23 kwietnia 2009

JUTRO......


Żyję marzeniami....i tym co może się wydarzyć jutro..pojutrze.... itd.....podświadomie planuję własne życie tak jak chciałabym je widzieć.... i to jest chyba mój błąd.
Większość moich znajomych żyje dniem dzisiejszym nie martwiąc się o jutro. Może to i dobrze, bo przecież tego "jutro ", jutro już może nie być....
A ja głupia , z głową pełną marzeń...powinnam chyba również zacząć tak postępować. Znikną wówczas stresy ? Chyba nie u mnie :( . Zaprogramowano mnie na takie działanie i bardzo ciężko zmienić mentalność mojego myślenia.
Już L. przecież mi podpowiadała , jak to mam zrobić...ale ja nie potrafię....
Chyba umrę niepogodzona z własnym życiem.
Idę dziś do szkoły, choć ostatnio i z tym mam kłopoty.....
Lepiej naprowadzić zbłąkanych na dobrą drogę
towarzysząc im,
niż wskazując im kierunek drogi
niechętnym ruchem ręki.
Joseph Joubert



czy to jest prawdą ?????

16 kwietnia 2009

BŁĘKIT


Utonęłam dziś w błękicie.....w przenośni i dosłownie ...cudowny kolor....
Od razu poprawił mi się humor, a na dodatek zaświeciło słońce więc budzę się do życia....chyba ?

mogę powtórzyć za Broniewskim:
..rozmyślam coraz częściej
od pewnego wieczoru
że chyba moje szczęście
jest niebieskiego koloru
więc niech ten błękit we mnie rośnie
i niech mnie zewsząd otoczy
drapieżnie, zachłannie, miłośnie -
błękit jak twoje oczy....
Przeczytaj tę bajkę nim uśniesz,
jeśli chcesz
Szczęście ?
to co dzień dostać jeden uśmiech
i zwrócić jeden wiersz...


Piękny wiersz i taki wiosenny ....

15 kwietnia 2009

CZAS


Czas przecieka mi przez palce, najchętniej zaszyłabym się gdzieś na zapadłej wsi, gdzie nie ma ludzi i obcowała tylko z przyrodą. Cieszę się, że minęły już święta, nienawidzę wszelakich świąt z niedzielami włącznie.Mam wtedy poczucie osaczenia we własnym domu, bo przecież "wypada " zjeść wspólne śniadanie, co ze świątecznym ma tyle , że są tylko tradycyjne potrawy, atmosfery religijnej O. Rodzina nie wierzy, nie chodzi do kościoła, a święta kojarzy tylko z jedzeniem i leżeniem na kanapie.
Gdybym miała możliwość zamieszkania na wsi, żyłabym zgodnie z rytmem przyrody, chętnie chodziłabym do wiejskiego kościółka na nabożeństwa, gdzie jeszcze panuje tradycja, śpiewanie pieśni religijnych, wieczorne nabożeństwa przy zachodzie słońca.... To wszystko koiło by duszę i pozwalało żyć spokojnie. Brakuje mi tego spokoju. Brakuje....
Żyję chyba nierealnie, marząc o czymś co się nigdy nie spełni.....może powinnam spojrzeć na swoje życie z większą dozą realizmu?
Ale skoro Bóg daje mi takie a nie inne zadanie, to przecież musi to czemuś służyć.... Tylko jak to rozpoznać ?
Pomyślałam kiedyś sobie, że gdyby stał się cud i stałabym się posiadaczką własnego lokum to wzięłabym jakiegoś chłopca z domu dziecka, aby mu dać dom i miłość. Miałabym przybranego syna Pawła....
to takie moje marzenia, może niezbyt mądre.....ale może kiedyś się spełnią.....
Wypełnię wolę Ojca .... i może nareszcie poczuję się szczęśliwa ?
Modlę się o to codziennie....

2 kwietnia 2009

ROZDRAŻNIENIE


Żyję w dwóch światach...jeden realny, drugi enigmatyczny....oba przenikają się tak, że czasem nie wiem co jest jawą a co snem.
Jestem ostatnio rozdrażniona, komplikują się pewne domowe sprawy, myślałam, że to wszystko wygląda inaczej. Niestety znów się zawiodłam, a ja nie mam już siły walczyć o swój byt...Ogarnęła mnie jakaś beznadzieja, co będzie to będzie....ale nie o takim życiu na starość myślałam....No cóż, poddaję się woli Niebios.Skoro tak ma być :(- niech będzie.
Bo całe moje życie to walka o byt.... zazdroszczę kobietom, których mężowie potrafili zadbać o dom, mieszkanie, zabezpieczenie....Ja żyję na wulkanie, nie wiadomo kiedy wybuchnie i zmiecie mnie z powierzchni ziemi. Pytam tylko dlaczego ? Co takiego zrobiłam, że całe moje życie to pasmo udręk i kłopotów. Czyżbym sama je sobie ściągała na głowę ? Może nie potrafię odczytywać znaków dawanych mi przez Stwórcę ?
Moje życie duchowe też pogmatwane.... żyję w niespełnieniu i pragnieniu...
Jeszcze z raju ...
Jeszcze z raju samego.
Jeszcze z drzewa rajskiego.
Nachyliło się jabłko w moją stronę.
I odgięła się gałąź, jabłko w dłoni zostało,
Jeszcze całe, a już podzielone.

Obiegniemy wszystkie sady i ogrody, I w kościoły ciemnych lasów cię powiodę.
Wiatr nam mocno zwiąże ręce jednym włosem,
A obrączki są ukryte w słojach sosen.
Przysięgniemy - lecz nie obcym, ale sobie,
Ty na czystą wodę w źródle, ja na ogień.
Coś srebrnego dzieje się w chmur dali,
Wicher do drzwi puka, jakby przyniósł list.
Myśmy długo na siebie czekali.

Jaki ruch w niebiosach, słyszysz - burzy świst.(...)
* B. Leśmian


Widzisz ? Słyszysz? Nadchodzi noc....może już ostatnia....przeprowadź mnie Boże .......z Tobą nie boję się niczego....
Proszę ........