30 lipca 2010

SERCE


Uczucie do drugiego człowieka ma różne oblicze, kogoś lubimy, kogoś podziwiamy, kogoś kochamy....
a miłość wybiera sobie z miliona osób - te , którymi chce ich sobą obdarzyć. Miłość jest ślepa.... nie patrzy często czy wybrane przez nią osoby są wolne, czy nie mają jakiś zobowiązań wobec innych...
ot tak po prostu Amor sobie strzela ....i trafia
I co ???
no właśnie, ukazuje swoje oblicze , ogarnia ich ciepłem, przyjaźnią, słodyczą, mami....
i wtedy zaczyna się dramat, ludzie cierpią bo widzą,że jest im ze sobą tak dobrze jak nigdy dotąd, rozumieją się bez słów, zaczynają marzyć o sobie,
a wiadomo że nigdy nie będą razem.
I jak tu teraz powiedzieć: czy miłość taka to udręka bo pozostaje niespełniona ?
czy raczej nagroda, że udało im się przeżyć wspaniały epizod w swoim życiu ?
czyli : szklanka tylko do połowy napełniona, czy aż do połowy ?

Właśnie tak jest i co, mam napisać że nie kocham? jak serce mówi że kocha... Zdaję sobie sprawę z tego że wszystko ma swoje granice. Moja dusza jest szczęśliwa i cierpi, nieraz myślę i zadaję sobie pytania dlaczego właśnie poznałem Ciebie, żeby moja dusza tęskniła a ja miał łzy w oczach??? słowa skopiowane z .......

Czytając je zaczęłam się nad tym tematem zastanawiać, dlatego próbuje znaleźć na nie odpowiedź.
Ale odpowiedzi nie ma, bo ile jest osób obdarowanych miłością , tyle pewnie będzie odpowiedzi.

"Jak się nazywa to nie nazwane jak się nazywa to co uderzyło
ten smutek co nie łączy a rozdziela

przyjaźń lub inaczej miłość niemożliwa
to co biegnie naprzeciw a było rozstaniem
wciąż najważniejsze co przechodzi mimo
przykrość byle jaka
jak chłodny skurcz w piersi
ta straszna pustka co graniczy z Bogiem

to że jeśli nie wiesz dokąd iść sama cię droga poprowadzi"
ks. Twardowski

29 lipca 2010

RADIO MARYJA


odszukałam dziś i wklejam.....
na komentarz nie mam siły.....

Czy wolno zgodzić się na rozwód (2010-07-27) Rodzaj audycji: [Audycja dla małżonków] Autor: dr Mieczysław Guzewicz - biblista Adres: http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=22378

28 lipca 2010

WYZNANIE

Piękny utwór ze wspaniałymi , ciepłymi słowami..... rozczuliłam się i rozmarzyłam słuchając ...gdyby słowa pisane zostały wypowiedziane naprawdę i gdyby był to szept człowieka z którym chciałabym spędzić resztę życia....byłabym najszczęśliwsza osobą.
Niestety , życie nie jest usłane różami, popełniamy w nim wiele błędów, których nigdy już nie da się naprawić. Często sytuacje przesłaniają nam sedno sprawy, bierzemy substytut nie widząc oryginału. A później przychodzi nam za to płacić nieprzespanymi nocami, tęsknotą, żalem, właściwie nie wiadomo do kogo,
pewnie do samego siebie, a wyjścia z sytuacji nie ma.

Wczoraj słuchałam audycji w RM na temat.. czy wolno jest się nam zgodzić na rozwód ....wypowiadał się doktor Mieczysław.... nie pamiętam nazwiska ale jutro uzupełnię.Absolutnie nie zgadzam się prawie z żadna tezą wygłaszaną przez dr.
Byłam przerażona jak można w taki sposób w ogóle myśleć. Rozumiem prawdy wiary, przykazania Boskie, ale jak można skazywać człowieka, który przyjął sakrament małżeństwa i okazało się później że współmałżonek jest tyranem, pijakiem itd... na potępienie tylko za to że chce się z tego związku wyzwolić ?
Kościół zaleca separację a nie rozwód.... a więc pozbawia tę osobę prawa do szczęścia z innym kochającym ja człowiekiem.
Powinien żyć w celibacie do końca swoich dni i modlić się za upadłego małżonka...
A gdzie tu miłość Boża ? Przecież Bóg przebacza grzesznikom i na pewno chce aby każdy człowiek był szczęśliwy.
A najbardziej zabolały mnie słowa , że doktora . nie obchodzą ludzie, którzy nie są katolikami i mają tylko ślub cywilny, ale jednocześnie domaga się od parlamentarzystów aby ci w postanowieniach prawa świeckiego ustanowili zaporę dla rozwodów...
Czyli - prawo kościelne obowiązuje tylko katolików, ateiści i inne wyznania nie są brane w ogóle pod uwagę, ale prawo świeckie ma zabraniać właśnie tym ludziom godności i wolności osobistej w myśl prawa kościelnego.
Istny pomysł Szatana.....głoszący te słowa na antenie Radia Maryja.

