29 kwietnia 2010

KSIĘŻYC


Czy można dostać w prezencie księżyc ?
Można - ja dziś dostałam, cudownie romantyczne zdjęcie....
i choć to tylko fotografia, to liczą się czyjeś intencje, chęć sprawienia mi przyjemności...poczułam się tak jak gdybym dostała gwiazdkę z nieba... co ja piszę gwiazdkę .. cały KSIĘŻYC.... tylko dla mnie .....
I tak ciepło zrobiło mi się na sercu....

Gwiazdka na niebie, a księżyc w pełni, wypowiedz życzenie, to Ci się spełni
Śpij sobie smacznie, z uśmiechem na twarzy
Niech Ci się przyśni to, o czym marzysz ...

28 kwietnia 2010

ENERGIA ŻYCIA


Ogień uzdrawiania i dojrzewania. Z Dziewiątką Płomieni poznajesz wszystkie aspekty ognia: ogień wzrostu, zniszczenia, gniewu, namiętności, pragnienia, ciepła, intymności, żądzy, dotyku oraz inspiracji. Ogień ciała i ogień umysłu. Doświadczenie uczy Cię, jak kierować tymi siłami. To Ty rozniecasz ten ogień i Ty nadajesz mu kierunek.”
zaczerpnięte z blogu Jagienki

potrzebna mi jest bardzo ta energia, choć mój żywioł to Powietrze, Ogień pozwala spalić nieudane życie, problemy, strach, niepokój, zło..... a później z popiołów jak Feniks odrodzić się w coś nowego, pięknego, wartościowego....
Choć nasz los jest ciągiem etapów, których sensu nie potrafimy zrozumieć, to wiodą nas one ku naszej Legendzie i pozwalają nauczyć się tego, co jest konieczne do wypełnienia własnego przeznaczenia.
Pewne zdarzenia dzieją się w naszym życiu po to, abyśmy mogli wrócić na prawdziwą drogę własnej Legendy. Inne po to, aby zastosować w praktyce to, czego się nauczyliśmy. I w końcu są takie, które dzieją się, aby nas czegoś nauczyć.

to cytat z "Alchemika"
jestem więc na etapie palenia za sobą mostów frustracji,niepowodzeń, i wchodzenia na ścieżkę nowego, nieznanego ale lepszego życia, pomaga mi w tym świadomość , że gdzieś daleko płonie ognisko, którego ciepłem i ja się ogrzewam....

CZAS MARZEŃ Zabiorę CięW moich marzeńByś był szczęśliwy jak jaTwe serce nigdysmutku nie zaznało...
A z oczu blask
I radość emanowała... Marzenia są piękne
I nigdy nie mów mi,Że nie chcesz marzyć...
Bo nie wiesz, co w życiu
Może się jeszcze zdarzyć...
Nikt nie zna przyszłości

I nie wie, co czeka go...
Dlatego należy marzyć
I bardzo piękne jest to...
że marzenie, aby Istniało musi cień nadziei miećNadzieja jest zawsze Bo bez niej nie sposób żyć...
Więc mój miły
Marzyć i śnić...
Zamknij oczy
I wyobraź sobie, że.................... Więcej Ci nie powiem...
Oj nie...
Nie...

Ty musisz wiedzieć
Czego pragniesz, czego chcesz...?A ja Ci pomogę przez Rozdroża życia przejść...
wiersze Sophie



Jarosław Iwaszkiewicz













27 kwietnia 2010

WYWOŁANY TEMAT


Wywołałam kilka dni temu temat.... którego nie powinnam podnosić. Nie wiem co mnie skłoniło w tym momencie do jego zadania, ostrzegające światełko zapaliło się po czasie. Było mi później głupio, że to ja zainicjowałam, musiałam więc i ja sama połknąć tę żabę.
Dzisiaj z kolei miałam dobry humor po otrzymaniu smsa, nie wiedziałam że A. ma taki wspaniały dowcip, oczami wyobraźni już to wszystko widziałam. Zaczynam wierzyć, że można się zaprzyjaźnić nie znając się osobiście. Wystarczy, że ten ktoś okazuje zainteresowanie, znajduje czas na wyszukanie drobnych wirtualnych podarunków tylko dla mnie. Uważa mnie po prostu za człowieka.
Jakże mało mi potrzeba aby się choć trochę poczuć szczęśliwą, co nie zmienia stanu rzeczy, że marzę.... o wiele za dużo......o prawdziwym szczęściu.

