25 stycznia 2010

MRÓZ


nareszcie trochę odpuścił, nie lubię zimy , no chyba że w leśniczówce :) a przez tegoroczny mróz nie chciało się i nie można było wychodzić na dłużej z domu. Nawet pies marzł w łapy, i spacer siłą rzeczy był krótki. Dziś jest lepiej,ale czekam na odwilż....ciekawe do kiedy ?
Napiszę dziś o znajomości, która się rozpoczęła w bardzo nietypowej okoliczności. Nie będę opisywać w jakiej.... fakt, że przetrwała małe zawirowania ... i jest na dzień dzisiejszy bardzo miła dla mnie. Ciepła i serdeczna, takie odnoszę wrażenie....
Miło jest dostawać pocztę z różaną piosenką, wiersz znaleziony w necie ..... doceniam pracę jaką A. wkłada w to aby wyszukać coś miłego, delikatnego i dorzucić do życzeń miłego dnia. Tak mało potrzeba , aby człowiek poczuł się choć przez chwilę doceniony jako człowiek.... gdyby tak więcej ludzi potrafiło się do siebie uśmiechać, darzyć dobrym słowem, o ile łatwiej byłoby znieść codzienne kłopoty ...
Ale to utopia..... widzę na co dzień ile jest w ludziach złości, wulgarności....
A może to ja już jestem zbyt delikatna kolokwialnie mówiąc ?
Jednakże przebywanie w dużej mierze samym z sobą powoduje wyostrzenie zmysłów, wyciszenie, przecież sama sobie nie zrobię przykrości. Wręcz przeciwnie pozwalam się sobie rozpieszczać skoro nikt inny tego nie czyni....
A teraz jest ktoś z kim mogę w miarę możliwości serdecznie porozmawiać, Jednak net jest wielki, dawniej ludzie pisali listy, wysyłali przez posłańców.... teraz wystarczy kliknąć ...i już ten ktoś otrzymuje natychmiast wiadomość. Fakt, nie zaspokoi to potrzeb bycia w realnym świecie ale jest bardzo pomocne.
Dziękuję Bogu za to, że stawia na mojej drodze ciekawych ludzi..... rozszerza to moje horyzonty, zawsze się czegoś nowego nauczę.....
Przyglądasz się falom
stojąc na brzegu.
Wsłuchana w szum
i podmuch wiatru.

Gdzieś tam w oddali,
niebo styka się z morzem.
Jasnożółte koło razi w oczy.

Tęsknotą znękane serce,
nie masz siły płakać.
Myślami wracasz,
widzisz jak na jawie.

Dwie lampki szampana,
świece.
Silne ramiona
otulają w chwilach zwątpienia.
Szczera rozmowa,
gorące uściski.

Dzisiaj został samotny spacer.
Mewy nad głową,
zimny piasek.
z netu A...

piękne i prawdziwe słowa, .... plaża, w oddali szum morza.....
dziękuję A.

9 stycznia 2010

2010


Mamy więc nowy rok...2010, wszyscy podsumowują dokonania roku poprzedniego, plany na rok bieżący. Ja nie planuję nic, nie mam na swoje życie wpływu, tkwię w maraźmie....
Chyba, że miałabym pieniądze, nieduże, nie chcę samochodu....ani innych materialnych rzeczy. Chciałabym po prostu spokojnie żyć, nie martwiąc się czy mam na prąd czy gaz....Móc od czasu do czasu sprawić sobie mała przyjemność.
Ubiegły rok był dla mnie ciężki, zwłaszcza w sferze psychicznej. Na nic się zdały chwilowe radości , kiedy trzeba było powracać do szarej rzeczywistości. Jedyne za co dziękuję Bogu to zdrowie.... dla mnie dla rodziny..... jakoś łatwiej sobie poradzić z duszą kiedy ciało jest w miarę zdrowe.
A może ja mam za duże wymagania ? powinnam żyć w taki sposób, jak określa to mój Stwórca ? Szaro i cicho ?

.....
Drogi człowieku, życzę ci szczęśliwego roku.
Będziesz szczęśliwy, jeśli zadowolisz się
małym, jeśli nie dążysz do bogactwa i
potrafisz zasnąć w fotelu.

Będziesz szczęśliwy, jeśli masz czas na to,
co nie daje pieniędzy, jeśli słyszysz
jeszcze śpiew ptaków, dostrzegasz
jeszcze kwiaty, drzewa i gwiazdy na
niebie i potrafisz jeszcze jak dziecko
wszystkiemu się dziwić.
Tak wiele szczęścia ci życzę.
Phil Bosmans

...ja słyszę śpiew ptaków, zachwycam się przyrodą, śniegiem, słońcem...
czy to znaczy że jednak jestem szczęśliwa ?