21 września 2010

GŁOGÓW


Od dwóch dni prześladują mnie ciężkie sny....
pierwszy dość dobrze pamiętam:
wiem na pewno, że jestem w Głogowie / choć nie znam nikogo w tym mieście/, odwiedzam swojego przyjaciela w domu w starej przedwojennej kamienicy, siedzimy w pokoju stołowym przy dużym okrągłym stole, jest też jego mama / nieżyjąca już/ i jeszcze jakaś osoba, bez ustalonej tożsamości. Później wychodzimy na balkon, a po powrocie oglądam bibeloty w mieszkaniu....trochę to ponure wnętrze, przypomina mieszkanie z lat 50, ciemnawe, bez koloru. Na tym stole leży obrus, taki pluszowy we wzory , z frędzlami.... widywałam takie tylko na fotografiach.
Kolejna scena, biegnę ulicami Głogowa na stację kolejową aby nie spóźnić się na pociąg..., widzę stare budynki, kręta uliczkę wybrukowaną dużą kostką, wpadam na peron , pociąg nadjeżdża ale nie zatrzymuje się od razu , wskakuję więc w biegu z wielkim strachem i przerażeniem w oczach, że mogę upaść na tory. Przebiegam dwa chyba wagony , stare, takie ze stopniami na zewnątrz i biegnące wzdłuż wagonu, szukam kogoś.... nie wiem kogo.....
pociąg zwalnia i zatrzymuje się, a ja spokojnie wysiadam na coś podobnego do peronu...
budzę się w środku nocy i staram się zapamiętać sen, ponownie zasypiam, ale rano po przebudzeniu obrazy ze snu wracają w całej okazałości i kolorach....

i sen drugi , ale tutaj już pamiętam tylko fragment:
jestem ponownie w jakimś mieszkaniu , nie wiem gdzie się znajduje, jedna ściana pokoju w kolorze ciemnego błękitu, jest zburzona, gruz leży na środku , do wysokości 1 metra, prawdopodobnie zburzono ścianę aby połączyć pokój z kuchnią...

nie wiem co oznaczają te sny, ale wiem że czułam się zmęczona po przebudzeniu...
nie było to przyjemne uczucie....

11 września 2010

TWOJA MIŁOŚĆ



Trzymam w dłoniach Twoją Miłość, jest taka ciepła i radosna, zabrałam ją z twoich postów, aby była już na zawsze ze mną.
To ona budzi mnie rano ciepłym pocałunkiem i szepce ...wstawaj.....zabieram ją na poranny spacer. Aby nie zmarzła wkładam ją do wewnętrznej kieszeni kurtki, tej od serca...aby była bliziutko.
Kiedy siadam przy biurku - zmienia się w kubek parującej, czarnej kawy..... muskam ją delikatnie ustami, smakuję, gładzę uszko filiżanki..... i powoli piję.....
smakuje wybornie.
Później zabieram Twoją Miłość do kuchni, gotujemy posiłek.... może dziś rosół ?
Sadzam ją na parapecie okiennym, odsłaniam firankę aby grzały ją promienie jesiennego słońca, i wspólnie obieramy jarzyny, zapalamy gaz.... rozmawiamy....
nie zapomnij o lubczyku, podpowiada mi.... wiem, że Twój Mężczyzna go lubi...
Masz rację Twoja Miłości ... lubi, więc do garnka wędruje zielony afrodyzjak....
Kiedy siadam w fotelu z drutami na kolanach... ona sadowi się obok, patrzy na poruszające się druty.... to będzie szalik dla Jego Wysokości pyta ?
A kiedy dzień już zmierzcha i pora na spoczynek ...wymyka się Twoja Miłość do SPA, słyszę jak się pluszcze,
później moja kolej, ... przemykam się jeszcze wilgotna do łóżka....
Ona już tam jest, czeka, zamyka mnie w swoje ramiona.....
preludium Szopena
preludium jej dłoni na moim ciele
klawisze białe, czarne, czasami bemol lub krzyżyk...
koncert trwa..... aż do Wielkiego Finału .....
a później już tylko largo, lento....adagio......
zamykam oczy a Twoja Miłość szepcze mi do ucha...
już na zawsze będę z tobą, śpij kochanie, jestem obok...

jestem SZCZĘŚLIWA....

10 września 2010

CDN....


