29 października 2010

ŻYCIE


Słucham następnej pozycji :

» Paulo Coelho » Brida

czerpię z tych książek wiedzę , jak można żyć w zgodzie z własnym sumieniem, pragnieniami, pożądaniem, miłością....tym wszystkim czym jest życie,
i przestaję się zamartwiać, że moje zachowanie jest niestosowne, ,że komuś się nie podoba lub nawet jest grzeszne....


Paulo CoelhoBrida

Jak mam rozpoznać swoją Drugą Połowę?
Nie bojąc się ryzyka. Ryzyka porażki, odrzucenia, rozczarowań.
Nigdy nie wolno nam rezygnować z poszukiwania Miłości. Ten, kto przestaje szukać, przegrywa życie.

Ja szukam cały czas, i mam nadzieję, że chociaż w ostatniej chwili życia będę mogła powiedzieć....

WYGRAŁAM !!!!

25 października 2010

ZMYSŁOWOŚĆ


Czy zmysłowość może być postrzegana jako coś złego, nienaturalnego ?
Zastanawiam się nad tym problemem, ponieważ nie uznaję siebie za kobietę zmysłową, raczej szarą myszkę, natomiast zadziwia mnie spojrzenie na moją osobę - mężczyzn.
Nawet kiedyś zapytałam, czy w moim zachowaniu jest coś nagannego, czy zachowuję się prowokująco,.... nic z tego ....
Zachowuję się nawet zbyt poprawnie....ale jest coś w moim spojrzeniu, geście, poruszaniu się.... coś co uznaje się właśnie za zmysłowość.
Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, ale teraz kiedy w moim otoczeniu są panowie ..sprawa zaczęła mnie drążyć. A i ja dopiero teraz widzę te spojrzenia, chęć rozmowy ze mną, jest to miłe, lubię rozmowy z mądrymi ludźmi, dyskusje....
Ale czasami zaczyna to pachnieć zmysłowością i z mojej strony.
Są osoby wśród których czuje się wybitnie dobrze, mają pozytywną energię, ładuję sobie przy nich akumulatory....
Lubię patrzeć na ich mimikę, oczy, ruch rąk.... mam wtedy wielka ochotę przytulić się do takiej osoby, bez żadnych podtekstów erotycznych.
Ale są i sytuacje kiedy czuję , że zaczynają się budzić we mnie motyle....
a to chyba dobrze, że czuję jeszcze potrzebę miłości...
Człowiek uczy się przez całe życie.... a kiedy nauczyciel jest Mistrzem.... to nauka jest tylko przyjemnością.

MISTRZU

naucz mnie naucz mnie
naucz mnie kochać
tak serdecznie
tak zwyczajnie
niezwyczajnie
wiecznie
naucz dotykać
i pożądać
bez strachu
bez potępiania siebie
naucz
że słowa są żywe
dotyk czułym muśnięciem
oczy bez zasłony ciemności
mogą patrzeć i widzieć
że jestem

naucz mnie
a wtedy
już będę
.....

20 października 2010

MUZYKA


Jest wieczór, za oknem już ciemno , w pokoju pali się tylko świeczka zapachowa.....
skończyłam rozmowę z X.... a właściwie muzyczną rozmowę....
próbuję przybliżyć mu gatunki muzyczne ilustrując je utworami z YOU TUBE ,
Myślę, że X potrafi słuchać, chociaż klasyka jest dla niego trochę niezrozumiała.
Ale to trudny rodzaj muzyki, staram się więc wybierać utwory popularne, znane , osłuchane.... i mam nadzieję, że wkrótce będzie już gotowy do samodzielnego odbioru.
Dziś ostatni dzień eliminacji.... czekam na wyniki....choć faworytów jest więcej...
zobaczymy jutro....co przyniesie dzień.
http://www.youtube.com/watch?v=Ua3UpCDYn7o


a teraz zanurzam się w sen, poprzedniej nocy źle spałam, więc mam nadzieję, że dziś będzie lepiej...

