, tylko wystawał ogonek.... i spojrzała na Lutka.... czy jej pozwoli.... no i szok , nawet się nie odezwał. Ale skoro NIC NIE POWIEDZIAŁ,  to było przyzwolenie, ...łyknęła ją całą.... brrrr.... nie spodziewałam się tego....
kot je psią miskę a pies myszy ?????
ale taka jest nasza Mosia, nawet nie zdążyłam zrobić zdjęcia...czego żałuję..
Powinnam mieć aparat zawsze w pogotowiu i być przygotowana na takie niespotykane  okazje..

.
Wracając do poprzedniego tematu.... zastanawiam się jak bardzo zmienił się charakter mojego bloga w przeciągu pół roku... z bloga smutnego,

z którego wyzierała beznadzieja życia, przerodził się w reportażowo - codzienny...
Mam co opisywać choć nie zawsze mogę w danej chwili usiąść do lapka na bieżąco....
Pan Bóg otworzył mi OKNO ŻYCIA..... mam wiele planów, wspólnych planów... ile się z tego uda zrealizować tego niestety  nie wiem.
Wiem tylko jedno,  pragnę nadal żyć w zgodzie z Dekalogiem i przykazaniami boskimi, w poszanowaniu przyrody i świata, bez nienawiści , zła i przemocy.
Nie potrafię zrozumieć,  jak ludzie mogą niszczyć drugiego człowieka patrząc mu prosto w oczy, kłamać, oszukiwać...a później bez skrupułów przystępować do Stołu Pańskiego.


Myślę,  że dzisiaj odeśpię wczorajszą noc....i jutro obudzę się w lepszym humorze...


Układam do snu ciało zmęczone
Nocą przy tobie nieprzespaną
Lecz wciąż jak szalona płonę
Czasem mocniej a czasem tak samo

Przy tobie zapominam o smutku
O tym co rani nie cieszy a boli
W myślach do ciebie przybliżam się powolutku
By poddać się ramion twoich niewoli

Chcę spać lecz co chwila się budzę
Widzę w myślach twą twarz twoje szepczę imię
I na wpółświadomie się łudzę
Że zaraz w twoich objęciach zginę

Że znowu mnie dotkniesz że się uśmiechniesz
Że obezwładnisz mnie sobą
A ja cichutko z rozkoszy westchnę
Ciesząc się tym że jestem z tobą..



NOC

Jest noc , za oknem granatowe  niebo pełne gwiazd , a ja nie  mogę spać,  i nie wiem dlaczego. Ludwik zmęczony po pracy został w sypialni a ja zeszłam na dół , otworzyłam lapka i piszę...Nie lubię takich nocy kiedy sen odchodzi z niewiadomego powodu a  w głowie zaczynają się lęgnąć niespokojne myśli.Trudno je odgonić, choć niewiadomo co odganiać. Nie ma specjalnego powodu ani konkretnej sytuacji abym musiała byc niespokojna.... a jednak coś mnie męczy....
Nie potrafię rozeznać co to jest....
W takich chwilach najlepsza jest modlitwa... dla mnie różaniec , a konkretnie Tajemnice Światła, pewnie dziś zanim pójdę ponownie spać wybiorę jedną ulubioną...."Głoszenie na Górze Tabor i wzywanie do nawrócenia" i  w myślach , przesuwając paciorki , poproszę o dar spojrzenia w głąb siebie .

17 sierpnia 2011

KOLOROWE JEZIORKA

Kolejna trasa wiodła do Wieściszowic.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Wie%C5%9Bciszowice
znajdują się  tam kolorowe jeziorka, pozostałości po dawnych wyrobiskach w kamieniołomach pirytu. Woda jest rzeczywiście kolorowa.... i choć tego dnia było bardzo dużo ludzi , i nieciekawie się fotografowało to jednak urok miejsca pozostał..

Nad wyrobiskami znajdują się ciekawe formacje skalne....
a tak wracaliśmy do domu, nawet po przyjeździe na własne podwórko trzeba było budzić psa....spała  zmęczona bidula snem zabitego .....


STAW I NURKOWANIE

Dzisiaj ciąg dalszy opowieści, bo w tym dniu wydarzyło się naprawdę wiele....


to moje kwiatuszki .... dane z sercem i od serca....najpiękniejszy bukiet na świecie...
W schronisku Szwajcarka wypiliśmy pyszną kawę i ruszyliśmy dalej....


schodząc na dół nasza psina , jako że kulturalna z niej turystka  postanowiła odwiedzić przybytek.....
Pogoda dopisywała więc pojechaliśmy  dalej, po drodze oczywiście zafrapował nas staw, wdzięczny obiekt do fotografowania, więc z aparatami ruszyliśmy w plener.... Mosia po raz pierwszy weszła do wody  / sama , bez naszej ingerencji/. Z początku bała się ale nasza zachęta i rzucany do wody kij zrobiły swoje , weszła do wody a nawet zanurkowała. Śmialiśmy się,  że zaliczyła drugą po wspinaczkowej sprawność...nurkowanie.

po sesji zdjęciowej ruszyliśmy dalej....






16 sierpnia 2011

GÓRY SOKOLE



Niedziela dzień szczególny, Ludwik obchodził okrągłe urodziny,  więc  rano były życzenia....a ponieważ nie potrafimy siedzieć bezczynnie  w domu,  to znów wywędrowaliśmy ...  tym razem   w Góry Sokole ,aby wejść na szczyt Krzyżnej...

http://sudeckiedrogi.wordpress.com/2011/08/11/krzyzna-gora-654-m-n-p-m/

szlak czarny , trudny, ale i  nasz pies dał radę wejść na szczyt .Widok wynagrodził trudy, dla samych widoków warto jest pokonać wiele występów skalnych i schodków wykutych w skale.



Wspinając się na szczyt Ludwik zerwał bukiecik kwiatków z którymi wędrował do samej góry
schodząc  niżej  weszliśmy na Skały Zamkowe i tam dostałam śliczny bukiecik  ze skalnych kwiatków, który między innymi miał posłużyć jako bukiet zielny do kościoła na święto  Matki Boskiej Zielnej.
I tam  również w pięknej scenerii zostały powtórzone życzenia  .....




Schodząc  na dół co chwile robiliśmy zdjęcia, a kiedy Ludwik wszedł w szczelinę... no wiadomo jaki stamtąd jest widok... nasza Mosia oczywiście chciała iść za panem i zaklinowała się... świetny był widok jak się wycofywała włączając "wsteczny ".... a później wspięła się ze mną na wyłom skalny , skąd widać postawiony na szczycie krzyż.

Jutro cd. bo zdjęcia wgrywają się b. wolno....i nie mam już nerwów....



11 sierpnia 2011

FAUX PAS

popełniłam dzisiaj nazywając victorinoxa -  kozikiem , mam

jak mogłam tak nazwać najdroższy przedmiot Ludwika.... patrz...
http://www.victorinox.com.pl

toż to normalna profanacja, nie wiem czy mi kiedykolwiek wybaczy.... oj  ja biedna... chyba do końca mojego życia będę miała wyrzuty sumienia .....



http://www.youtube.com/watch?v=ydwKOooaApQ
 ale zgodnie Lutku z twoim stwierdzeniem....kobieta i pogoda....




więc buziak na przeprosiny