Gdy zapraszamy Przyzwyczajenie,
Miłość wychodzi. Michel Quoist,

a jeżeli jej nigdy nie było? czasami losy ludzi łączą się w niewiadomy dla nikogo sposób, ludzi którzy nigdy nie powinni być razem.... a jednak są...
a jeżeli dodać że to nie jeden raz ...to już zakrawa na złośliwą recydywę losu....
trudno doszukać się w tym wszystkim sensu.
A prawdziwa miłość gdzieś tam ukryta czeka ..... czy ją kto odnajdzie ? czy ujawni się sama ?

"Srebrzyste skronie i oczy pełne dobroci
ciepłe dłonie i serce dla mnie oddane

i kwiatów bukiety i liryczna muzyka
co przenika jak wiatr.
Cierpliwość i spokój i takt
i ramiona które obejmują i osuszą łzy To Ty".
(Zofia Kobylecka)


bo najważniejsza w życiu jest Miłość

Miłość jest treścią naszego istnienia. Jeśli się jej wyrzekniemy umrzemy z głodu pod drzewem życia, nie mając śmiałości, by zerwać jego owoce. / Paulo Coelho/

ale czasami strach jest większy od głodu !!!

20 kwietnia 2010

MAŁY KSIĄŻĘ


Człowiek naraża się na łzy, gdy raz pozwoli się oswoić.

to cytat z "Małego Księcia."...

i tak jest w moim życiu.... kiedy wydaje się, że już pokonałam nieufność i otworzyłam przed kimś serce, ten ktoś obojętnieje, nie potrafi odpowiedzieć szczerością za szczerość.
po co więc przyzwyczajać się do ludzi, kiedy i tak pozostaje się w tym tłumie samotnie ?
A powierzchownie żyć nie potrafię, jeżeli ktoś okazuje mi szczere zainteresowanie, szczere rozmowy - a później się wycofuje, to zamykam się z powrotem w swoim świecie.
Oczekuję równie szczerego otwarcia..... a skoro go nie ma .... to słowa pisane nie mają sensu.
może to wynika z prawdy , że:
Dla mężczyzny - sercem jest świat,
dla kobiety - światem jest serce.
Christian Grabbe

Nieszczerość

błądzę brzegiem życia, zaplątana w myśli
wspomnienia otulam chochołami marzeń
ciszę rozczesuję zamyśleń grzebieniem
gubiąc w krzywych lustrach zarysy wydarzeń kawałki stłuczone znów wyjmuję z serca
tęskne strofy wiersze odkurzam o świcie
rozkosz nie zaznana żądzą pali noce
studzi je nieszczerość zaplątana w życie
Autor: Dar

Nieszczerość jest wrogiem każdej przyjaźni.
— św. Augustyn (Aureliusz Augustyn z Hippon