Dokończę wczorajszy wpis..... bo nie daje mi ten temat spokoju.
Może wcale nie ma tej wielkiej miłości pisanej przez duże M ? może to normalne życie z człowiekiem , z którym jest mi dobrze jest właśnie tym uczuciem ?
Pewnie ja idealizuję - a samymi ideałami trudno żyć.
Trzeba oddzielić prozę życia od marzeń i niespełnionych nadziei. Może ich wcale nie ma na tym świecie. Może to nowy wymiar czasu je dopiero spełni ?
A. chciałabym spotkać się z tobą jeszcze w "tym wymiarze" przy dobrej kardamonowej kawie...
Zapraszam

My się spotkamy w innych snów wymiarze,
Pod lepszym słońcem i pod lepszym niebem.
Gdy rozpoznamy w tłumie swoje twarze
Powiesz-Tak długo czekałem na ciebie.

Wzrok nasz się złączy i cicho szepniemy,
Że warto było tęsknić długie lata.
Lecz czym jest parę takich lat na ziemi
Wobec ogromu i potęgi świata?

Może się nasze serca uspokoją,
Odrzucą dawne smutne uprzedzenia.
Ty będziesz moim a ja będę twoją,
Pełni nadziei i swego spełnienia.

9 września 2010

SŁOWA


Zastanawiam się czasami jak łatwo niektórym osobom przychodzi mówienie prostych prawd, potrafią bez "owijania w bawełnę " powiedziec to wszystko, co innym sprawia trudność. I nie chodzi o trudność wymawiania poszczególnych słów, chodzi o ich ciężar gatunkowy....
no bo na przykład ktoś mówi, lubię cię... czasami jest to powiedziane ot tak sobie, na wyrost, ja natomiast zanim powiem, muszę być przekonana na 100%, że naprawdę lubię tę osobę.
Jeszcze bardziej skomplikowana jest sprawa ze słowem kocham, no bo jak tu wiedzieć, że naprawdę jest to ta właśnie, jedyna miłość ? Kiedy ma się za sobą nieudane związki ?
Wszystkie dotychczasowe fakty pozwalają stwierdzić, że tak właśnie jest, ale tym bardziej jest większy opór od wypowiedzenia, wyszeptania tego słowa ukochanemu.
To tak jakby sie już zatrzaskiwało za sobą bramę, a przecież mam olbrzymie poczucie własnej niezależności i wolności. Jednocześnie pragnę aby właśnie ta osoba usłyszała to na co czeka...jest tego warta, a ja - nie potrafię.
Jak pogodzić wodę i ogień ? Czy to jest w ogóle możliwe ?

Ogień i woda

Kwiecistość uwielbień kłębek myśli toczy
zamotana w kokon różowych powoi.
Wplatam twoje słowa do moich warkoczy
intuicja szeptem - duszę niepokoi.

Ogień drży w kominku - cień mglisty na ścianie
wydłuża się rośnie wychyla z szeregu.
Serce komponuje miłosną litanię
ja włączam hamulec - zatrzymuje w biegu.

Czego się obawiam - wyrazić nie mogę
kielich napełniony aromatem - wina?
Nie chcę zbierać pereł rozdeptanych nogą
ta miłość być może, kwaśna jak cytryna.

Przesiewam ziarenka w bardzo gęstym sicie
osnuta jak motyl w pajęczych pazurach.
Chcę żywić się prawdą i nie cierpieć skrycie
gdy słyszę szum wody, szukam źródła w chmurach.
Autor: Sabrina

1 września 2010

JESIEŃ

z



Jesień wkroczyła w tym roku niespodziewanie szybko, z końcem sierpnia w Tatrach spadł śnieg....
ten rok jest w ogóle bardzo niespokojny, najpierw sroga zima z ostrymi mrozami, później wiosenne i letnie powodzie... widać jakieś zmiany w pogodzie....
czyżby zaczęła się sprawdzać przepowiednia o zbliżającym się końcu świata ?
A ja mam tyle jeszcze nowych pomysłów, niespełnionych marzeń. Czy zdążę je wszystkie zrealizować?
A jedno z najważniejszych - spotkanie z G. bardzo chciałabym go poznać, zobaczyć jak mówi, jak się uśmiecha, poczuć ciepłą dłoń..... po prostu żywego człowieka. Ale czy to nastąpi ? Nie wiem ........
To także nasza jesień życia... więc nie mamy dużo czasu.....




Jesień

Już jesień
rodzi się w moich oczach .
Króluje
przez kilka miesięcy
i odchodzi
JESTEM JAK JESIEŃ
złota ,
szczera
ciepła
zimna .
KOCHAM JESIEŃ
Kiedyś przysypie mnie
liśćmi
JESTEM JESIENIĄ...
Widzę , że przemijam
Maria Jasnorzewska Pawlikowska