5 czerwca 2009

ZAPAŚĆ


...dosłownie ...już nie wiem jak dalej żyć.... może najlepiej byłoby właśnie odejść i nie borykać się z kłopotami, z którymi nie daję sobie rady ?

może trzeba wołać o pomoc ???? ale kogo ????

Wołaj, aż ktoś usłyszy
wołaj na przekór ciszy
wołaj w świat skuty mrokiem
aż się otworzą źrenice okien.
Wołaj, zaufaj sobie
wołaj, aż ktoś odpowie
wołaj do śpiących ludzi
aż między nimi człowieka zbudzisz.

tyle ludzi wokół mnie, ale widzą tylko uśmiechniętą twarz, nie pokazuję na zewnątrz tego co boli i rozdziera duszę, martwię się tylko o dziecko, jak sobie poradzi beze mnie.... bo cała reszta jest nieważna....
L. też sobie poradzi, umie po prostu żyć, a może ma "grubą skórę" - jak b.......?
dla mnie wszystkie dni są mroczne i kiedy choć na chwilę zapominam o problemach - zaraz powracają jak bumerang powodując skurcz serca aż brakuje tchu.
niby :
Żadna noc nie może być aż tak czarna,
żeby nigdzie nie można było odszukać choć jednej gwiazdy.
Pustynia też nie może być aż tak beznadziejna,
żeby nie można było odkryć oazy.
Pogódź się z życiem, takim jakie ono jest.
Zawsze gdzieś czeka jakaś mała radość.
Istnieją kwiaty, które kwitną nawet w zimie.


ale nie dla mnie....