16 kwietnia 2010

SEN


Miałam dziś dziwny sen..... rzadko pamiętam rano co mi się śniło w nocy, ale dzisiejszy pamiętam - we fragmentach...
widzę dwa jajka... piękne, duże , nieuszkodzone... tylko nie wiem w jakim kontekście występowały.
i zegar, - stary cyferblat dużego zegara z XIX wieku, bez szkiełka, nadpalony, wykrzywiony, jakby został uratowany z pożaru....
myślałam nad snem po obudzeniu, a zwłaszcza nad jego przekazem.....
jajko .... nowe życie, budzące się ze skorupki....
zegar - symbol mijającego czasu, stary, wypalony..... coś co się bezpowrotnie skończyło
zestawiając razem te symbole myślę, że podświadomość pokazuje mi że coś starego, dawnego, już umarło i nigdy nie wróci jak przemijający czas ....ale na gruzach tamtego powstaje nowe, radosne i piękne, twórcze....
Napełniło mnie to ogromnym spokojem i nadzieją, że może się coś w moim życiu odmieni.
Odwiedziłam dziś również kościół, mój dawny, stary i sentymentalny, podziękowałam Św. Antoniemu za opiekę ....porozmawiałam z Najwyższym....i poczułam się lekko i cudownie.
Czuję, że nic złego nie może mi sie stać, Opatrzność Boża czuwa nade mną ......


św. Augustyn z Hippony

14 kwietnia 2010

WISZĄCY MOST


Chciałam uszanować czas żałoby i nie pisać nic na blogu.... niestety , wczoraj znów usłyszałam od m. wiele gorzkich i niesprawiedliwych słów , wypowiedzianych zresztą w jego języku tzn. łacinie....
nie radzi sobie z własnymi emocjami , więc próbuje winą za swoje błędne decyzje obarczać mnie.....
jestem ponad to.... rozumiem jego niski poziom intelektualny , prymitywne zachowanie... ale jednak mnie to boli.....
wczoraj nie spałam pół nocy....rozmyślając, ile jeszcze jestem zdolna wytrzymać w takim domu.
Wiem , mam dziecko i muszę je wychować ale i ja pragnę NORMALNEGO życia.....
Modlę się o pomoc do swojego Opiekuna Duchowego, aby dał mi siłę przezwyciężać te trudności, aby pokazał drogę, którą powinnam iść, bo chyba już całkowicie ją zagubiłam ....
Mam poczucie własnej wartości, wiem, że z mądrą i przyjazną osobą potrafiłabym stworzyć wspaniały dom, tylko JAK TO ZROBIĆ ?
Czy powinnam szukać takiej osoby, czy zdać się na łaskę losu i czekać aż mnie ktoś znajdzie ? Taki sam samotny i nieszczęśliwy jak ja .
Może z dwóch samotności powstałoby jedno duże szczęście ?

W tęsknocie i miłości jest siła,
która każe szukać
- tego co pragnie serce
i tego co pragnie dusza.
Miłość to nie sztuka
lecz sztuką jest ją odnaleźć,
przyjaźń, to nie zabawa,
lecz samo życie,
które się uczuć domaga.
Wszak zawsze jest nadzieja,
że kto szuka ten znajdzie
- to za czym tęskni
i czego pragnie najbardziej.


NADZIEJA,- SZCZĘŚCIE -.... tak.... jest zawsze na wyciągnięcie ręki, ale....

Heinrich Leuthold

zdjęcie z blogu Łukasza Czeszumskiego

12 kwietnia 2010

BÓG -HONOR- 0JCZYZNA


Wincenty Styś


Tragedia pod Smoleńskiem....... dziś nadszedł czas na zastanowienie.....
i tym razem Śmierć jak przed 70 laty nadeszła cicho i skrytobójczo..... brakło czasu na ostatnie słowo....

