6 listopada 2009


Nic nowego się nie dzieje, życie upływa niepostrzeżenie, dzień za dniem. Minęło Wszystkich Świętych, byłam na cmentarzu u taty, u swoich koleżanek.... smutno, że już ich nie ma między nami. Ale jest nadzieja, że może spotkamy się gdzieś na tamtym świecie..Coraz bliżej do tego spotkania ......
A tymczasem planuję spotkanie blogowych koleżanek, w ubiegłym roku spotkałyśmy się po raz pierwszy, więc w tym roku w rocznicę chcemy się znów zobaczyć. Mam nadzieję że nam się to uda. Trzeba korzystać z możliwości takich spotkań i rozmów , bo siedząc w domu często nachodzą mnie czarne myśli, okrutne scenariusze.... aż czasami sama się siebie boję.
Zagłębiam się wtedy w druty i szydełko... to mnie uspokaja,dziergam sobie , oczko za oczkiem....
W domu się trochę uspokoiło, ale musiałam doprowadzić do trudnej rozmowy...M. się nie odzywał ale ja i tak powiedziałam to co zamierzałam....Chyba dotarło, choć późno... dostałam nawet złote kolczyki w rocznicę poznania :) ja juz nawet o niej zapomniałam, ale musiał długo myśleć jak załagodzić sytuację no i wymyślił.
Nie powiem, ładne i chyba szczerze kupione.
I tak się toczy dzień za dniem.

...Życie to zmiana. Uczą nas tego zmieniające się cztery pory roku. Zmiana wiąże się z okresem przygnębienia: nie wiemy , co nadchodzi i musimy zapomnieć o wszystkim, do czego przywykliśmy.Ale jeśli będziemy mieć odrobinę cierpliwości wiosna w końcu nadejdzie. A wtedy zapomnimy o pełnej smutku zimie. Zmiana i odradzanie się to odwieczne prawa życia. Lepiej je zaakceptować, niż cierpieć, pragnąc nieosiągalnego szczęścia. Paulo Coelho