19 października 2010

SZOPEN


Trwa III etap XVI Międzynarodowego Pianistycznego Konkursu im. Fryderyka Szopena....
Uczta dla ducha... właśnie teraz słucham koncertu e-moll , najpiękniejszego koncertu w moim przekonaniu. Trafia swoimi nutami wprost do środka duszy.... czuję je każdą komórką ciała, wznosi na wyżyny nieziemskiego piękna, taki prawdziwy odlot bez żadnych wspomagaczy.
Moim faworytem jest Evgeni Bozhanov, wczorajszy koncert zagrał odlotowo, wspaniałe tempo, technika, lewa ręka prowadziła i tworzyła tło dla prawej ręki, która prowadziła melodię w cudownie liryczny sposób. Jest pianistą, który czuje Szopena, w jego wykonaniu nawet etiudy komponowane jako wprawki techniczne były małymi arcydziełami sztuki.
Zobaczymy jak się ustosunkuje Jury do tegorocznych uczestników....
A teraz.... zanurzam się z powrotem w MUZYKĘ....


KUNDALINI


Rozmowy z X schodzą na coraz bardziej życiowo- intymne tematy. Zaskakuje mnie jego podejście do normalnych , ludzkich pragnień i zachowań. Dla mnie jest to jeszcze temat zbyt osobisty. Choć jestem zdumiona i swoją reakcją.... nigdy nie sądziłam, że drzemie we mnie jakaś wewnętrzna , ciemna strona duszy.... Coś się we mnie otworzyło , jakaś siła i tęsknota za spełnionym niespełnieniem.....
Napawa mnie to lękiem.....
To tak jakby Matka Natura upominała się o swoje prawa, a ja nie potrafiłabym się temu przeciwstawić. Co gorsze zaczynam uważać, że jest to najnormalniejsze na świecie...
Czuję, że w X drzemią olbrzymie pokłady seksualności, tak jakby były tłumione przez lata, i wystarczyłaby mała iskra aby się mogły uzewnętrznić. To taka cicha bomba zegarowa..... z samozapłonem...
Czyżby była już obudzona wielka energia Kundalini ?
No i odnoszę wrażenie , że może to być również chęć odwetu na kobietach za swoje niepowodzenia i traktowanie kobiet całkowicie podmiotowo. A jednocześnie widzę, że ma olbrzymią potrzebę miłości, akceptacji drugiego człowieka... lecz jest zbyt zamknięty w sobie by się do tego przyznać.....

„W języku psychologii Kundalini oznacza to, co pobudza nas do pójścia na poszukiwanie wielkiej przygody... To poszukiwanie, które nadaje życiu sens i właśnie tym jest Kundalini; to boskie pobudzenie.”
(Karol Gustaw Yung)



Eros i sex – pojęcia, które weszły do codziennego leksykonu i tworzą jedną z najważniejszych sfer relacji międzyludzkich. Eros pobudza emocje, sex – zaspokaja, tworząc wspólny świat energetyczny. Tantryczne szkoły uczą, by nie rozpoczynać kontaktu seksualnego dopóki nie obudzi się energii Kundalini i nie otworzy (rozgrzeje) poszczególnych czakr. Jeśli przed kontaktem seksualnym potrafisz rozgrzać i zsynchronizować wszystkie czakry nadając im odpowiednie kolory - wasze uniesienie będzie podobne do wystrzału w kosmos, odlotu w świat rozkoszy nieziemskich...
/ z netu/

17 października 2010

CZAROWNICA


Słucham audiobooka :

Paulo Coelho - "Czarownica z Portobello"

i jestem zachwycona, lubię książki z nutą filozoficzną , a takie właśnie pisze Coelho. W tej jest wiele zwrotów, opisów , które odkryłam zanim odsłuchałam książkę, nie potrafiłam tylko tak dobitnie jak pisarz przelać je na papier.
Dla mnie świątynią też nie jest kościół, modlę się i rozmawiam ze Stwórcą podczas wędrówek górskich, spacerów z psem, kiedy " fizycznie " czuję zespolenie z przyrodą, ptakami, trawami, drzewami....
O miłości przez duże M już pisałam, tutaj znalazłam jeszcze jedno określenie:

[...] miłość nie daje i nigdy nie dawała szczęścia. Wręcz przeciwnie, zawsze jest niepokojem, polem bitwy, ciągiem bezsennych nocy, podczas których zadajemy sobie mnóstwo pytań, dręczą nas wątpliwości. Na prawdziwą miłość składa się ekstaza i udręka.

I to czuję we własnym życiu, na własnej skórze.....

