27 stycznia 2009

SPOTKANIE


Planowane ....... nie doszło do skutku, widocznie los mnie wyręczył i pozbawił bylejakości...Cieszę się z tego.
Na dworze mgła, świata nie widać, taka pogoda niezbyt przyjaźnie wpływa na moją psychikę. Kiedy ja wreszcie odbiję się od dna? Przecież większość mojej energii idzie na zmagania się z losem nie zostawiając prawie nic, na chociażby drobne radości.
Czy większość kobiet tak żyje ?
Boję się , że mogę stać się jedną z nich,,, ponurą zgorzkniałą stara babą....której nie zależy jak wygląda ani jak żyje.

"Anioł Stróż"
Aniele Boży Stróżu mój prowadzisz mnie za rękę. Znasz każdy uśmiech, każdy ból
znasz wszystkie drogi kręte.Nie odchodź choćbyś myślał, że o Tobie zapominam
że niby dobrze znałeś mnie
a jestem całkiem inna.W cieniu swych skrzydeł ukryj mnie
daj sercu łyk wytchnienia
Bo jeszcze wiele trudnych chwil
I wiele do zrobienia.
A kiedy przyjdzie życia
kres
zamkniesz mi dłonią oczy.
I duszę mą uniesiesz w dal
do rozgwieżdżonych nocy.

Anna Zajączkowska

26 stycznia 2009

SMUTEK


Jest mi dzisiaj bardzo ciężko na duszy, właściwie to nie wiem z jakiego powodu. Pewnie nałożyło się kilka nierozwiązanych problemów i brak możliwości ich rozwiązania pewnie do końca życia.
Może to moja podświadomość każe się wyciszyć i zapaść w letarg ?
Brak radości , smutek, odzywa się moja nierozłączna przyjaciółka - depresja-, nie mogę jej się pozbyć mimo usilnych starań. Były kiedyś leki, teraz staram się ich raczej nie stosować , lecz przyjdzie mi z nią żyć do końca życia.... niestety....
Mam tego świadomość i jest mi z tym jeszcze gorzej.....Czasami chciała bym już przejść na drugą stronę tęczy, powstrzymuje mnie jednak przed tym moje nieletnie dziecko... nie mogę pozostawić jej samej , bo wiem,że nikt się nią nie zaopiekuje....
A ciemne chmury zbierają się w mojej duszy, trawią ją , spalają...
Nie ma na to lekarstwa, nawet przyjaciele o tym nie wiedzą, bo staram się ukrywać swoje złe nastroje. Każdy ma przecież swój krzyż, który niesie....
Jutrzejszy dzień będzie dla mnie trudny... nie wiem , jak się rozwinie sytuacja....
Dwa lata wstecz byłabym w skowronkach, dzisiaj patrzę ponuro i bez emocji.Czyżbym aż tak bardzo się zmieniła ?
Samotność wyszlachetnia umysł i rozjaśnia widzenie rzeczy.Widzę więc zbyt wyraźnie i za dokładnie .
Czuję się bardzo samotna, choć w rzeczywistości otoczona ludźmi.Ten, kto nie jest kochany,zawsze jest samotny wśród tłumu.To słowa George Sand.Jakże mi bliskie....

Miłość i samotność
Wzięły się pod ręce jak siostry
Idą noga w nogę
Nie rozdzielaj ich
Nie szarp. Łapy przy sobie
Miłość bez samotności
Byłaby nieprawdą
Samotność bez miłości rozpaczą
J.Twardowski

23 stycznia 2009


Po dzisiejszej rozmowie sprawa się "niby" wyjaśniła....
ale na tym przykładzie dosadnie widać, jak różne są interpretacje i oczekiwania .....
Ja - uczuciowo podchodzę do sprawy,przeżywam / może i niepotrzebnie/ pragnę aby mnie ktoś pocieszył...
?
Boszszszszs, załamać się idzie. Toż to klasyczny przykład dla psychologa !!!!
... w domu jest w zasadzie milczenie, a my mamy tematów bez miary, brakuje nam tylko czasu na te rozmowy.Ja w ten sposób uzupełniam swój niedosyt intelektualny ....niezbyt to częste ale zawszeć coś.

