21 września 2009

ZNAJOMOŚĆ


Czasami zastanawiam się jaka znajomość lepsza- realna czy netowa ? I coraz bardziej skłaniam się ku tej drugiej.
Internetu uczę się, ale tyle nowych ludzi ile poznałam przez ostatnie dwa lata nie poznałam nigdy w realu. Przekrój jest różnorodny, od młodych mam, młodych kobiet po pracowników naukowych, no i oczywiście emerytów. I są to znajomości pomimo że wirtualne, głębsze niż te poznane osobiście. Chyba to wygoda ... siadasz w spokoju i klikasz, możesz spokojnie bez wychodzenia z domu przemyśleć problem, zastanowić się, napisać . Nie jest to możliwe ,nawet czasowo na spotkaniu w realu. Nigdy bym nie przypuszczała, że nauczę się i będę to wykorzystywać we własnym życiu.
Choć przyjaźnie zwłaszcza te z lat młodości pielęgnuję i podtrzymuję. Spotykamy się również ale zawsze ogranicznikiem jest czas. Ktoś musi już odjechać, ktoś się śpieszy do domu.....
A tutaj...spokój, czas się zatrzymuje...klawiatura czeka.... i tylko zakładki wydłużają się niemiłosiernie :)

A na froncie duchowym - bez zmian, chociaż coraz częściej myślę, że pewne odczucia i doznania zaczynają umierać, tak , śmiercią naturalną...
I tutaj też odpowiedzialnym za to jest czas.... nie mamy czasu dla siebie ... bo nie możemy go mieć tyle, ile byśmy chcieli.....
Każde z nas ma swoje obowiązki, ;przyjemności, zajęcia więc te kradzione chwile są niestety krótkie i nie spełniają moich oczekiwań.
Ale zaczynam się z tym godzić, i w myśl zasady L. - siedź pod kloszem..... stosować.
Ale jest mi z tym źle....
Odtrutką na to złe samopoczucie są wędrówki po górach.... tam zawsze czuję się najlepiej....