26 lipca 2010

MOTYL


Popełniłam znów kolejny błąd, zaczęłam traktować pisanie postów jako własne , osobiste przemyślenia. Sądziłam, że odpowiedzi będą równie osobiste i głębokie i będą przyczynkiem do szerszej dyskusji. Tak się jednak nie dzieje, z różnych chyba względów,więc przenoszę moje myśli tam gdzie powinno być ich miejsce.
Na bloga.
Powstała jakaś zadra w sercu, może się mylę , ale intuicja podpowiada mi co innego.
Nikogo nie powinny obchodzić moje zwierzenia, uczucia, brak uczuć......
powinnam sama sobie z tym tematem poradzić, i poradzę sobie. Bo cofnęłam się znów kilka miesięcy wstecz... a kto się cofa ten nie idzie do przodu.
Ja muszę iść naprzód, stagnacja jak pisałam mnie zabija,
I choć motyle żyją krótko to pragną aby ich życie było w pełni szczęśliwe i kolorowe.
Muszą być kochane i muszą O TYM BYĆ ZAPEWNIANE CODZIENNIE....
potrzebuję tych słów, akceptacji, tego że jestem kochana... kiedy tego brakuje, motyl umiera.....

23 lipca 2010

LUDZIE


Zadziwiają i denerwują mnie ludzie, którzy sami nigdy nic nie stworzyli, nie byli sprawcami jakichkolwiek działań pozytywnych , a potrafią innych tylko krytykować.Wiadomo, że jeżeli nikt nic nie robi to i nie popełnia błędów...choć i tutaj z tym stwierdzeniem też bym się do końca nie zgodziła. To ludzie zachowawczy, z pretensjami do życia, że im się wszystko należy,
rzecz w tym, że sami nie kiwną nawet palcem aby cokolwiek zrobić , ale pretensji do świata mają całe mnóstwo.
piszę to dlatego, że sama zostałam w pewnym sensie postawiona w takiej sytuacji...wykonałam pewną "pracę " , doprowadziłam do pozytywnego finału, nikt mi w tym nie pomagał. Kiedy zostało to opublikowane wtedy znaleźli się właśnie tacy ludzie.... z pretensjami i fochami...a dlaczego tak...a nie inaczej.....
nie sądziłam nigdy, że te osoby z mojego otoczenia to tacy właśnie malkontenci. Wydają się spokojnymi, pozytywnymi ludźmi , i dopiero jakaś nowa sytuacja w której zostali postawieni pokazała mi z kim tak naprawdę mam do czynienia.
Jestem altruistką, lubię wyzwania i jeżeli rozpoczynam cokolwiek to doprowadzam sprawę do końca. Najlepiej jak potrafię. Nie uznaję pracy na pół gwizdka....
Albo pracuję i to na maksa, albo daję sobie spokój kiedy mi coś nie leży.

Stary Chiński dialog ucznia z mistrzem:
U: "Jaki jest największy sekret Kung-Fu?"
M: "Nie popełniać błędów!" U: "Jak się nauczyłeś nie robić błędów?"
M: "Robiąc błędy, wiele.. wiele błędów"

20 lipca 2010

OKNO



"Nie ma sytuacji bez wyjścia. Kiedy Bóg drzwi zamyka to otwiera okno." - ks. Jan Twardowski

otworzyło się dla mnie okno, a ściślej troszeczkę się uchyliło, ale przez tę szczelinę wpada codziennie promyk słońca, ogrzewając moje serce ciepłem i błogością.
to nic, że nie mogę go dotknąć, jeszcze nikt nigdy nie dotknął promyka słońca , ale można go poczuć na policzku, zobaczyć w refleksach we włosach, ogrzać dłonie i serce....
Bez Słońca nie ma życia , wiemy o tym wszyscy, a ja mam nadzieję, że moje okno powoli będzie się otwierało aby tego ciepła wpadło do mojej duszy jak najwięcej. Wtedy poczuję, że żyję naprawdę pełnią życia.
Wiem że Los mnie kopie przez całe życie , ale jednocześnie czuje że te małe nieszczęścia i niepowodzenia służą do zdobycia tego Jednego Wielkiego Szczęścia.
Są jak stopnie drabiny, po których mozolnie się wspinam przez całe życie, nie raz drabina się chwiała, spadłam też kilka razy, ale ciągle idę do góry....a..

"Pomyłki są jak góry: im wyżej zaszedłeś, tym więcej ich widzisz dookoła." - autor nieznany


"Jeśli twoja przeszłość cię nie zadowala, zapomnij teraz o niej. Wyobraź sobie nową historię swego życia i uwierz w nią. Skoncentruj się jedynie na chwilach, w których osiągałeś to, czego pragnąłeś - i ta siła pomoże ci zdobyć to, czego chcesz." - Paulo Coelho

15 lipca 2010

HUSTAWKA


nie, nie huśtawka ogrodowa..... huśtawka nastrojów....
targają mną nastroje, od zadowolenia po smutek.... wiem, że to normalne, ale brakuje mi tych dobrych dni....
A. ma zastój, GPRS w domu więc pisze rzadziej, dziś napisał że nie spał w nocy, myślał i myślał....
wiem co mu dolega.... ale na to nie ma lekarstwa, pewnych ścieżek nie da się wyprostować. Można iść nimi dalej albo całkowicie zboczyć ze szlaku, innej opcji nie ma.
I trudno żyć ze świadomością, że mogłoby być lepiej, a jest to niestety niemożliwe.
Będziemy się więc bujać jak ci :

Dwoje na huśtawce (teatr TV). Reżyseria: Radosław Piwowarski

Szkoda, czas działa na niekorzyść, dni mijają....
Paulo Coelho