Mówią Katyń miejsce przeklęte..... a mnie się wydaje, że to cierpienie tysięcy pomordowanych prosi o pojednanie i wybaczenie..... tych dzisiejszych , żyjących....
Skoro nie ma zgody w Ojczyźnie, skoro "każdy sobie rzepkę skrobie - jak wymagać od innego Narodu aby padł na kolana i bił się w piersi..... skoro nasi Rodacy sami tego nie potrafią ? A może nie chcą ?
Teraz każdy wspomina nieżyjących jako ludzi : ciepłych, oddanych, dobrych, zdolnych..... a wcześniej nie przechodziło przez gardło ciepłe słowo wypowiadane wobec siebie. Dzieliła polityka, opcje ..... a nie łączyła jako ludzi - z ich talentami choć o innych poglądach.
Najłatwiej pokazać się publicznie, w geście współczucia i żalu ..... ale dlaczego nikt nie zauważa człowieka obok siebie za jego życia a nie po śmierci ??
Współczuję wszystkim , którzy stracili najbliższych, a chyba najbardziej rodzinie pilota... bo teraz skoro nie żyje , można właśnie jemu przypisać winę za tę katastrofę.
Ale ja nie wierzę aby sam, samodzielnie podjął takie wielkie ryzyko lądowania , tylko jak było naprawdę nigdy się już nie dowiemy. Czarne skrzynki nie mają duszy.... i tajemnica tego co się wydarzyło na pokładzie samolotu została zabrana do grobu.
Teraz będą honorowe pogrzeby, sztandary..... tak , są potrzebne.... ale na tych grobach powinno wyrosnąć narodowe pojednanie.
Nasuwa się pytanie dlaczego przez te lata obóz Premiera i obóz Prezydenta nie potrafił skupić się na dobru Ojczyzny - tylko na wiecznych waśniach pomiędzy sobą ?
Walka o władzę ? prestiż? profity ?
Kto poleci samolotem, dla kogo będzie krzesło przy stole ....???
Każdy z nas ma cząstkę tej winy za tragedię na własnych rękach. Bo to przecież my wybieraliśmy takich a nie innych parlamentarzystów, często nie patrząc co sobą reprezentują. Że nie zawsze są im znane pojęcia:
BÓG -HONOR-OJCZYZNA
ciężko to pisać, ale czasami najbardziej bolesne słowa ,ale wypowiedziane a nie ukryte potrafią dokonać jakiegoś oczyszczenia duszy, innego spojrzenia na życie, na wartości,że potrafimy coś razem jako Naród zbudować a nie sprzedać!!
Myślę , że czas już skończyć z wiecznym rozgrzebywaniem teczek, podsuwaniem haków przeciwnikom ... należy spokojnie rozliczyć to co można, tak jak tego dokonali już dawno nasi sąsiedzi i zacząć budować cywilizację miłości o jaką prosił Jan Paweł II, nasz Wielki Rodak...

pozostaję w modlitwie za dusze Wszystkich tragicznie zmarłych

8 kwietnia 2010

MORZE ?