[...] mistrz nie jest kimś, kto czegoś uczy; mistrz to ktoś, kto zachęca ucznia do dołożenia wszelkich starań, aby odkrył to, o czym już wie.


Kiedy dochodzimy do wprawy, nie musimy zastanawiać się więcej nad każdym ruchem, bo staje się on jakby częścią nas. Jednak zanim osiągniemy ten stan, musimy ciągle ćwiczyć i powtarzać.

Tak osiąga się kolejny szczyt swoich możliwości, bo

Zmiany zachodzą tylko wtedy, gdy idziemy pod prąd, kiedy robimy coś całkowicie wbrew wszystkiemu, do czego przywykliśmy.

Ja całe życie dryfuję pod prąd, może nie mam tyle siły aby pełną parą przeć naprzód, ale nigdy nie płynę z prądem.....pokonuję meandry swojego życia z przekonaniem , że właśnie to co stawia mi los na drodze jest dla mnie najlepsze.
Stawia kolejne osoby, abym mogła się nadal rozwijać a nie stać w miejscu... bo stanie w miejscu to dla mnie śmierć.
I moje pisanie, rozmowa sama z sobą , też temu służy....

Pisanie nie polega jedynie na wyrażaniu myśli, to także głęboka zaduma nad wymową każdego słowa.

Dzisiejsza lektura znów pozwoliła mi uczynić krok naprzód...

16 października 2010

JESIEŃ


Postanowiłam zamknąć bloga dla ogółu, nie chcę aby ktokolwiek czytał moje wynurzenia, a czasami aż się prosi napisanie czegoś tak osobistego ... aż do bólu....
Poznaję nowe smaki życia...znów jest jesień, moja ulubiona pora roku....jesienią zawsze dzieją się niespodziewane, zaczarowane sytuacje.
Tak jest i tym razem.... ciepło i z dozą humoru.... tak jak lubię....
Ale jednocześnie jest inaczej, tym razem czuję ,że jest to zamknięte w jakiejś czasoprzestrzeni, niedostępne dla nikogo, a jednoczesnie bardzo prozaiczne i aż nazbyt materialne....
Na jak długo - nie wiem , ale każda chwila radości się liczy i nie mam zamiaru z niej nie skorzystać.

O jesieni, jesieni

Niech się wszystko odnowi, odmieni....
O jesieni, jesieni, jesieni .....
Niech się nocą do głębi przeźrocza
nowe gwiazdy urodzą czy stoczą,
niech się spełni, co się nie odstanie,
choćby krzywda, choćby ból bez miary,
niesłychane dla serca ofiary,
gniew czy miłość, życie czy skonanie,
niech się tylko coś prędko odmieni.
O jesieni!... jesieni! ... jesieni!

Ja chcę burzy, żeby we mnie z siłą
znowu serce gorzało i biło,
żeby życie uniosło mnie całą
i jak trzcinę w objęciu łamało!
Nie trzymajcie, nie wchodźcie mi w drogę
już się tyle rozprysło wędzideł ...
Ja chcę szczęścia i bólu, i skrzydeł
i tak dłużej nie mogę, nie mogę!
Niech się wszystko odnowi, odmieni! ...
O jesieni! ... jesieni! ... jesieni.
Iłłakowiczówna Kazimiera

15 października 2010

MOJA MODLITWA


Znalazłam wczoraj w sieci przepiękny clip, z cudownymi słowami,
http://www.youtube.com/watch?v=W8VuSRV6Kio

modlitwa , podobna do Modlitwy Okudżawy , ale ta jest śpiewana przez kobietę , słuchając jej widziałam moje dotychczasowe życie , samotność, brak akceptacji, nieumiejętność rozpychania się przez życie łokciami....to wszystko czego czasami nie potrafiłam wypowiedzieć własnymi słowami znalazło odzwierciedlenie w tym utworze.
Wysłałam do do odsłuchania przyjacielowi....
i odpowiedź:
boże jakie to piękne, mogłoby być i moją modlitwą....
Tak...może być i twoją, przeszedłeś to samo w życiu co ja.....i ja cię doskonale rozumiem.
Ale życie pędzi naprzód i nie wolno nam się cofać, nawet stanie w miejscu powoduje że się cofamy..... trzeba iść naprzód pomimo wszystkiego.

