10 maja 2010

POEZJA


Możem Cię nigdy nie kochał tak szczerze...
Jak dzis, gdy jestem od ciebie daleki,
Kiedy nas dzielą i góry i rzeki...
W sercu mym bóstwo jakieś ciebie strzeże.

Jeżeli ludzie mogą się z oddali
Porozumiewać - a wierzę, że mogą
I że do ciebie powietrznianą drogą
Dochodzi głos mój, co się niemo żali:

To ty mnie słyszysz... Słyszysz moje skargi
Przeczuwasz boleść, co mą duszę tłoczy -
I wiesz, jak głodne twych oczu me oczy,
I wiesz, jak głodne twoich warg me wargi.

Oczekiwałem na dobra bezcenne
I dla nich wszystkie znosiłem ciężary;
Lecz nie ujrzałem wcielenia swej mary,
Ujrzałem wydmy i głazy kamienne.

Po złotych zorzach moje serce płacze -
I słyszę ciebie - z oddalenia słyszę -
I rzucam okrzyk w tę przestworną ciszę:
Przebaczam wszystkim - sobie nie przebaczę!

Jesteś jak bóstwo niewidzialne,
W którego istność duch pobożny wierzy,
Ale go z ziemskich nie dojrzy wybrzeży,
Chyba na jakieś mgnienie pożegnalne.

smutny, przepełniony tęsknotą...... nie wiem za czym, czy za kim ?
pewnie za niespełnioną miłością,
z boleści serca zawsze powstaje piękna poezja, ja też mam taka tęsknicę w sercu...
Cierpimy bo dążymy do spełnienia swoich pragnień. Jednakże jeśli je spełnimy to albo przychodzi rozczarowanie i zaczynamy pragnąć czegoś innego, albo strach przed utratą tego co zdobyliśmy.
Pragniemy więc nie tego czego powinniśmy i dlatego cierpimy.
to prawda buddyzmu....

wiem jak to jest, sama przeżywałam to uczucie nieraz, kiedy spełnione marzenie staje się czymś prozaicznym,zwykłym , pozbawionym emocji.
Ale pragnąć będę zawsze.... to jest wpisane w moja ścieżkę życia....
I nie ma znaczenia, czy szukam tej prawdy o sobie w lesie, świątyni czy nad wodą.... Szukam jej aby znaleźć drogę do oświecenia , dotrzeć do wnętrza swojego istnienia i poznać smak tej wewnętrznej Ciszy, Swobody, Wolności...