31 sierpnia 2009

KSIĄŻKA



Przereklamowałam książkę, sądziłam , że to będzie biografia z wplecionym w tło obrazem ówczesnej Polski a okazała sie według mnie książką dla kucharek.... melodramatem w stylu Mniszkówny.
No cóż, i tak bywa.... trudno mi ostatnio trafić na dobrą książkę. Te klasyczne już dawno przeczytane / a czytam od 54 lat / a te obecnie polecane wcale mnie nie zachwycają. Może to problem starości ?
Ten wulgarny i głupkowaty język w niektórych nowościach wprost powala....ja wychowana jestem na dobrej bajce, dobrej klasyce, dobrej poezji...więc i wybredna jestem. A i biblioteki są coraz uboższe, lepsze książki są chowane dla "wtajemniczonych " albo przechowywane w archiwum .....wszędzie wkracza komercja i kupuje się to "co idzie" czyli pod publiczkę....
Dawne czasy już nie wrócą, kiedy z wypiekami na buzi buszowałam po półkach bibliotecznych a miałam wtedy 6 lat....pozwolono mi ..ale najpierw musiałam zdać egzamin "czy umiem czytać "
Umiałam :)

KSIĄŻKA TO NIĆ ARIADNY W LABIRYNCIE WIEDZY

28 sierpnia 2009

CZAS


Niezmiernie szybko mijają kolejne dni....jeszcze chwila i koniec lata...
ale ja najbardziej lubię jesień, już teraz rano czuje się w powietrzu ten niesamowity zapach - chłodnego, mokrego , rześkiego powietrza.
Niedługo szkoła, brakuje mi niektórych zajęć a co za tym idzie i niektórych przyjaciół....
Czas letni owocuje wyprawami, wędrówkami w góry. Chodzimy różnymi szlakami, czasami własnymi ścieżkami, obcowanie z naturą to najlepsze lekarstwo na skołatane nerwy, a jeszcze jak się uda zrobić jakieś ciekawe zdjęcie, to można radośnie patrzeć przed siebie.
Sprawy duchowe rządzą się własnymi prawami, trochę zaniedbane i przyciszone....może to i dobrze ? Choć prawdę mówiąc taki stan jest jak jesień....smutny, bez wigoru, Mam nadzieję, że to nie wypalenie , ogień się tli i przy sprzyjających warunkach może rozpali się na nowo. Ale i tak jest ciepło i przytulnie.
Zdrowie mi trochę szwankuje, trzeba się chyba wybrać do lekarza , ale kto to lubi ?
lepiej usiąść z dobrą książką i pomarzyć...ostatnio czytam wspaniały pamiętnik : Nie ponaglaj rzeki " Jamesa Conroyda Martina.... rzecz o polskiej hrabinie Annie Marii Berezowskiej , przeobrażeniach narodu polskiego, dziejach miłości - a jakże - wzruszająca opowieść....i taka naturalna....

Na jednej dłoni wspomnienia
Przeszłość co przeminęła
Dni szare i kolorowe...
*Na drugiej dłoni marzenia
Ukryte pragnienia duszy
I coś do spełnienia...
*A może mijamy się za szybko
O krok,o uśmiech,o uścisk dłoni
I w chwili co mogliśmy dzielić
Już nigdy nie da się dogonić...

*Kolejny dzień się znowu rozpędzi
By oczy pośpiechem zasłonić

A kiedyś może będzie za późno
Na krok,na uśmiech,na uścisk dłoni...

chyba tak...na wszystko już za późno....życie samo pisze nam scenariusz....

14 sierpnia 2009

POTWIERDZENIE


.....Gdy zapraszamy Przyzwyczajenie,
Miłość wychodzi.
Michel Quoist, .......

taki cytat znalazłam kiedyś w necie, prawdę mówiąc opisywałam kiedyś taki sam stan własnymi słowami, mówiąc, że o uczucia należy dbać jak o kwiat..... nie głaskany, nie podlewany usycha .....
I znów temat powrócił za sprawą pewnego artykułu z serii :porady : "Tajemniczy ogród pożądania".
Jest tam napisane, że pożądanie seksualne nie rządzi się tymi samymi prawami co spokój i zadowolenie partnerów. Aby w łóżku zagościła żądza należy odbudować dystans.Bliskość w związku nie może stłamsić prywatnej przestrzeni : fizycznej, emocjonalnej, intelektualnej. Każdy powinien mieć pewną własna przestrzeń zarezerwowaną tylko dla siebie.
Bo seksualność to nie tylko coś co robimy w łóżku - to część naszej tożsamości. To że jesteśmy w stałym związku nie zwalnia nas z dbania o to, aby wspólne chwile były poprzedzone "zalotami".... ponieważ oczekiwanie jest pożywką dla pożądliwości - tak mamy zbudowana psychikę.
Tyle artykuł...
No a co zrobić w związku, gdzie jedna strona wchodzi do łóżka na kwadrans : pomiędzy dziennikiem a filmem..... i śpieszy się po....aby zapalić papierosa ?
I żadne tłumaczenia i rozmowy nie dają rezultatu ?
Pogodzić się z zaistniałym stanem rzeczy....zamknąć oczy ...i liczyć do stu ?
Bo papierek z USC jest papierem na "własność !!!!!" ? i nie warto się już starać ?

I nasuwa się automatycznie odpowiedź: skąd tyle rozwodów, zdrad, skoków w bok....
właśnie stąd....
Człowiek jest stworzony do miłości, pięknej miłości, a nie do samego aktu prokreacyjnego cechującego zwierzęta.
Tylko dlaczego zazwyczaj mężowie stają się po ślubie "psami ogrodnika " nie dbają o potrzeby kobiety tylko własne zaspokojenie. I są strasznie zdziwieni, kiedy kobieta odchodzi.....chociażby mentalnie....
przecież wszystko co potrzebne do życia ma.....
a gdzie w tym wszystkim jest MIŁOŚĆ ?