PRZYJACIEL

Dobre lekarstwo
Nie ma lekarstwa mocniejszego
skuteczniejszego, doskonalszego
dla naszych ran,
we wszystkich sprawach ziemskich,
jak mieć kogoś,kto cierpi z nami
w każdym nieszczęściu
i cieszy w powodzeniu,
Przyjaźń czyni
pomyślność wspanialszą
przeciwności lżejszymi
W każdym działaniu ,poszukiwaniu
w pewności,wątpliwości
w każdej okoliczności
w każdym niepowodzeniu
w tajemnicy i publicznie
w każdej decyzji
w domu i po za domem
gdziekolwiek
przyjaźń jest mile widziana
przyjaciel jest konieczny
jest pomocą nieodzowną

Aelredo di Rievalux

Potrzebowałam wczoraj duchowego wsparcia . Może wynika to z mojej nadwrażliwości.... że nie potrafię czasami poradzić sobie z prostymi sytuacjami....potrzebuję wówczas choć jednego , dobrego słowa, które by podbudowało moją samoocenę i dało wyciszenie.
Człowiekowi potrzebny jest przyjaciel, taki, który z zewnątrz może spojrzeć na problemy nie wchodząc w układy domowe....który oceni bezstronnie i potrafi powiedzieć parę słów prawdy.
Przykro mi, ale takiego nie mam....a bardzo mi go brak.....
Przyjaźnie netowe są naprawdę przyjaźniami fikcyjnymi, coraz częściej się o tym przekonuję, i czasami mylę je z prawdziwą przyjaźnią....niestety.
A w życiu ? potrzebna jest komunikacja werbalna, uśmiech, spojrzenie.....
Brakuje mi tego

21 stycznia 2009

POŻĄDANIE


...pożądać można dobra lub dobra pozornego, dobro jest bowiem tym, czego pragną wszystkie byty. Otóż jeżeli ktoś pożąda prawdziwego dobra, nie może stać się złym.
Jeżeli więc ktoś jest zły w wyniku własnego pożądania, musi to być pożądanie dobra pozornego, jak gdyby było ono dobrem prawdziwym.... Św. Tomasz z Akwinu

Jak każdy byt i ja również pożądam, rzecz w tym, że nie dóbr materialnych....pożądam czyjejś duszy...myśli, talentów , pragnę być podobna do tego bytu, umieć żyć w zgodzie z samym sobą, kochać ludzi , emanować spokojem....Czy to jest Dobro ?
Wiem, że nie dorównam temu , jestem inna, bardziej egzaltowana, przeżywam wszystko emocjonalnie, choć może nie widać tego na zewnątrz. Jednakże wewnątrz wrą we mnie uczucia, dusza toczy walkę - z kim lub czym ? Czasami sama tego nie wiem.
Kiedyś zapytałam: jak ty to robisz, że jesteś taka spokojna, opanowana ? I co usłyszałam ? Wiesz...skoro nie mogę nic zmienić, skoro jestem jak owad zamknięta pod kloszem, to nie warto walczyć i obijać się o szkło, bo można się tylko poranić. Trzeba nauczyć się z tym żyć...
Rzecz w tym ,że ja tak nie potrafię, lecę jak ćma do światła, obijam o szybę, opalam skrzydełka - ale walczę....
Marazm jest dla mnie równoznaczny ze śmiercią. Do życia potrzebuję bodźców...szkoda tylko, że tych negatywnych jest dużo więcej....niż pozytywnych...

Jak strumienie i rośliny dusze także potrzebują deszczu , ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia...Gdy tego brak , wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje... Paulo Coelho

Te słowa właśnie odzwierciedlają sens mojego myślenia.






19 stycznia 2009

PYTANIA


Zadałam kiedyś kilka pytań L. aby go lepiej poznać...

- największe twoje marzenie ?
- spokojne życie w pełnej zgodzie z Bogiem i ludźmi do końca swoich dni....

- twoje credo życiowe ?
- żyj i daj żyć innym....

- czy masz coś do ukrycia ?
- zła jako takiego nie ma w życiu człowieka, jest nim tylko brak dobra. Nie ma więc sensu ujawniać tego czego nie ma ....

- co według ciebie jest podstawą poczucia szczęścia ?
- życie zgodne z naturą i w spokoju ducha...

- najlepsze lekarstwo na dołek ?
- zachować dystans , czas najlepiej leczy rany....

- czym jest dla ciebie dialog z drugą osobą ?
- człowiek nie powinien być sam, co dwie głowy to nie jedna, czasem dialog stanowi ulgę dla duszy, jest więc wskazany...

- gdzie szukasz źródeł inspiracji życiowej ?
- w Bogu i miłości rodziców....

- kluczem do szczęścia jest ....?
- umiar i miłość do drugiego człowieka....

- czy egoizm to zła cecha ?
- tak, jeśli ma charakter zbyt radykalny....

- czego nigdy nie wyznałbyś partnerowi ?
- tego, co by zaszkodziło nam obojgu....

- czym jest dla ciebie pasja ?
- motorem i perspektywą życia...

- czy wierzysz w Wielką Jedyną Miłość?
- wierzę, że jest możliwa i warta każdej ceny....