Wyjechać nad morze..... taką propozycję spędzenia własnego czasu dostałam dziś w liście.....
To nie taka łatwa sprawa, zostawić cały dom wiedząc, że nikt się nim nie zajmie. Jest jeszcze pies z którym trzeba wychodzić na spacery...
A może te moje argumenty są tylko wymówką ? obawą przed spojrzeniem na życie z innej strony ?
Może właśnie powinnam podarować sobie odrobinę luksusu ?
Tylko znając siebie, cały czas myślałabym o domu a nie o wypoczynku.
Przyzwyczaiłam domowników do tego, że jestem w nim cały czas obecna. Pamiętam jak kilka lat temu zaczęłam chodzić na UTW, zaczęły się kłopoty w domu, docinki, wymówki, dzwonienie co godzinę gdzie jestem i co robię.... Wywalczyłam sobie ten mały obszar wolności własnej , ale kosztowało mnie to dużo nerwów i awantur.
A i dziś czasami słyszę że ..".h..wie gdzie ty chodzisz" .....sorry za słowa , ale je cytuję.
Dlatego też mam obawę że gdybym poznała smak innego życia, może chciałabym to swoje zmienić ?
W poprzednim poście pisałam o zmianach....ale o zmianach w swoim wnętrzu ....a nie
o zmianach w życiu. A właśnie najbardziej mi zależy na tych drugich,
Wiem , mam niezrealizowane tęsknoty i marzenia , ale realizacja ich nie jest możliwa,
Po co więc kusić los ?
Do wielkiego świata nawet sanatoryjnego mnie nie ciągnie...... co innego jakieś odludzie..... ale jak zamieszkać samej w jakimś odległym miejscu na mapie ?
Trochę strach.
Może kiedyś dojrzeję do takiej decyzji.... ale najlepiej by było aby zadecydował o tym sam los....wtedy wiedziałabym , że właśnie tak ma być...
Ludzi wokół siebie mam dużo, znajomych bliższych , dalszych, nie tęsknię więc za ich towarzystwem , stałam się typem samotnika któremu najlepiej jest samym ze sobą. No jeszcze przyroda ze swoim spokojem i ciszą.
Patrzę coraz bardziej krytycznie na otaczających mnie ludzi, denerwują mnie głupie dyskusje, narzucanie własnego zdania, chwalenie się wszystkim / a wg mnie niczym/
ciągłe rozmowy o chorobach, wnukach, polityce.....
A znaleźć kogoś z kim można porozmawiać z innej perspektywy jest bardzo trudno, nie żebym ja się wywyższała, ale rozmowa powinna coś wnosić, rozwijać , uczyć, a jeżeli tego nie ma to przynajmniej można wspólnie pomilczeć. Czasami taka cisza między ludźmi jest bardziej budująca niż normalne "kłapanie dziobem ".
Nie jest prawdą, że to wszystko jedno gdzie i z kim jesteśmy. Na świecie występuje grupowanie się Energii, będących na podobnym poziomie rozwoju. I o ten rozwój chodzi.....

Linda Macfarlane

7 kwietnia 2010

TAROT


Już po świętach.... i chwała Bogu, że minęły. Nie różniły sie niczym od tych poprzednich. Nawet nie mam ochoty ich opisywać. Dopadła mnie depresja , żal za świętami w domu rodzinnym kiedy żył jeszcze mój tata. Dużo bym dała aby wrócić choć na chwilę w atmosferę tamtego domu, miłości taty i radości z tego, że możemy być razem.
Teraz zdana jestem tylko na siebie..... i to jest najtrudniejsze, nie mieć oparcia w nikim....
Przyjaźnie choć dalekie , trwają, właśnie zadzwonił do mnie P. aby chwilę porozmawiać, jestem wdzięczna, że odzywa się od czasu do czasu, powracają wtedy wspomnienia i choć na chwilę mogę oderwać się od teraźniejszości.
Od czasu do czasu czytam sobie tarota, jest coś w tych kartach, że mnie pociągają. Choć sama się ich trochę boję, ale pewne przesłania potrafię już sama odczytać.
Ten rok zapowiada się dla mnie ..... zmianami i wszystko wskazuje na to że tak właśnie będzie....
karta wiodącą jest 8 Pucharów....

Ósemka pucharów zachęca, żeby skonfrontować się ze swoimi emocjami, szczególnie tymi najtrudniejszymi, żeby nie uciekać od nich poprzez próbę zmiany warunków zewnętrznych. Wszystko wokół, co nam nie pasuje, co męczy, zmieni się w mgnieniu oka i nawet nie trzeba będzie ruszać się z miejsca – ale to wymaga odwagi do dokonania najtrudniejszej i zarazem najprostszej zmiany: zmiany swojego wewnętrznego nastawienia.

Ale najtrudniej jest zmienić właśnie swoje nastawienie do życia, jak tego dokonać ?
A na ten tydzień ...karta Śmierć...

„Wkraczanie w bezkształt. Zmiana ubrania. Ogniście jak zachód słońca. Podróż ścieżką wiodącą donikąd. Mądrość węża. Przecięcie nici, Już nie jesteśmy oddzieleni, rozwijamy się. Wykraczamy poza siebie. Staruszko zwana śmiercią, W płaszczu z płomieni, Zabierz to, co powinno ulec transformacji.”

tekst pochodzi z blogu Jagienki, na którym często bywam....