Przyjacielu...
wyobraź sobie, że stoisz nad przepaścią, ale tyłem do niej
- za twoimi plecami kończy się świat... Nie masz wyboru - nie
możesz się cofnąć, musisz iść do przodu. Idź więc przed siebie,
nie oglądając się na to, co było. Pamiętaj, że ważny jest tylko ten dzień,
który trwa.

13 października 2010

KARUZELA


Czy jest jeszcze taka życiowa sytuacja , która by mi się nie przytrafiła ?
Czasami otwieram oczy ze zdumienia i przerażenia.... ile już niesamowitych chwil przeżyłam...i co mnie jeszcze czeka ?
Boję się zwyczajnie.Nigdy nie przypuszczałabym, że przyjdzie mi żyć w tak zwariowanych czasach i przeżywać chwile grozy , smutku, radości i uniesień.
Niby to normalne życie, przecież w nim wszystko się zdarza, ale nagromadzenie tylu różnorakich sytuacji już nie jest przypadkiem. Zastanawiam się czy czasami ja nie jestem jakimś królikiem doświadczalnym dla Stwórcy.... bada moją wytrzymałość ?
Ile może mi jeszcze dorzucić problemów abym się załamała ?

Ostatnie tygodnie przyniosły nowości.... rozpoczął się rok szkolny, akademicki, nowe - stare znajomości zaowocowały.
Jest ciekawie , patrzę na to tak jakbym oglądała film ze sobą w roli głównej,,,
i nie wiem czy to komedia czy farsa , a może wpisana biografia ?
Nie zastanawiam się nad tym, pozwalam życiu przewijać się klatka po klatce, w swoim tempie. Może właśnie w tym jest metoda dobrego szczęśliwego życia ?
Napisałam wczoraj , że najważniejsze są dla mnie moje własne potrzeby, staram się być dla siebie dobra,czerpać małe radości z życia , skoro nie mogę być w pełni szczęśliwa... i .... pochwalono mnie....
Przyjęłam tę pochwałę ze szczególnym uwzględnieniem ponieważ wyszła od bliskiej mi osoby.

Szczęście musimy umieć znaleźć sami w życiu, bo ono najczęściej jest blisko nas. Musimy nauczyć się być szczęśliwymi. Musimy umieć wziąć z życia to co daje nam dobrego i przestać zwracać uwagę na mało istotne szczegóły. Nie wyszukujmy sobie na sile wymówek od szczęścia, bo wtedy na pewno dopadnie nas " Nie, dziękuję".






6 października 2010

SEKS


Dawno nie rozmawiałam z nikim na temat seksualności człowieka, zachowań, przeżyć. Nie każdy potrafi prosto , w jasny sposób wyrazić swoją opinię, dla wielu to temat tabu. A seks w życiu jest bardzo potrzebny, pozwala na przeżycie prawdziwiej radości, lecz wg, mnie pod jednym warunkiem.
Musi być jakiekolwiek, ale jednak , porozumienie dusz i serca, nie pomijam sprawy wyglądu choć i on jest bardzo ważny.

Najważniejsze spotkania odbywają się w duszy,
na długo przed tym, nim spotkają się ciała.
— Paulo Coelho

tak to prawda, musi być nić sympatii, lub coś magicznego, jakaś "chemia" , feromony czy jak tam zwał....
Po kolejnej rozmowie inaczej spojrzałam na pewne fakty, Właśnie dlatego lubię rozmawiać z ludźmi, bo pomagają mi spojrzeć na pewne problemy z innej perspektywy. Bo ja za bardzo zanurzam się w duszę gubiąc po drodze masę innych, fizycznych przyjemności. Takie inne spojrzenie koryguje pewne postępowanie.
Pozostawiam bez komentarza.