- dokończ zdanie: jeśli człowiek prawdziwie kocha to......
- to jest spełniony pod każdym względem....

nie wszystkie odpowiedzi mnie satysfakcjonują... np ostatnia wypowiedź może wg mnie dotyczyć tylko jednej miłości... miłości do Boga...
bo patrząc po ludzku- cóż z tego, że ktoś prawdziwie kocha, kiedy miłość nie może być do końca spełniona... jest więc mimo, że kocha nieszczęśliwy....

.....Zamiast słów wybrałeś inną mowę
Mowę myśli, którą tak łatwo jest mi odczytać
Widziałam każde słowo zamknięte gdzieś w tobie
O nic więcej nie musiałam już pytać
Więc czym była dla nas rozmowa
I słowa wypowiadane głośno lub skrycie
Skoro nasze myśli kłębiły się w głowach I nie trudno było o ich odkrycie.....

słowa z netu są przykładem, że czasami nie potrzeba słów..... choć mnie osobiście bardzo ich brakuje.....

16 stycznia 2009



Już przebolałam utratę poprzedniego bloga, żal mi tylko tych opisów pisanych pod wpływem emocji danej chwili. Teraz już tego tak nie widzę, czas zrobił swoje.
W sercu trwa zimowa cisza, staram się patrzeć na życie obiektywnie złych momentów nie utrwalam , po prostu je ignoruję wiedząc, że mam oparcie w ....

Życie przysporzyło mi wiele złych i bolesnych doświadczeń, spotkanie L . jest dla mnie darem , takim promykiem słońca, który codziennie rozświetla mój dzień.
....usłyszałam, że jestem światłem rozświetlającym jednostajne dni, że :

......Jesteś księżycem w pełni blasku
Rozświecasz mroczność jak latarnie
Bez niego ginę jak w potrzasku
A dni mijają całkiem marnie.

Więc nadal świeć na firmamencie
Odbijaj ciągle promień słońca.....

Nikt nigdy nie potrafił w tak uczuciowy sposób zwracać się do mnie , czuję się wyróżniona ......
Teraz potrafimy docenić przyjaźń, bliskość, piękno duszy drugiej osoby....
Czytałam ostatnio Wyznania Świętego Augustyna, w następnej kolejności czekają dzieła Platona....
Może to dla mnie za trudne, ale lubię filozofię, lubię rozmowy..

14 stycznia 2009

KLAPA


No i usunęłam sobie całe swoje archiwum !!!!!
chyba się załamię, to część mojej historii....
Nie wracam już do tego, choć mi żal, że półroczna praca poszła na marne.
Widocznie powinnam zacząć wszystko od początku....

Wszystko zaczęło się we wrześniu, skumulowało się we mnie tyle żalu i samotności, że postanowiłam pisać blogowy pamiętnik. Pierwsze żale wylałam słuchając koncertu
skrzypcowego Paganiniego nr 5 A minor....Byłam wówczas na skraju załamania nerwowego, nikt mnie nie rozumiał , nikt nie wiedział , że umiera moja dusza.
I chyba Bóg wysłuchał mojej prośby , wysłał na ziemię wysłannika L, który cichą nutą stanął obok mnie dnia ..... Data wiekopomna.....
Chyba wówczas nastąpiło coś, czego nie umiem racjonalnie wytłumaczyć do dnia dzisiejszego.

Prosiłam Boga o wodę,
Dał mi ocean.
Prosiłam Boga o kwiat,
Dał mi ogród.
Prosiłam Boga o drzewo,
Dał mi las.
Prosiłam Boga o przyjaciela,
Dał mi CIEBIE.

te słowa znalezione w necie pasują do sytuacji jaka się wytworzyła.
Czerpię z tego oceanu moc ducha, rozkwitają we mnie kwiaty , otrzymałam piękne drzewo....czegóż oczekiwać jeszcze ?
Ano tego, że jedyną przeszkodą jest odległość i pewne tajemnice.....
L. jest tylko dla mnie, nie ogląda świata zewnętrznego, ale jest żywym i pięknym osobnikiem.

Błogosławiony niechaj ów dzień będzie,
Czas,miejsce, chwila, miesiąc i rok cały,

Gdy mnie poraził na zawsze i wszędzie

Blask dwojga oczu, które mnie spętały.
Francesco Petrarca

DUSZA



Mówiłaś do mnie - opisz duszę
Boski element w naszym ciele
I po namyśle wyznać muszę Że na jej temat wiem niewiele.
Dusza to obraz Boga w nas
Co kocha Stwórcę i bliźniego
Ale nie zmieni tego czas, Bym cię nie kochał oprócz tego.....


moje medytacje i rozmowy o duszy poskutkowały wierszem, którego fragment prezentuję.Lubię metafizykę i rozmowy w nieskończoność, to tak jakby otrzeć się o Boską Tajemnicę, być bliżej nieznanego......