3 października 2010

KONCERT


Siedzę w domu, na dworze zmierzch, z radia sączy się muzyka Szopena, słucham eliminacji w Konkursie Szopenowskim. To moja muzyka. Teraz gra Japonka..... subtelnie ... nokturn....
Wczoraj byłam na koncercie organowym, grał Michał Novenko. W repertuarze Bach, Mozart, Scarlatti....
Spotkaliśmy się z G, wysłuchaliśmy wspaniałej muzyki a później poszliśmy na kawę.... jak to po koncercie bywa.
I tym razem miła rozmowa, taki cd. z poprzedniego dnia.Znów temat naszych przeżyć osobistych, bo każde z nas ma za sobą bagaż złych przeżyć, rozwód.... i samotność. Choć jak wiadomo samotnym można być i w związku - i to jest bardziej tragiczne. Taki status ni to rozwódki, ni wdowy,.....eliminuje z życia.
Nie wiem dlaczego ale byliśmy wobec siebie szczerzy do bólu. I piękne słowa i wiara G. że czeka na miłość, wierzy że ją znajdzie....
G. życzę ci tego z całego serca...


Prawdziwa miłość przenika tajemnice i samotność kochanej osoby, pozwalając jej zachować swoje sekrety i pozostawia jej wewnętrzną wolność. Thomas Merton

1 października 2010

NK


Wróciłam dziś ze spotkania z dawnym kolegą z pracy, właściwie pracowaliśmy w zupełnie innych działach i nie mieliśmy prawie żadnych kontaktów. Dzięki NK odnaleźliśmy się na profilach , i od czasu do czasu pisaliśmy sobie komentarze. Teraz po dłuższej przerwie spotkaliśmy się , miło nam się rozmawiało, ale popełniłam gafę ...z rozmowy wynikało, że robi w domu remont, powiedział, sam go robię.... na to ja zażartowałam .. no tak zawsze facet robi sam bo żona nie pomaga....
usłyszałam ... nie mam żony... jak to nie masz ? znów moje głupie pytanie.... i odpowiedź ...rozszedłem się 2 lata temu....
Boszszsz ale mi się głupio zrobiło, nie wiedziałam o tym, nigdy nie poruszał tego tematu więc i ja nie pytałam, sądziłam , że są zgodnym małżeństwem.... jakże pozory mylą...
rozmowa zeszła na temat rozwodów,
coraz więcej małżeństw po odchowaniu dzieci, i ich usamodzielnieniu postanawia się rozejść..Z tego wniosek, że małżeństwa te nie były oparte na prawdziwej miłości. ? Coś się w życiu gubi,traci więź z drugą osobą, nie pozostaje nawet przyjaźń. Dlaczego tak się dzieje ?
Myślę , że człowiek który ma już jakiś bagaż doświadczeń za sobą, pragnie przeżyć resztę życia szczęśliwie, liczy na uczucie jakie może mu się jeszcze w życiu przytrafić, bo przecież każdy człowiek pragnie być kochanym.
Rozumiem takich ludzi, i przyznam, , że ja też często o tym myślałam,tylko kobiecie trudniej rzucić wszystko na jedną szalę i rozpocząć życie od nowa. Jednak mężczyźni mają większą swobodę i pole działania. Są bardziej niezależni.
Zastanawia mnie tylko, dlaczego właśnie ze mną chciał się spotkać. Nigdy nie byliśmy w bliskim koleżeństwie, ot normalna znajomość z pracy.
Czego więc oczekiwał ? gdybym nie poruszyła tego tematu pewnie nadal żyłabym w nieświadomości i przeświadczeniu, że są dobrym małżeństwem.
Ale.... wczoraj przyszła mi do głowy taka myśl... dziwna, nie wiem dlaczego .... pomyślałam , że zapytam go czy jest szczęśliwy w swoim związku....
dziś już nie muszę pytać.....
smutne to....
ja też nie jestem w swoim szczęśliwa, choć mój m. nie jest złym człowiekiem , nie mamy wspólnych zainteresowań, to się pogłębia latami, kiedyś nie było źle, ale z biegiem czasu nasze drogi się rozminęły. Mamy zupełnie inne oczekiwania wobec siebie, i to się już nie zmieni, Żyjemy obok siebie a nie dla siebie, nie ma miłości, chyba przyjaźni też nie.... ot zwykła poprawność, choć czasami naruszona m. ekscesem....
Może innej kobiecie takie życie by to odpowiadało, ja jestem za wrażliwa , potrzebuję subtelnych bodźców...i ...pragnę miłości....

Temat z GG otwarty, może jeszcze wrócimy do tej rozmowy ... choć G, umie wspaniale słuchać...a ja mogę być z nim szczera
Życzę mu odnalezienia siebie...